Pomadka Aqua Platinum firmy Eveline o odcieniu 452.

Witam,

muszę się pochwalić, że po długich poszukiwaniach udało mi się wynająć mieszkanie 3- pokojowe w centrum Poznania. Wraz z koleżanką za parę dni robimy malowanie, więc na dobre wrócę do stolicy Wielkopolski jakoś w połowie września jak już wszystko będzie gotowe. No ale koniec chwalenia się, przejdźmy do konkretów. 

Dzisiejszy post poświęcę pomadce do ust, którą zakupiłam na początku sierpnia. Pomimo tak krótkiego czasu, zawładnęła moich serduchem. Mowa tutaj o pomadce Aqua Platinum firmy Eveline.


OPIS PRODUCENTA:

" Kryjąca pomadka do ust. Głębia koloru, moc nawilżenia. Nadaje piękny i głęboki kolor. Witaminy C i E odżywiają i regenerują usta. Zawiera filtry UV.
Innowacyjna receptura pomadki Platinum pozwala uzyskać głębie koloru już po pierwszej aplikacji. Kremowa konsystencja podkreśla kształt ust pozostawiając je nawilżone przez wiele godzin. Lekka i ultra delikatna formuła pielęgnuje usta, wygładza je i sprawia, że stają się rozkosznie ponętne. Piękny, soczysty kolor wykończony delikatnym połyskiem utrzymuje się około 6 godzin.
Dostępnych jest 18 odcieni."


MOJE ODCZUCIA:

Produkt zamknięty jest w srebrnym opakowaniu. Mi osobiście się podoba, ponieważ jest zwykłe i proste. Nie otwiera się podczas noszenia w torebce, co mnie bardzo cieszy.

Mój wybór padł na odcień o numerze 452. Kolorek na ustach mnie oczarował, prześliczny róż bez jakichkolwiek drobinek.
 

Zapach zaliczam także na plus. Jest bardzo ładny, taki owocowy, soczysty, aż chcę się go nosić na ustach. Woń przypomina mi troszkę arbuza.

Pomadka ma przyjemną, kremową konsystencję, dzięki której aplikacja przebiega równomiernie. W kwestii krycia jestem we 100 % zadowolona. Wiele szminek- nawet te z wyższej półki, dają tylko delikatną poświatę, z tą tak nie jest. Kolorek jest widoczny na pierwszy rzut oka i intensywny. Nie mam problemu z popękanymi i spierzchniętymi ustami, więc nie umiem powiedzieć jak się sprawdzi u takiej osoby. Nie używam pod spód żadnej pomadki nawilżającej itp. Sama w sobie dobrze nawilża moje usta i ich nie wysusza. Utrzymuję się na moich ustach około 3 h, jednak z biegiem upływu czasu traci na intensywności. 

Tak prezentuję się na ręce:

a tak na ustach: 


Czy kupię go  ponownie? Z całą pewnością tak, przy dopływie gotówki zamierzam dokupić inne odcienie. Osobiście wolę tę pomadkę od szminki w kredce z Astora, ponieważ krycie lepiej mi się podoba i jest 3 razy tańsza ( w mojej drogerii mogę je dostać za 6.90 zł).

Cztytaj dalej >

Dax Cosmetics, Perfecta Spa - antycellulitowe masło do ciała pomarańczowo - waniliowe.

Witajcie,

wreszcie udało mi się wygospodarować chwilę czasu na kolejną recenzję. Dzisiaj kilka słów o Dax Cosmetics, Perfecta Spa - antycellulitowe masło do ciała pomarańczowo - waniliowe.

 

OPIS PRODUCENTA:


SKŁAD:

 

MOJE ODCZUCIA:

Produkt zamknięty jest w słoiczku o pojemności 225 ml. Osobiście wolę kosmetyki w tubkach, wystarczy wycisnąć i gotowe, nie przepadam za nabieraniem z słoiczka z prostych przyczyn, pełno produktu pozostaje mi pod paznokciami i nie czuję się z tym komfortowo.

W kwestii zapachu nie jestem zbytnio zachwycona, przy codziennym stosowaniu zaczął mnie drażnić. Nie lubię wanilii a w tym produkcie daje mi się we znaki, natomiast pomarańczy jakoś nie wyniuchałam. Producent napisał, że zapach orzeźwia i pobudza do działania, w moim przypadku jest mdły i kojarzy mi się z zimowymi wieczorami.

Konsystencja jest zbita, nie lejąca, przypomina mi budyń. Z łatwością rozprowadza się na skórze.

 

Masełko nie jest wydajne, smaruje nim wieczorami pupę i uda, po trzech tygodniach została mi 1/4.  Moja skóra jest nawilżona i wygładzona a w dotyku  bardzo miła. Czy działa antycellulitowo? Muszę przyznać odkąd więcej się ruszam i stosuję kosmetyki anty, cellulit powolutku się zmniejsza. Niestety, ten produkt nie pomógł mi w walce z  paskudztwem zwanym cellulitem. Lepiej sprawdziło się serum firmy Eveline. Dość szybko się wchłania i nie pozostawia  tłustego filmu na skórze.

Czy kupię ponownie ten produkt? Na 90% to nie, chociaż z nawilżenia jestem zadowolona. Jednak zapach i wydajność nie zachęcają mnie do dalszego kontynuowania tej "znajomości". Uważam też, że cena (ok 14 zł) jest troszkę za wysoka- ja swój dorwałam w Biedronce dość dawno temu i płaciłam 8-9 zł. Za taką cenę można dorwać wydajniejszy i lepszy produkt innej firmy.
Cztytaj dalej >

"Filmowe lato"- przedostatni post.

Cześć ;)

Ostatnio mało uwagi poświęcam blogosferze, ale mam powód, poszukuję mieszkanie w Poznaniu. W jeden dzień udaję się do Poznania i oglądam z 5-6 mieszkań. Po powrocie do domu nie mam na nic siły. Niestety jak do tej pory mi i koleżance oglądane mieszkania nie wpadły w oko.

Dzisiaj przedostatni post z cyklu "Filmowe lato". 


14.
Hansel i Gretel: Łowcy czarownic
rok produkcji 2013

Źródło: KLIK

"Klasyczna historia w zaskakującej konwencji horroru i kina akcji. Od wydarzeń w chatce z piernika minęło piętnaście lat. Jaś i Małgosia są już dziś dojrzałymi ludźmi. Mimo to rodzeństwo nadal łączy niezwykła misja – na całym świecie nie ma lepszych od nich łowców czarownic. Już wkrótce czeka ich polowanie, podczas którego ich umiejętności zostaną wystawione na najcięższą próbę."

Po obejrzeniu zwiastuna na jakiejś stronce, stwierdziłam, że muszę to zobaczyć. Czekałam tak długo, aż film będzie dostępny by go "zassać". W końcu się doczekałam, ściągnęłam i wyleciał mi z głowy. Jako horror nie powalił, natomiast jako film fantasy był całkiem fajny. Ciekawy pomysł na przedstawienie dalszych losów bohaterów mojej ulubionej baśni z dzieciństwa.

Chętnie kiedyś do niego wrócę i mogę go Wam polecić na nudny wieczór.


15.
Zielona mila
rok produkcji 1999

Źródło: KLIK
"Rok 1935. Paul Edgecombe (Tom Hanks) jest jednym ze strażników bloku śmierci w więzieniu Cold Mountain. Do jego obowiązków należy odprowadzanie skazańców do celi śmierci długim korytarzem, wyłożonym zieloną wykładziną, zwaną "Zieloną milą". Pewnego dnia do więzienia przybywa olbrzymi czarnoskóry skazaniec, John Coffey (Michael Clarke Duncan). Ma oczekiwać na karę śmierci za zamordowanie dwóch białych dziewczynek. Jego wizyta na zawsze zmieni życie Paula i pozostałych pracowników więzienia."

Długo zabierałam się do tego filmu, przyznam zachęciły mnie pozytywne opinie. Film jest wzruszający- w paru scenach ryczałam jak bóbr. Dramat nie jest moim ulubionym gatunkiem filmowym. Jednak ten film urzekł mnie i na długo pozostanie w mojej pamięci.

Pomimo, że fil ciągnie się ok 3 h uważam, że warto poświęcić chwilę i przysiąść nad tą pozycją.


16.
Naznaczony
rok produkcji 2010

Źródło: KLIK

"Naznaczony" to intrygujący i zaskakujący horror, który bez trudu znajdzie swoje miejsce obok takich klasyków gatunku jak "Egzorcysta", "Omen", czy "Duch".
Młode małżeństwo z trójką małych dzieci kupuje wymarzony dom. Ich początkowa radość zostaje jednak przerwana przez dziwne i niewytłumaczalne zjawiska, które towarzyszą im od momentu przeprowadzki. Po upadku z drabiny ich syn zapada w tajemniczą śpiączkę. Zrozpaczeni rodzice szukają zewsząd pomocy. Wkrótce przyjdzie im zadać sobie pytanie, czy to na pewno dom jest źródłem nękających ich zjawisk…"

Pierwsza część tego filmu spodobała mi się- fajny klimat, w drugiej części czułam już niedosyt-czegoś mi tam zabrakło. A medium, która zakłada maskę gazową by skontaktować się z chłopcem no proszę- wtf co to miało być. Pomimo tej małej wpadki, czekam z niecierpliwością na 2 część. Data premiery w Polsce jest wyznaczona na 20 września. Ciekawią mnie dalsze losy tej rodziny.

Film nie powala na kolana, ale jest wart obejrzenia.


17.
Ruiny
rok produkcji 2008

Źródło: KLIK

"Dwie przyjaciółki, Amy i Stacy, w towarzystwie swych chłopaków - poważnego studenta medycyny Jeffa oraz beztroskiego imprezowicza Erica - spędzają wakacje w Meksyku. Pod koniec pobytu poznają niemieckiego turystę Mathiasa i jego greckiego kolegę Dimitra. Rodzi się pomysł wspólnej wycieczki do dżungli w celu zwiedzenia ruin wspaniałej starożytnej świątyni Majów. Kiedy docierają na miejsce, zostają niespodziewanie zaatakowani przez grupę tubylców, uzbrojonych w pistolety, strzelby i łuki. Ginie pierwszy uczestnik wyprawy, ale to dopiero przedsmak koszmaru, jaki stanie się udziałem turystów. Śmiertelna rozgrywka rozpocznie się, kiedy będą musieli zmierzyć się z mięsożernymi roślinami..."

Tej pozycji dawałam aż 3 szanse. Pierwszy raz zasnęłam po 20 minutach, mówię sobie: Zapewne jesteś zmęczona i dlatego przysnęłaś, włączyłam go ponownie od początku i po jakiś 45 minutach to samo. Tak więc aby nie zasnąć po raz kolejny obejrzałam go w ciągu dnia i co stwierdzam, że to ten film mnie tak wynudził. Nic się w nim ciekawego nie dzieje, kwiaty udające dźwięk telefonu no proszę, co niby w tym przerażającego i zero klimatu.

Nie polecam.


18.
rok produkcji 2013

Źródło: KLIK

" W 1998 roku w syberyjskim lesie odnaleziono 34 niezidentyfikowane ciała. Pomimo trwającego wówczas dochodzenia rosyjskie władze nie podały do publicznej wiadomości żadnych oficjalnych wyjaśnień co do zgonów. Trzy lata później sprawa została zamknięta. 2010 rok. Angielska ekipa telewizyjnego programu "Darkest Secrets" wyrusza do odległego rosyjskiego lasu, by nakręcić kolejny odcinek serii o niewyjaśnionych zbrodniach. W podróży towarzyszy im medium, które posiadając parapsychologiczne zdolności, może rzucić nowe światło na nierozwiązaną dotąd sprawę. Kontaktując się ze studiem w Londynie, informują, że zbliżają się do syberyjskiego regionu, gdzie kilka lat wcześniej dokonano straszliwego odkrycia. Ta wiadomość okazuje się być ich ostatnią..."

Kolejny nieudany film przy którym kilkakrotnie przysnęłam. Grupka ludzi pakuje się do nawiedzonego budynku, ja się pytam po jakiego grzyba, a potem narzekają, że straszy.  Wynudził strasznie i ciągnął się jak flaki z olejem. Ten film nie ma w sobie nic przerażającego.

Nie polecam, szkoda Waszego czasu.
Cztytaj dalej >

Różowy "oczojebek" od Golden Rose

Cześć ;)

Neonowe kolory to hit tegorocznego lata nie tylko w świecie mody ale również wśród branży kosmetycznej. Coraz częściej spotykam w drogeriach neonowe lakiery, cienie. Przechodziłam obok nich obojętnie, aż do momentu natrafienia różowego "oczojebka" o numerku 08, firmy Golden Rose z serii Rich Color. Słyszałam dużo dobrego o tej serii, dlatego skusiłam się na tego "delikwenta", który skradł mi serce. Przyznam, neonowego żółtka lub pomarańczu w życiu bym nie wybrała, lecz ten róż wręcz nawoływał mnie z półki.




MOJE ODCZUCIA:

Buteleczka charakterystyczna dla tej serii. Pędzelek jest dość gruby, bardzo przypadł mi do gustu. Fajnie się nim manewruję. Konsystencja w sam raz.

Nałożyłam na paznokcie 2 warstwy lakieru, wydawało mi się, że taka ilość jest wystarczająca. Jednak podczas robienia zdjęć stwierdziłam, że przydała by się jeszcze jedna warstwa bo widać lekkie prześwity na końcówkach, ale z czystego lenistwa zostawiłam tak jak było. 

Kolorek jest intensywny, daje po oczach. Jednak podczas robienia zdjęć nie chciał się uchwycić, dwoiłam się i troiłam aby Wam go jakoś pokazać. Po wielu trudach jakoś mi się to udało ;)

Na moich paznokciach utrzymał się 4 dni, po czym go zmyłam. Jednak w czasie gdy gościł na moich paznokciach nie zauważyłam odprysków ani startych końcówek. Zmywa się też dobrze.

Seria tych lakierów bardzo mi się spodobała, są trwałe, maja piękne kolorki a na dodatek nie kosztują wiele, ja swój kupiłam za 6 zł. Wraz z różem kupiłam czerwień, z której też jestem zadowolona a wczoraj jasny fiolet.




Cztytaj dalej >

Szminka w kredce marki Astor

Cześć ;)


Nawilżająca szminka w kredce to hit ostatnich miesięcy. Możemy zauważyć, że każda firma kosmetyczna pragnie mieć taką "kredkę". Na rynku takie szminki pojawiają się jak grzyby po deszczu. Oczywiście skusiłam się i ja, bo jakby inaczej. Mój wybór padł na szminkę Soft Sensation Lipcolor Butter, marki Astor o odcieniu 013 czyli Magic Magenta.



OPIS PRODUCENTA:

" Astor przedstawia nową szminkę w kredce Soft Sensation Lipcolor Butter. Najnowsza propozycja to połączenie pięknego i trwałego koloru szminki, nawilżających właściwości balsamu i blasku błyszczyka - to wszystko w jednym, wygodnym kosmetyku.
Ta głęboko regenerująca szminka o konsystencji balsamu głęboko nawilża, zmiękcza, wygładza i koi wysuszone wargi, zapewniając natychmiastowe poczucie aż do 30% bardziej nawilżonych ust. Formuła Soft Sensation Lipcolor Butter została wzbogacona pigmentami, które odpowiadają za intensywność koloru. Szminka połyskuje żywą barwą i ujmuje eleganckim wykończeniem. Szminka w kredce dostępna jest w 8 modnych odcieniach, w zależności od looku, na jaki masz ochotę, zawsze znajdziejsz odpowiedni kolor dla siebie!"

SKŁAD:

" HYDROGENATED POLYISOBUTENE, BIS-DIGLYCERYL POLYACYLADIPATE-2, SQUALANE, BIS-BEHENYL/ISOSTEARYL/PHYTOSTERYL DIMER DILINOLEYL DIMER DILINOLEATE, POLYETHYLENE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, TRIISOSTEARIN, DIISOSTEARYL MALATE, CERA MICROCRISTALLINA/MICROCRYSTALLINE WAX/CIRE MICROCRISTALLINE, SYNTHETIC FLUORPHLOGOPITE, TRIMETHYLOLPROPANE TRIETHYLHEXANOATE, CALCIUM SODIUM BOROSILICATE, CALCIUM ALUMINUM BOROSILICATE, PENTAERYTHRITYL TETRAETHYLHEXANOATE, DICALCIUM PHOSPHATE, POLYAMIDE-3, DISTEARDIMONIUM HECTORITE, BISMUTH OXYCHLORIDE, SILICA, ETHYL VANILLIN, PROPYLENE CARBONATE, PENTAERYTHRITYL TETRA-DI-T-BUTYL HYDROXYHYDROCINNAMATE, PROPYLPARABEN, TIN OXIDE, TOCOPHEROL, [May Contain/Peut Contenir/+/-:MICA, D&C RED NO. 28 ALUMINUM LAKE (CI 45410), TITANIUM DIOXIDE (CI 77891), FD&C YELLOW NO. 6 ALUMINUM LAKE (CI 15985), D&C RED NO. 7 CALCIUM LAKE (CI 15850), IRON OXIDES (CI 77491, CI77492, CI 77499), D&C RED NO. 6 (CI 15850), FD&C BLUE NO. 1 ALUMINUM LAKE (CI 42090), CARMINE (CI 75470), D&C ORANGE NO. 5 (CI 45370), D&C RED NO. 21 (CI 45380), D&C RED NO. 22 ALUMINUM LAKE (CI 45380), D&C RED NO. 27 (CI 45410), FD&C YELLOW N O. 5 ALUMINUM LAKE (CI 19140), MANGANESE VIOLET (CI 77742)]."

MOJE ODCZUCIA:

Może zacznę od opakowania. Na pierwszy rzut nawet ładnie wygląda ale jakoś mnie na kolana to nie powaliło. Szminka nie wsuwa się do końca, trzeba uważać przy zamykaniu, ponieważ łatwo ją uszkodzić- zdarzyło mi się już to trzy razy. Kolejnym minusem są ścierające się napisy- za taką cenę ( ok 25 zł) mogli postarać się troszkę bardziej. 

 

No ale to koniec mojego marudzenia na temat tego produktu. Przejdźmy do plusów.

Kolorek jest całkiem ładny, liczyłam jednak na coś bardziej intensywnego. Kolor opakowania mnie troszkę zmylił. Zapach jest bardzo przyjemny, dość słodki przypominający wanilię, ale nie nachalny. Szminka posiada konsystencję masła, dzięki czemu bezproblemowo sunie po ustach. Aplikacja to czysta przyjemność. Posiada ściętą końcówkę, która idealnie dopasowuje się do naszych warg.


Producent zapewnia nas, że szminka trzyma na ustach, aż 5 godzin. Niestety nie zgadzam się z tym, na moich ustach wytrzymała 2-3 h bez jedzenia ale nie rezygnowałam z picia, więc nie jest źle. Wielkim plusem jest fakt, że po nałożeniu jej na usta nie klei się oraz nie zbiera w kącikach. Usta są fajnie nawilżone, gładkie oraz pięknie błyszczą.
 


Czy kupię ponownie ten produkt? Sama nie wiem, może jak dorwę go w jakiejś okazyjnej cenie, to dokupię jakiś kolorek. W cenie regularnej jest troszkę drogi, więc wolę wypróbować inne szminki, których jeszcze nie znam.

Miłego dnia ;*

Cztytaj dalej >

Trzecia część cyklu "Filmowe lato".

Hejka ;)


Kolejny post z cyklu "Filmowe lato". 

W tym tygodniu obejrzałam tylko 4 pozycje.  Nadrobię to w najbliższym czasie, ponieważ udało mi się zassać kilka filmów a onilne oglądać nie lubię z racji częstego zacinania się. Ten tydzień zapowiada się deszczowo, więc będę miała na to dużo czasu.

10.
Jeździec znikąd
rok produkcji 2013

Źródło: KLIK


"Tonto (Johnny Depp) to Indianin wywodzący się z plemienia Komanczów. Pewnego dnia ratuje życie stróżowi prawa, Johnowi Reidowi (Armie Hammer), którego wszyscy towarzysze zostali zamordowani przez bandytów. Reid pragnie pomścić ich śmierć. Po powrocie do zdrowia, jako zamaskowany mściciel, postanawia sam wymierzyć sprawiedliwość zabójcom swoich przyjaciół. Z pomocą spieszy mu tajemniczy Indianin."

  Wybrałam się na ten film do kina. Nie czytałam recenzji, nie wiedziałam też, że to produkcja Disneya.  Pomimo, że film trwa ok 2h 30 min. nie wynudziłam się i nie żałuję wydanych pieniędzy na bilety. Postać grana przez Deppa przypominała mi J. Sparrow'a, ale z tego co przeczytała oba filmy wyreżyserowała ta samo osoba, więc nie ma się co dziwić. Film posiada bardzo dużo scen, które wywołują śmiech (podczas projekcji filmu co chwilę było słychać chichoty nie tylko dzieci, ale także osób starszych. ) Sama w niektórych scenach nie mogłam się powstrzymać. 

Uważam, że pozycja warta uwagi. Jeśli ktoś lubi " Piratów z Karaibów", ten film z całą pewnością przypadnie mu do gustu.


11.
Dracula- wampir bez zębów
rok produkcji 1995

Źródło: KLIK
"Komediowa wersja opowieści o wampirze Draculi. Tajemniczy arystokrata z Bałkanów kupuje zamek w Anglii. Przedsiębiorstwo handlu nieruchomościami wysyła do Transylwanii swego urzędnika, by sfinalizował transakcję. Urzędnik przybywa do klienta - i pada ofiarą przeraźliwych wydarzeń."

Komedia ma swoje  lata, ale pomimo jego upływu nadal śmieszy. Pamiętam jak oglądałam ją jako mała dziewczynka, byłam przerażona. Potem jako nastolatka, wraz z rodzicami w TV, już nie przerażała tylko śmieszyła. Ostatnio ściągnęłam ją na komputer i puściłam w nudny wieczór. Przyjemnie było do niej powrócić, ponieważ Leslie Nielsen był jak dla mnie znakomitym aktorem, który idealnie nadawał się do komediowych ról. Uwielbiam komedię z jego udziałem, niestety aktor od 3 lat nie żyje ;/ W tym filmie mamy do czynienia z parodią Draculi. Znajdują się w nim naprawdę komiczne sceny oraz teksty, które potrafią powalić na kolana. 

Z czystym sumieniem mogę tą pozycję Wam polecić.


12.
Powrót zła
rok produkcji 2010

Źródło: KLIK 




"Bracia Izaak, Addley i Johnny razem z wspólnikiem organizują napad na bank. Jednak nie wszystko idzie tak jak zaplanowali, w rezultacie czego rodzeństwo musi uciekać przed policją. Nie wiedząc gdzie się ukryć, postanawiają schronić się w swoim rodzinnym domu, w którym obecnie mieszka ich matka Natalie. Gdy docierają na miejsce, nie zastają jej tam tylko grupę zupełnie nieznanych im ludzi. Okazuje się, że niedawno ich dom został sprzedany, a nowymi właścicielami jest Beth i Daniel Sohapich, którzy wraz z przyjaciółmi właśnie świętują kupno posiadłości. Nieoczekiwanie małżonkowie i ich goście, stają się zakładnikami trzech braci. Niebawem zjawia się matka Izaaka, Addleya i Johnnyego wraz z ich siostrą Lydią. Wychodzi na jaw, że matka rodzeństwa ma psychopatyczne skłonności i aby uchronić swoje dzieci przed policją, postanawia sama zająć się niechcianymi lokatorami domu.  "

 Nie zaliczę tego filmu  do kategorii horrorów, po jego obejrzeniu śmiem stwierdzić, że to  thiller. Mocne, dynamiczne i brutalne kino. Trzyma w napięciu do samego końca. Akcja rozwija się od samego początku i nie wlecze jak flaki z olejem.Uważam, że aktorka, która wcieliła się w rolę matki zagrała świetnie. Jedyny minus to troszkę spaprana końcówka, spodziewałam się czegoś lepszego.

Kolejny film, który mnie zaciekawił i chętnie do niego powrócę.


13.
Obecność
rok produkcji 2013

Źródło: KLIK

" Lorraine Warren (Vera Farmiga) i Ed Warren (Patrick Wilson) to dwójka badaczy zjawisk paranormalnych. Pewnego dnia, zostają wezwani przez przerażoną rodzinę, na odludną farmę. Okazuje się, że mieszkańcy są nawiedzani przez tajemniczą zjawę, która nie chce dać im spokoju. Para badaczy, staje do walki z najstraszniejszym demonem z jakim kiedykolwiek mieli do czynienia."

Jeden z lepszych horrorów, które oglądałam w ostatnim czasie. Film jest oparty na faktach i rzeczywiście takie małżeństwo  parapsychologów  istniało w Ameryce, mężczyzna już nie żyje, natomiast kobieta tak. Ostatnimi czasy takie historie mnie bardzo ciekawią i dużo o tym czytam. Wracając do filmu,
włączyłam go o 2 w nocy, gdy wszyscy u mnie w domu spali a za oknem wyły psy. Do takich filmów podchodzę inaczej, wczuwam się w osobę trzecią, która przypatruję się tym wydarzeniom z bliska. I przyznam musiałam robić przerwy, ponieważ w połowie filmu myślałam, żeby go wyłączyć. Dreszcze mnie przechodziły jak sobie pomyślałam,  że podobna sytuacja miała miejsce. Film jest klimatyczny, przerażający oraz posiada wciągającą fabułę. Jestem jedynie zawiedziona końcówką tego filmu. No kurczę, dotknięciem ręki oraz wspomnieniami o udanym dniu z rodziną na plaży, nie wypędzi się demona.

Dziękuję Marysi za polecenie mi tej pozycji ;)


Znacie jakieś filmy godne polecenia?

Miłego wieczoru ;*
Cztytaj dalej >

Isana, Creme Dusche Kokos + zakupy z Biedronki

Hej ;)

Przez kilka dni byłam niedostępna, z powodu spontanicznego wypadu pod namioty wraz z znajomymi. Bardzo lubię takie akcję: dostać telefon, spakować się w godzinę i wyskoczyć gdzieś na parę dni, ponieważ gdy coś planuję z dłuższym wyprzedzeniem, nie wychodzi albo los chce abym nie jechała, czyli zwichnę kostkę itp.

Dawniej omijałam marki własne w drogeriach czy też supermarketach, z prostych względów, nie byłam do nich zbytnio przekonana, myślałam, że są gorsze. Postanowiłam zaryzykować i dzięki pozytywnym opinią na temat żeli pod prysznic firmy Isana, zaopatrzyłam się w jeden z nich. Mój wybór padł na Creme Dusche Kokos.

 


OPIS PRODUCENTA:


 SKŁAD: 

 Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Glycol Distearate, Glyceryl Stearate, Benzoic Acid, Starch Hydroxypropyltrimonium Chloride, Sodium Lauroyl Glutamate, Citric Acid, Parfum, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Potassium


MOJE ODCZUCIA:

Produkt znajduję się w poręcznym, plastikowym opakowaniu o pojemności 300 ml. Można go zabrać go w podróż, ponieważ nie zajmuję wiele miejsca w walizce czy też torbie. Zamknięcie na "klik", dość porządne nic się nie wylewa itd. Konsystencja jest troszkę rzadka, ucieka z gąbki. Używam go od miesiąca, codziennie i pozostało mi go jeszcze 1/4. Dość dobrze się pieni. Zapach podoba mi się, ale jest chemiczny, niczym nie przypominający prawdziwego kokosa. Dobrze oczyszcza skórę, ale nie zauważyłam nawilżenia. Nie spodziewałam się po nim właściwości pielęgnacyjnych, bo od tego są  przecież balsamy do ciała. Nie wysuszył mojej skóry oraz nie uczulił mnie. Zamierzam wypróbować inne warianty, ale do kokosa już nie wrócę.


------------------------


Dopiero dziś udało mi się wybrać do Biedronki. Niestety trafiłam tylko na jeden kolorek lakieru, reszta była już przebrana i został sam błękit, którego mam i czerwień. A tak prezentują się moje skromne zakupki.




Cztytaj dalej >

Moja skromna kolekcja mazideł do ust.


Dzień doberek ;)

Mazidła do ust to drugie po lakierach do paznokci produkty, które lubię kupować. Błyszczyków mam mało i bardzo rzadko je używam z prostego względu, za bardzo się kleją. Dawniej uwielbiałam te produkty miałam ich sporą gromadkę, ale teraz prym należy do pomadek. Kolekcja, którą Wam dziś zaprezentuję jest jeszcze skromniutka, ale z czasem powiększę ją. 



Po kolei:


 * Bell, Lip Tint: post o nich możecie znaleźć TUTAJ. Zamierzam dokupić jeszcze odcienie 1 oraz 5.Oryginał lubię za trwałość i intensywny kolor, natomiast biedronkowej wersji używałam na praktyki bo była ledwo widoczna.


 * Sleek, Lip Gloss, High Shine: możecie o nim poczytać TUTAJ. Dość fajny błyszczyk, posiadający drobinki i przyjemny zapach.


 * Bell, Air Flow:  Ma bardzo ładny kolorek i zapach ale okropnie się klei ;/

 Swatche:

---------------------------


* Rimmel, Lasting Finish Lipstick By Kate Moss: prezentacja pomadek w TYM poście. Uwielbiam je, zamierzam dokupić jeszcze parę odcieni, ale czekam na promocję.


* Wibo, Nawilżająca pomadka do ust: Tani i dość przyjemny produkt. Chciałam dokupić jeszcze 2 inne odcienie ale nie było ich w moim Rossie. Nie użyła bym go na jakieś większe wyjścia ale na co dzień spisuję się dobrze.


* Lovely, Pomadka błyszczykowa: Ma świetny zapach ale jest mało trwała. Pigmentacja też nie najlepsza.


 * Eveline, Aqua Platinum: kupiona dość niedawno pod wpływem impulsu. Na obecną chwilę jestem z niej zadowolona, fajnie nawilża. Sądzę, że przy dopływie gotówki zakupię parę sztuk, ponieważ dużo nie kosztują.

  
* Golden Rose, Pomadka do ust z woskiem pszczelim: Moja pierwsza pomadka tej firmy i pewnie nie ostatnia. Widziałam wiele ciekawych kolorków. Na ustach strasznie mi się podoba.

 

* Astor, Soft Sensation Lipcolor Butter: Bardzo fajny produkt, który nawilża usta. Uwielbiam intensywne kolory. Szkoda, że w cena regularna jest dość wysoka.

 Swatche:

 Zbliżenie:


Ps. Zapomniałam uwzględnić mazideł pielęgnacyjnych. Skleroza ;D
Miłego dnia ;*
Cztytaj dalej >

"Zielona fantazja" od Wibo

Cześć dziewczynki ;-)

Głównym bohaterem dzisiejszego postu będzie lakier z blogerskiej kolekcji o nazwie "Zielona fantazja". Kolor został stworzony przez Bernadette z bloga http://kosmeto-look.blogspot.com/. Wygrałam go w rozdaniu u Justyny, autorki bloga: Kosmetyczna kraina. Jest to mój 3 lakier z tej serii i zarazem ostatni. 

Wszystkie kolorki są przepiękne, ale to nie wystarcza aby wystawić im pozytywną opinię. Tak jak w poprzedniku- możecie poczytać o nim TUTAJ, krycie jest bardzo słabe. Nałożyłam 3 warstwy a na zdjęciach widoczne są jeszcze końcówki. Nie chciało mi się bawić dłużej z dodawaniem kolejnych warstw, ponieważ bym się nie doczekała ich wyschnięcia. O ile pierwsza warstwa zasycha dobrze, to po 3 musiałam odczekać dobre 40 minut o ile nie dłużej. Pomimo tego podczas wykonywania czynności lakier na prawej ręce uległ małej deformacji, odcisnął się. Na drugi dzień zauważyłam starte końcówki i odpryski.

Ps. strasznie się zbąblował, ale zdjęcia robione były podczas wielkich upałów.

Zapraszam do krótkiej prezentacji: 







Cztytaj dalej >

Kolejna część cyklu " Filmowe lato"

Cześć ;)


Dzisiaj kolejny post z cyklu " Filmowe lato". Staram się oglądać filmy różnych gatunków, aby każdy z Was znalazł coś dla siebie, ponieważ zdaję sobie sprawę, że nie każdy lubi horrory tak jak ja.

4.
 Uniwersytet Potworny
rok produkcji 2013

Źródło: http://www.filmweb.pl/film/Uniwersytet+Potworny-2013-547000#poster-1
"Ulubieńcy kinowej publiczności, James P. Sullivan i Mike Wazowski, powracają na duży ekran w filmie "Uniwersytet potworny" - prequelu oscarowego hitu wytwórni Disney/Pixar "Potwory i Spółka".
Film przenosi widzów w czasy, kiedy Sulley i Mike - studenci Uniwersytetu Potwornego - dopiero zgłębiali tajniki potwornego fachu. Zabawne perypetie bohaterów z okresu studiów, wypełnionego szalonymi imprezami w akademiku, pokazują jak pomimo wielu dzielących ich różnic zostali najlepszymi przyjaciółmi.

"Uniwersytet potworny" to pełen humoru film o narodzinach prawdziwej przyjaźni."

Ściągnęłam i obejrzałam go ze względu na moje młodsze kuzynostwo 6 i 8 lat, które przez parę dni jest pod naszą opieką. Rzadko oglądam animacje, ale czasami lubię powrócić do czasów dzieciństwa. Parę lat temu "Potwory i spółka" bardzo mi się spodobały.  Dlatego też nie żałuję, że tą pozycję zobaczyłam. Spodziewałam się nieudanej produkcji z racji, że kontynuacje zawsze dość kiepsko wychodzą. Animacja  fajna, nawet dla tych starszych "dzieci". Dość przyjemnie się oglądało a dzieciaki się naśmiały. 

Do kina z całą  pewnością się bym nie wybrała na tą produkcję, ale w domu warto do niej zajrzeć.


5.
KacVegas 3
rok produkcji 2013

Źródło: http://www.filmweb.pl/film/Kac+Vegas+3-2013-625680#poster-1
"Warner Bros Pictures i Legendary Pictures przedstawiają "Kac Vegas 3" - trzeci i ostatni film z bijącej wszelkie rekordy serii komedii w reżyserii Todda Phillipsa.
Tym razem nie ma ślubu ani wieczoru kawalerskiego. Nic więc nie może pójść‡ nie tak, prawda? Ale kiedy sł‚ynna wataha wyrusza w podróż, wszystko może się™ zdarzyć."

Tą trylogię zna zapewne większość z Was. O ile pierwsza część rozniosła mnie na łopatki a druga pozostawiła niedosyt, to trzecia strasznie mnie wynudziła. W tym przypadku stwierdzenie, że kontynuacja nie będzie równie dobra jak pierwsza cześć jest w 100 % prawdziwa.  Nie ukrywam, spodziewałam się czegoś innego, jakiegoś zaskakującego zakończenia tej trylogii. Film nie jest już taki śmieszny, fabuła mniej zaskakująca. Nawet sympatia do aktora Zacha Galifianakisa nie jest w stanie zmienić mojej opinii na temat tego filmu. 

Żałuje, że wydałam kasę na kino. Dla mnie okazał się strasznie słabą pozycją.


6.  
RRRrrrr!!!
rok produkcji 2004

Źródło: http://www.filmweb.pl/Rrrrrrr#poster-1
"Znajdujemy się w czasach prehistorycznych, jakieś 35 000 lat p.n.e. Oto historia dwóch plemion, żyjących pośród mamutów i innych włochatych stworzeń. Jedno z plemion wiedzie spokojny żywot, ściśle strzegąc sekretnej formuły szamponu do włosów, podczas gdy drugie plemię chce im ten przepis wykraść. Pewnej nocy zdarzy się coś, co zakłóci spokój plemienia posiadającego formułę. Po raz pierwszy w historii ludzkości popełnione zostanie morderstwo.
Jak grzeszyli Adam i Ewa wszyscy wiedzą, ale jak doszło do pierwszego morderstwa? Tego dowiecie się z pierwszej komedii prehistorycznej."

Pomimo, że to francuska produkcja, jak dla mnie okazała się bardzo fajną komedią na rodzinne popołudnie. Można się przy niej nieźle pośmiać. Masa głupich tekstów, które wywołują uśmiech na twarzy. Ten film jest dla osób z poczuciem humoru. 

Polecam, taka mała rada: jeśli zdecydujecie się  obejrzeć tą produkcję nie wybierajcie napisów ani lektora, ponieważ z napisami nie jest już tak zabawnie a lektor psuję cały klimat- jednakowy głos w takich filmach staje się nudny. Postarajcie się wybrać dubbing.


7.
 Jestem Bogiem
rok produkcji 2011

Źródło: http://1.fwcdn.pl/po/82/52/548252/7363077.3.jpg?l=1347165259000
"Wyobraź sobie narkotyk, który czyni Twój mózg niezwykle wydajnym i sprawia, że chłoniesz ogromną wiedzę. Narkotyk, który czyni cię nadzwyczaj skupionym, szybkim, sprawnym, a nawet atrakcyjnym. Narkotyk, dzięki któremu pokonujesz wszystkie ograniczenia. Niewyobrażalne staje się możliwe nawet dla Eddiego, który od życia nie spodziewa się niczego. Zażycie specyfiku pozwala mu osiągnąć sukces o jakim zawsze marzył. Ceną, jaką przychodzi mu zapłacić, są: bóle głowy, omdlenia, utraty świadomości, niekontrolowane wybuchy przemocy..."

Thriller, który bardzo przypadł mi do gustu. Wybrałam się na to do kina i nie żałuję wydanych pieniędzy. Gra aktorska na poziomie a aktor, który wcielił się w głównego bohatera bardzo dobrze poradził sobie z swoją rolą. Ciekawa przestępcza intryga, która wciąga widza.

Film wart obejrzenia, jeśli ktoś lubi gatunki Thriller i Sci-Fi.


8.
Egzorcyzmy Emily Rose
2005

Źródło: http://www.filmweb.pl/Egzorcyzmy.Emily.Rose#poster-1


"Nastolatka Emily Rose staje się ofiarą ataku demonicznych mocy. Poddana egzorcyzmom umiera, a ksiądz, który je przeprowadzał zostaje oskarżony o zaniedbanie i, w konsekwencji, śmierć dziewczyny. W sądzie broni go sceptycznie nastawiona do całej sprawy prawniczka, która jednak w miarę odkrywania prawdy zaczyna sobie zdawać sprawę z istnienia potężnych nadprzyrodzonych sił."

Kolejny moim skromnym zdaniem film wart obejrzenia. Może nie jest to świetny horror, który na każdym kroku przeraża ale film oparty na prawdziwej historii młodej Niemki z lat 70. Może z początku wydawać się nudny: sprawa sądowa podczas której przesłuchiwany jest ksiądz oskarżony o nieumyślne zabicie młodej dziewczyny. Podczas obrony ksiądz opowiada nam mrożące krew w żyłach fakty, dotyczące śmierci tytułowej bohaterki. Trzyma w napięciu, fajny klimacik. Przyznam dzięki takim filmom wierzę, że istnieje prawdziwe zło.

Uważam, że to jeden z lepszych filmów o egzorcyzmach z racji, że jest oparty na faktach.


9.
Halloween
rok produkcji 2007

"Po tym jak młody Michael Myers zabija swoją starszą siostrę w noc Halloween, zostaje przetrzymywany przez 15 lat w instytucji dla umysłowo chorych. Jednak ucieka i rozpoczyna poszukiwania swojej młodszej siostry, Laurie Strode, które prowadzą go do rodzinnego miasta Haddonfield. Od tej pory Laurie i jej przyjaciele muszą rozpocząć walkę o przeżycie z Michaelem Myersem, starającym się ich zabić."
Bardzo lubię starą wersję Halloween, obejrzałam każdą część z ogromnym zaciekawieniem. Była klimatyczna i jak na tamte czasy dobrze wykonana, często do niej wracam. Potem nadszedł czas na 2 nowsze produkcje losów Michaela Myersa. Dało się je obejrzeć. Teraz czas przyszedł na remake. Dla mnie to jedne wielkie nieporozumienie. Film nielogiczny, nie straszny wręcz śmieszny, bez klimatu, który w pierwowzorze był ogromnym atutem. Jak dla mnie to nieudana parodia z oryginału. Brak akcji, która wciąga a gra aktorska pozostawia wiele do życzenia.

Nie wrócę już do tego filmu.

Cztytaj dalej >
Kosmetyczna Maniaczkaa © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka