Moi ulubieńcy w 2013 roku

Koniec roku zbliża się wielkimi krokami; jeszcze tylko kilka godzin a powitamy nowy rok, jedni uczczą go na balach, drudzy na domówkach itd a ja tegorocznego sylwestra spędzę w łóżku, ponieważ dopadła mnie przedwczoraj angina.
 
Postanowiłam zrobić małe podsumowanie, w którym pokaże Wam produkty kosmetyczne, których używanie sprawiło mi ogromną przyjemność. Jeśli jesteście ciekawi co w 2013 roku otrzymało miano mojego ulubieńca zapraszam do dalszej części posta ;) 



Odkryte w tym roku- właśnie dzięki Wam, lakiery Golden Rose pokochałam od pierwszego użycia. Cenię je przede wszystkim za szeroki, zaokrąglony  pędzelek, który idealnie dopasowuję się do mojej płytki paznokcia oraz dobrą trwałość. Bogata gama kolorystyczna pozwala wybierać, przebierać w odcieniach do woli, ponieważ każdy może znaleźć coś dla siebie a mnie doprowadza do oczopląsu- wybór jest ciężki, bo chciałabym mieć je wszystkie. 

Pamiętam stan moich pazurków sprzed kilku lat- łamliwe i bardzo słabe, nie wychodziły wręcz poza opuszek palca. Z pomocą przyszła mi znana przez większość Was kontrowersyjna odżywka firmy Eveline. To dzięki niej moje pazurki są teraz twarde, długie i zdrowsze. 
 

Eyeliner to produkt bez którego nie wyobrażam sobie swojego skromnego makijażu. Posiadam ich ok 20 sztuk, jednak moje serduszko skradł żelowy eyeliner marki L'oreal. Jest niezwykle wydajny, trwały, a kreseczki nim wykonane są niezwykle intensywne.
 

2013 mogę nazwać rokiem szminek. W tym okresie wzbogaciłam się o ponad 30 "sztyfcików". Dawniej bardzo nie lubiłam pomadek, lecz w tym roku udało mi się do nich przekonać. Z  mojej małej kolekcji wybrałam dwie , które używam najczęściej i bardzo się do nich przywiązałam. Na wieczorne wyjścia z znajomymi lub randki używam Rimmel Lasting Finish Lipstick By Kate Moss o numerze 22 czyli idealna czerwień natomiast na co dzień nudziaka o numerze 14.
 


 Płyn micelarny firmy Bebeauty zasłużył także na miano mojego ulubieńca. Przyznam z początku nie rozumiałam tych zachwytów nad tym produktem, jednak ciekawość wygrała i tak o to od tej pory się z nim nie rozstaję. W nowym roku zamierzam testować inne produkty do demakijażu, lecz jedna buteleczka z całą pewnością będzie stała w zakamarkach szafy, gdyby nowy specyfik zawiódł.
 

 Przedostatnim moim odkryciem jest żel pod prysznic/ płyn do kąpieli firmy Forte Sweden o zapachu figi. Pisałam o nim bodajże w październiku. Zapach jak dla mnie jest obłędny a działanie posiada same plusy. Mam już kolejną buteleczkę.
 

Ostatnią pozycją są wałki na rzepy zakupione w Rossmannie za niecałe 10 zł ( o ile dobrze pamiętam). Wzbogaciłam się o nie w lutym i z ogromną przyjemnością ich używam. Dodają objętości moim włosom oraz unoszą je u nasady. 

Za 2-3 dni opublikuję listę produktów, które w ciągu tego roku okazały się dla mnie wielką klapą.

  Na samym końcu życzę Wam szampańskiej zabawy do białego rana i dużo pomyślności w roku 2014 ! ;*

Cztytaj dalej >

TAG: 7 lakierów, których nie może zabraknąć w Twojej kosmetyczce

Witajcie

Szperając po blogosferze natknęłam się na bardzo fajny TAG- polegający na wymienieniu 7 lakierów, których nie może zabraknąć w naszej kosmetyczce. Pomimo, że nie zostałam nominowana, postanowiłam stworzyć taki post. Oto 3 najważniejsze zasady:

1. Napisz, kto Cię otagował. 
2. Wymień 7 lakierów, które są według ciebie niezbędne w szafce każdej kobiety, podaj dokładny kolor i przykład.
3. Zaproś do zabawy 5 osób.


Gotowi? 
No to zaczynamy ;)

--------------------------------------------

 1. Lovely, Matte top coat
 Top, którego pokochałam od pierwszego użycia. Po co kupować osobno matowe lakiery, skoro nasze ulubione odcienie można przerobić dzięki matowemu topowi? Jeden top, a tak wiele  możliwości, jestem jak najbardziej na tak ;)



 2. Wibo, WOW glamour sand nr 2
Brokatowe piaski tejże firmy bardzo wpasowały się w mój gust. Są tanie oraz dość szybko wysychają. Z 4 odcieni właśnie nr 2 owładnął moje serduszko i często gości na paznokciach. 

 


 3. Golden Rose Holiday nr 64
Kupując go miałam ogromne wątpliwości czy mieniące się w buteleczce złote refleksy nie będą zbyt intensywne. Na obecną chwilę chwilę jest to moja ulubiona czerwień, którą stosuję nawet przy większych wyjściach.  

 


 4.Maybelline, Colorama nr 80
Pomimo, że na moich paznokciach lakiery w niebieskich odcieniach dość rzadko goszczą, to jednak ten ma w sobie to coś co mi się podoba i w okresie zimowym często go używam.



 5.Golden Rose Rich Color nr 05
Nudziak numer jeden w całej mojej kolekcji. Jeśli nie mogę zdecydować się na jakiś kolor wybieram właśnie jego, ponieważ jest uniwersalny. 



 6. Golden Rose Rich Color nr 35
Przez długi czas szukałam idealnej czerni i znalazłam. Jest nią właśnie lakier z tej firmy.



  7. Golden Rose Rich Color nr 47
Piękny pastelowy fiolet, w którym zakochałam się od pierwszego użycia.

 



Wybierając lakiery nie kierowałam się firmami czy też odcieniami, wybrałam tylko te, które najczęściej gościły na moich paznokciach. 

Nie nominuję nikogo, jeśli ktoś chce stworzyć taki TAG albo już go stworzył niech się podzieli linkiem, chętnie poczytam o Waszych ulubionych lakierach i może sama na coś się skuszę.

Pozdrawiam ;)
Cztytaj dalej >

WESOŁYCH ŚWIĄT

Wszystkim Czytelnikom z 
okazji świąt Bożego Narodzenia 
pragnę złożyć najserdeczniejsze życzenia.

Życzę Wam zdrowych, wesołych oraz spokojnych Świąt,  
przepełnionych miłością, radością oraz rodzinną atmosferą.

Niech w ten magiczny czas spełnią się wszelkie Wasze najskrytsze pragnienia.


Cztytaj dalej >

Luksja Active Vitamins, Nektar pod prysznic, Grapefruit & Pomegranate

Cześć dziewczyny

W ten mroźny, śnieżny sobotni poranek chcę zaprosić Was na recenzję nektaru pod prysznic marki Luksja. Produkt ten zakupiłam dość dawno temu w Biedronce za niecałe 5 zł.




OPIS PRODUCENTA:





MOJE ODCZUCIA:

Płyn zawarty jest w przezroczystej, plastikowej buteleczce o zawartości 250 ml ( są także większe warianty). Opakowanie dobrze dostosowuję się do dłoni oraz nie wyślizguje się z niej, gdy mamy mokre łapki.

Konsystencja tego produktu jest gęsta, co przekłada się na jego wydajność. Wystarczy niewielka ilość płynu, aby uzyskać dużą ilość piany oraz umyć całe ciało. Żel/ nektar starcza na dłuższy czas. Wersja z grejpfrutem urzekła mnie swoim zapachem. Można by rzecz, że stał się jednym z moich ulubieńców w tej kwestii. Zapach jest orzeźwiający, energetyzujący, dlatego stosowałam go podczas porannego prysznicu. Muszę Wam zdradzić, że facet kilka razy też mi go podkradł i zapach jak najbardziej mu odpowiadał. Warto wspomnieć, że woń unosi się w łazience, lecz na skórze nie pozostaje- wielka szkoda.

Przejdźmy teraz do działania. Nektar dobrze oczyszcza naszą skórę oraz ją odświeża- po porannym prysznicu z jego udziałem czułam się jak nowo narodzona. Nie zauważyłam, aby skóra była wysuszona, aczkolwiek jej nie nawilża, tak jak obiecuję producent. Nie podrażnia ani nie uczula.

Z ogromną chęcią wrócę do tego produktu oraz przetestuje inne warianty  zapachowe, ale najpierw muszę powykańczać swoje zapasy.



Pozdrawiam 

D ;*
Cztytaj dalej >

Listopadowe nowości plus dwie przesyłki

 

Cześć

 

W listopadzie poczynione przeze mnie zakupy są zdecydowanie mniejsze w porównaniu z poprzednimi miesiącami. Nie pokusiła mnie nawet promocja -40 % na kolorówkę w Rossmannie, kupiłam wyłącznie rzeczy z stworzonej przeze mnie listy oraz podczas spaceru po galerii City Center w Poznaniu natknęłam się na wyspę Golden Rose, obok której przejść obojętnie nie umiałam. W drugiej części posta przedstawię Wam dwie paczuszki, które dotarły do mnie w przeciągu całego miesiąca.


ROSSMANN

 * Tutti Frutti, masło do ciała
* Hean, peeling cukrowy do ciała
* Alterra, szampon do włosów farbowanych
* Perfecta, maseczka do twarzy
* dwa lakiery piaskowe od Wibo, matowy 4 oraz z brokatem 3
* Rimmel, Lasting finish by Kate lipstick nr 103
* Miss Sporty, czarna konturówka
* Lovely Extra Lasting nr 01 oraz 03


GOLDEN ROSE

  * GR Rich Color nr 10 oraz 35
  * GR Jolly Jewels nr 110
  * w gratisie otrzymałam kosmetyczkę


WYGRANE

Na portalu Wizaż udało mi się załapać na testowanie wyżej wymienionych antyperspirantów. Muszę przyznać, że to pierwsze dezodoranty tej firmy, które mam okazję wypróbować i z całą pewnością nie ostatnie. Dawniej stosowałam takie firmy jak Nivea, Fa czy Rexona, z czego zadowalała mnie wyłącznie pozycja pierwsza (reszta pachnie ładnie, lecz w moim przypadku zawsze słabo działa). Chętnie wypróbuję inne warianty antyperspirantów firmy Adidas.


I teraz przedstawię Wam zawartość paczuszki, która sprawiła mi największą radochę. Bardzo chciałam wypróbować eyelinery marki GOSH, nie będę ukrywać, że cena mnie powstrzymywała od zakupu. Niespodziewanie dowiedziałam się, że wygrałam rozdanie u Poli, autorki bloga  http://zakupomaniaczka.blogspot.com. Cieszę się przeogromnie i raz jeszcze ślicznie dziękuję ! ;*

Miłej niedzieli ;))
Cztytaj dalej >

Kilka słów usprawiedliwienia mojej nieobecności

Witajcie


W dzisiejszym krótkim poście pragnę usprawiedliwić swoją dwutygodniową nieobecność. Wieczorami udaję mi się przeglądać Wasze posty, czasami coś skomentować, lecz jestem zbyt zmachana aby dodawać jakiekolwiek notki.

Cały mój wolny czas pochłania praca nad  grupowym projektem dyplomowym, który zastąpił w tym roku prace licencjackie. Aby nasz projekt był bardziej "atrakcyjny"  wraz z koleżanką pracujemy nad akcją, którą zamierzamy przeprowadzić w pierwszej połowie grudnia na naszej uczelni. Akcja ta ma polegać na sprzedaży własnoręcznie produkowanych i dekorowanych pierniczków. Cały zysk uzyskany z sprzedaży zamierzamy przekazać poznańskiej fundacji, która pomaga dzieciom z chorobami nowotworowymi.

Na początku pomysł wydawał mi się dość trudny do zrealizowania: 2 studentki będą musiały upiec ponad tysiąc pierniczków. Z czystego lenistwa i z braku funduszy podchodziłam do tego pomysłu dość sceptycznie. Jednak po odwiedzinach w tej fundacji i spotkaniu się z dzieciaszkami coś we mnie pękło i obiecałam sobie, że nawet gdyby się wszystko waliło doprowadzę tą akcję do samego końca. Uśmiech tych dzieci będzie dla mnie największym prezentem na tegoroczne święta. 

Pierwsze pierniczki już się upiekły, kolejne będziemy "tworzyć" jutrzejszego dnia. Muszę pohamować moje łakomstwo, ponieważ bardzo ciężko się opanować, gdy cudowna woń pierników roznosi się po całym mieszkaniu.


Pozdrawiam i zapraszam jutro, na post o nowościach ;))
Cztytaj dalej >

Maybelline Liner Express- hit czy kit?

Kilka tygodni temu poczyniłam swoje pierwsze zakupy w drogerii internetowej E-zebra. Skuszona Waszymi pozytywnymi opiniami oraz niskimi cenami zamówiłam kilka rzeczy z kolorówki. Jestem jak najbardziej zadowolona z zakupów, wszystko dotarło do mnie szybko, w idealnym stanie. Bardzo chętnie ponowię zakupy w grudniu, ponieważ ja i moje koleżanki upatrzyłyśmy sobie kilka rzeczy.

Po krótkim wstępie, czas na prezentację produktu z wyżej wymienionego sklepu. Mowa tutaj o eyelinerze Maybelline, Liner Express w kolorze brązowym. Jeśli jesteście ciekawi jak sprawdził się ten produkt, czytajcie dalej.




 MOJE ODCZUCIA:

 Opakowanie utrzymane jest w granatowo-złotych barwach, przyjemnych dla oka. Po rozkręcaniu, płyn znajduję się w złotej części natomiast aplikator w granatowej. Rączka jest dość długa, jednak po pierwszym użyciu zauważyłam, że nie przeszkadza w aplikacji. Na plus jest fakt, że nie wyślizguję się z dłoni.  

 

Eyeliner nie jest zakończony zwykłym pędzelkiem lecz wygodną, miękką gąbeczką, która umożliwia nam zmalowanie kreski wobec upodobania.


Intensywność koloru także mnie zadowala- ładny, dobrze napigmentowany brąz, który stał się dla mnie odskocznią od czerni.  Nie pozostawia prześwitów, które potrafią doprowadzić mnie do szału.

 Najczęściej stawiam na szybki makijaż, czyli podkład+tusz+eyeliner, z prostych przyczyn- spiesząc się na uczelnie nie mam czasu spędzać przed lustrem więcej niż 15 minut. Dzięki niemu zaoszczędzam kilka cennych minut, ponieważ wysycha w ekspresowym tempie i nie odbija się na powiece.

Przejdźmy teraz do kwestii trwałości, używam go codziennie i uważam, że jest wart uwagi. Maluję kreseczkę na rano, wracam do domu po 18 a ona utrzymuję się  w bardzo dobrym stanie. Nie poprawiam jej w ciągu dnia.



Małym minusem jest dostępność tego eyelinera. Z tego co czytałam został wycofany z sprzedaży, jednak można go dostać online.

 Podsumowując: Ten eyeliner to dla mnie strzał w 10. Jest tani, szybko wysycha, nie kruszy się ani nie rozmazuję. Chętnie wypróbuję czerń z tej serii.

Dla zainteresowanych podaję link do drogerii E-zebra, w której jest dostępny za niecałe 9 zł

 KLIK
Cztytaj dalej >

Denko wrześniowo- październikowe

Witajcie ;))


Październik zleciał mi bardzo szybko, co za tym idzie, czas wrzucić "denkowy post".
Co udało mi się zużyć w ciągu ostatnich dwóch miesięcy?




Zielony "TAK" - produkt, który kupię bez wahania, ponieważ sprawdził się w moim przypadku bardzo dobrze

Niebieski "MOŻE" - produkt neutralny, ma swoje wady ale także zalety, może po niego jeszcze kiedyś sięgnę.

Czerwony "NIE" - produkt, który nie sprawdził się w moim przypadku i mówię mu "bye bye na zawsze"



1. Bebeauty, płyn micelarny

Bardzo polubiłam ten płyn. Nie podrażnia oczu, przyjemnie pachnie i odświeża oraz dobrze usuwa makijaż.

Czy kupię ponownie
TAK
 
-----------

2. Smile White, Płyn do płukania jamy ustnej

Po raz kolejny płyn tej firmy pojawił się w denku, dlatego krótko mówiąc: nie zamienię go na inny.

Czy kupię ponownie? 
TAK 
 
-----------

3. Eveline, Kwiat Lotosu & Kofeina, Ujędrniający Balsam do Ciała
 
Czy kupię ponownie?
MOŻE
 
 -----------

4. Cztery pory roku, krem do rąk glicerynowy, nawilżająco- regenerujący

Kremik ma całkiem ładny zapach, jest tani i wydajny. W moim przypadku nawilżenie było wystarczające, natomiast u mojej mamy, która ma zniszczone i suche dłonie wcale się nie sprawdził. Na półce mam jeszcze wersję z aloesem.

Czy kupię ponownie?
MOŻE
 
 -----------

5. Isana, Creme Dusche Kokos


RECENZJA

Czy kupię ponownie?
NIE

-----------
 
6. Garnier Color Sensation, Intensywny trwały krem koloryzujący (Głęboka onyksowa czerń)
 
Farba nie wysuszyła moich włosów, dobrze je pokryła a kolor utrzymuję się długo.
 
Czy kupię ponownie?
TAK

-----------
 
7. Dax Cosmetics, Perfecta Spa - antycellulitowe masło do ciała pomarańczowo - waniliowe. 

Czy kupię ponownie?
NIE
 
-----------
 
8. Hydra Adapt, Matujący i odświeżający krem - sorbet do cery mieszanej i tłustej
RECENZJA
 
Czy kupię ponownie?
NIE
 
 -----------

9. Soraya, Make - Up Natural Effect
RECENZJA

Czy kupię ponownie? 
NIE

-----------
 
10. Bebe Young Care, Zartrose, pielęgnacyjna pomadka do ust `Różana`

Zapach tej pomadki nie przypadł mi do gustu, bardzo mnie męczył. Pielęgnuję usta, ale potrafiła podkreślić suche skórki. Sztyft sam w sobie był zbyt twardy, dlatego dość ciężko się rozprowadzała.

Czy kupię ponownie?
NIE

-----------
 
11. Cleanic, Dezodorant w chusteczce, Fresh

Idealnie spisują się podczas pobytu poza domem. Bardzo przyjemny, delikatny zapach oraz skuteczne odświeżenie.

Czy kupię ponownie?
TAK

-----------
 
12. Carea, płatki kosmetyczne

Kolejne z rzędu opakowania. Bardzo je lubię, ponieważ są tanie a dobre.
 
Czy kupię ponownie?
TAK

-----------
 
Próbka i maseczki:
 
* Under Twenty, aktywny krem chłodzący

* Lirene Dermoprogram, Odżywianie, maseczka samowchłaniająca z witaminami E i PP

* Ziaja, maska oczyszczająca z glinką szarą

* Ziaja, maska nawilżająca z glinką zieloną
 
 
 
A Wam co udało się zużyć w przeciągu ostatniego miesiąca? ;) 

Cztytaj dalej >

"Lakierowy czwartek"- Golden Rose Rich Color 17


Dzisiaj czwartek, dlatego czas na lakierowy post. Udało mi się wygrzebać z archiwum, ostatnią porcję zdjęć pewnego lakieru i postanowiłam Wam go zaprezentować. Mowa tutaj o lakierze Golden Rose z serii Rich Color nr 17. Muszę przyznać, że kolor trudno uchwycić- w rzeczywistości jest intensywniejszy.

  • zawartość: 10,5ml
  • krycie: 2 warstwy
  •  trwałość:  bez uszczerbków utrzymuję się nawet 4 dni
  •  dostępność: wyspy, sklepy Golden Rose, internet oraz osiedlowe drogerie



Plusy:

  • dobre krycie
  •  szeroki oraz zaokrąglony pędzelek, dzięki któremu szybko pokrywa się płytkę paznokcia
  • szybki czas schnięcia
  • niska cena 
  • zmywa się go bezproblemowo
  • nie rozlewa się na skórki 
  • nie smuży 
Minusy:
  • brak


 
Cztytaj dalej >

Błyszczyk Air Flow firmy Bell (tester), czyli kilka słów o produkcie, który nie zachwyca



Błyszczyki do ust to produkty, których nie lubię kupować i w swoich zbiorach mam zaledwie 2 sztuki, chociaż muszę przyznać, że kilka lat temu nie wyobrażałam sobie wyjść z domu bez muśniętych warg właśnie nimi. Jednak z biegiem czasu moja miłość  do nich się wypaliła i używam ich bardzo sporadycznie. Nie lubię ich z dwóch prostych powodów:  po pierwsze są mało trwałe, po drugie przyklejają się do nich włosy.

Wczoraj usuwając stare zdjęcia z komputera natknęłam się na kilka fotek testera błyszczyka firmy Bell z serii Air Flow, dlatego dziś podzielę się kilkoma słowami o tym właśnie produkcie.


OPIS:

"Błyszczyki Air Flow Colour Boom o lekkiej niczym owocowy nektar konsystencji. Błyszczyki nie kleją się i nie obciążają ust, a przy tym pozostawiają na nich trwały, intensywny kolor. Szklista formuła ubiera wargi w mokry, lśniący efekt, optycznie je powiększając i uwypuklając. Błyszczyki urzekają zapachem tropikalnych owoców a ich specjalnie wykrojony aplikator jest dopełnieniem komfortowej aplikacji kosmetyku."

MOJE ODCZUCIA:

Kolor w buteleczce jest bardzo ładny- intensywna fuksja to odcień, który marzy mi się od jakiegoś czasu. Niestety, po nałożeniu produktu na usta, kolor staję się o wiele mniej napigmentowany niż w buteleczce. Posiada dość ładny, jakby owocowy zapach, który spodobał mi się od pierwszego użycia. Konsystencja jest dość gęsta- topornie się rozprowadza.

 

 Efekt "mokrych ust" niespecjalnie do mnie przemawia. Nie zauważyłam także, aby błyszczyk optycznie powiększył moje wargi. Sam z siebie migruję poza kontur ust, co bardzo mnie denerwowało. Na ustach utrzymuję się ok 30 minut.

Można go spotkać w drogeriach posiadających szafy z kosmetykami firmy Bell w cenie 13 zł, lub też wygrzebać jeszcze w Biedronce, przynajmniej u mnie za niecałe 6 zł.

Podsumowując: Poza ceną, ładnym kolorem oraz zapachem nie widzę w nim żadnych plusów. Nadaję się raczej do nastolatek, dlatego oddaję go młodszej o 8 lat siostrze, może zrobi z niego jakiś pożytek.




Pozdrawiam ! ;))

Cztytaj dalej >

Mroźny lakier od Golden Rose o numerze 39

Witajcie ;)

Po kilkudniowej nieobecności wracam z kolejnym lakierowym postem. Ostatnio "męczyłam" Was piaskami od Wibo, dzisiaj odetchniemy troszkę od tej firmy i zaprezentuję kolejny lakier firmy Golden Rose z serii Rich Color o numerze 39. Tym razem mój wybór padł na odcień, który kojarzy mi się z zimą. Jest to bardzo mroźne połączenie turkusu z błękitem. W mojej kolekcji znajduję się zdecydowanie więcej ciepłych kolorów, jednak obok niego nie umiałam przejść obojętnie.


  • zawartość: 10,5ml
  • krycie: 2 warstwy
  •  trwałość:  bez uszczerbków utrzymuję się 3 dni, natomiast z top coatem 5-6
  •  dostępność: wyspy, sklepy Golden Rose, internet oraz osiedlowe drogerie




Plusy:

  • dobre krycie 
  •  szeroki oraz zaokrąglony pędzelek, dzięki któremu szybko pokrywa się płytkę paznokcia
  • szybki czas schnięcia
  • niska cena (6 zł)
  • nie sprawia problemów podczas zmywania



Minusy
  • pozostawia małe grudki, które są widoczne na zdjęciach








Ps. Od następnego tygodnia będę prezentowała swoje skrócone pazurki. Już tęsknie za długością taką jak na tych zdjęciach ;))
Cztytaj dalej >

Wibo, Wow Glamour Sand nr 01

Dobry wieczór ;))

Dzisiejszy post jest tworzony na szybciaka, ponieważ przez ostatnie kilka dni brakuję mi na cokolwiek czasu. Doba powinna być zdecydowanie dłuższa, może wtedy pozałatwiała bym wszystkie swoje sprawy i znalazła odrobinę czasu dla siebie. 

W ramach "Lakierowych czwartków" pokaże Wam drugi lakier z serii  Wow Glamour Sand od Wibo. Zdjęcia zrobiłam jeszcze na długich pazurkach, jednak przedwczoraj byłam zmuszona je ściąć. Nie ukrywam, troszkę nieswojo czuję się ale pocieszam się faktem, że za jakiś czas odrosną.

Bohaterem dzisiejszego posta jest lakier o numerze 01. Nie będę rozpisywała się ponownie nad właściwościami, jedynie krótko je podsumuję.

  • zawartość: 8,5ml
  • wykończenie: piaskowe
  • krycie: 2 warstwy
  •  trwałość:  po 3 dniach zauważalne starte końcówki

Plusy: 
  •   schnie dość dobrze, aczkolwiek troszkę dłużej niż piaski z GR
  •  cena (7,69 zł)
  • dobre krycie
  •  dostępność    
  •  w słońcu drobinki przepięknie iskrzą     
  •  pędzelek typowo "wibowski"
 
Minusy:  
  •    trzeba się troszkę pomęczyć przy zmywaniu


Prezentacja: 
 






Cztytaj dalej >
Kosmetyczna Maniaczkaa © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka