Porównanie bellowskich tintów

Hej ;)

Dzisiaj przychodzę do Was z notką w której podjęłam się zamiaru porównania znanych bellowskich tintów. Recenzję oryginału zamierzałam napisać przed pojawieniem się gazetki ale z braku czasu musiałam ją odłożyć. Potem dowiedziałam się, że zagoszczą w tak często uczęszczanym markecie.

Bardzo ucieszyłam się z faktu,  że w Biedronce mają pojawić się wyżej wymienione produkty. Początkowy zamiar był taki kupić je wszystkie, ale ze względu na nogę poprosiłam mamuśkę by kupiła mi jakiś w odcieniu różowym, żebym nie powielała koloru, którego już posiadam. 



                                                     OPIS PRODUCENTA: 

" Sekret działania produktu to formuła `long lasting`, która sprawia, że kolor trzyma się niezwykle długo od momentu aplikacji. Specjalne składniki zawarte w formule Lip Tint barwią naskórek ust, co gwarantuje efekt  przypominający makijaż permanentny. Kolor trzyma się niezwykle długo od momentu aplikacji. Usta wyglądają niezwykle świeżo, naturalnie i kusząco. Dostępny w sześciu odcieniach. "


MOJE ODCZUCIA: 

Oba produkty zamknięte są w klasycznych, niczym się nie wyróżniających  opakowaniach o pojemności 5,5 g. Różni je tylko inna szata graficzna. Posiadają tradycyjny, łatwy w użyciu aplikator. Oba także mają konsystencję wodnistą i lekką. Przy nałożeniu oryginału czuję mrowienie. 




Oryginał o numerku 4 zakupiłam w drogerii Hebe jakieś parę miesięcy temu za 9.99 zł.  Koralowy odcień który bardzo ładnie prezentuję się na ustach. Jest naprawdę trwały: nie zmywa się podczas jedzenia czy picia ale także nie brudzi  partnera oraz ubrań. Trzyma się spokojnie 7 h, stopniowo i delikatnie blednie. Wysycha w tempie ekspresowym. Wystarczy 1 warstwa by uzyskać intensywny, fajny efekt na ustach. Ja zawsze nakładam 2, ponieważ lubię intensywne kolorki. Należy nakładać go bardzo precyzyjnie, bo jeżeli wyjdziemy poza linię ust, nie damy rady tak szybko się go pozbyć.


 

 Tint z Biedronki strasznie mnie rozczarował.  Kosztował 6.99 zł. Opakowanie przypomina oryginalną 5, która jest bardzo intensywna i dobrze napigmentowana. Tutaj kolor  jest delikatny i niczym nie przypomina oryginału. Mam wrażenie, że biedronkowe tinty są za bardzo rozcieńczone. Ich trwałość pozostawia także wiele do życzenia: po zjedzeniu loda i obiadu, kolor się ulotnił. Podsumowując nie wytrzymał nawet 1.5 h ;/ Aby otrzymać jakikolwiek efekt trzeba maznąć nim usta minimum 3 razy. Po nałożeniu, produkt kleił się czego nie zauważyłam u jego poprzednika. Dłużej wysycha. Porusza jeszcze kwestię zmywania: zmyłam go bez większych problemów mleczkiem z Garniera.

Na słońcu.

W pomieszczeniu.

 A tak przedstawia się konsystencja na ręce oraz  przetarcie płatkiem kosmetycznym z mleczkiem. Oryginału nadal domyć nie mogę natomiast po drugim nie ma śladu.



Podsumowując wolę dołożyć 3 zł i kupić oryginalny produkt, który będzie dobry jakościowo niż taki bubel, którego wyprodukowali dla Biedronki. Zamierzam kupić 5 i 6 bo te kolorki bardzo mnie ciekawią;)






Udostępnij ten post

19 komentarzy :

  1. ale lipa... a chciałam się skusić na Biedronowe tinty :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej dołożyć i cieszyć się intensywnym i trwałym kolorkiem;)

      Usuń
  2. Ładne kolorki :) Ja nie lubię koloru na ustach, więc pewnie nie kupię dla siebie, ale będę wiedziała komu co polecić, w razie czego :D

    OdpowiedzUsuń
  3. o bardzo bardzo przydatna notka bo chciałam kupić tint w B. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. dziwne że dwa te same niby produkty a efekt inny

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam oryginał ... ale jakoś nie przypadł mi do gustu ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie wersja biedronkowa urzekła, ale faktycznie może dlatego że nie używałam oryginału. Niestety u mnie nie ma drogerii Hebe, ale może uda mi się jakoś dorwać oryginał! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie sądziła, że one jest jakaś różnica. Myślałam, że produkty Bell w biedronce są takie same jak w biedronkach.
    Ciekawych rzeczy się można dowiedzieć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz tak się rozczarowałam. Zawsze kupowałam bellowskie kosmetyki w Biedronce i nie miałam zastrzeżeń. Kiedyś musi być ten pierwszy raz ;)

      Usuń
  8. Różnica wyraźna, po prostu oszustwo.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mamy dosłownie te same kolory. U mnie ten biedorknowy spisał się tylko ciut gorzej, trzyma się tak samo, ale trzeba 2 warstw,a by był jako tako widoczny, ale to dobrze, lubię delikatny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę intensywne kolorki i dlatego jestem bardzo niezadowolona ;/

      Usuń
  10. Kolorki super, ale szkoda, że ten z Biedronki jest słabszy, bo chciałam go kupić :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze raz Ja :)
    Nominowałam Cię do Liebster Award: http://infalliblelifestyle.blogspot.com/2013/06/liebster-award-kolejna-nominacja.html

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja myślałam, że to to samo.. Posiadam nr 5 oryginalny i przy swojej (mam nadzieję niedalekiej) recenzji zalinkuję Twój post, bo różnica jest ogromna !

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmm... Dobrze, że nie kupiłam, choć długo nad tym myślałam. Właśnie zastanawiałam się czy jest między nimi jakaś różnica, skoro jest znacznie tańszy od tego dostępnego w drogeriach... Bardzo pomocny wpis! :D

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz.

Pozdrawiam i zapraszam ponownie ;)

Kosmetyczna Maniaczkaa © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka