Uwaga bubel, czyli flamaster od Astora

Cześć, 

dawno na blogu nie pojawił się produkt do ust. Sama nie wiem czym to było spowodowane, jednak zamierzam te zaległości nadrobić, ponieważ zgromadziła mi się spora gromadka mazideł do ust- będzie, więc o czym pisać. Dziś na "warsztat" biorę Perfect Stay ( transferproof lip tint & care ) firmy Astor. Odcień, który posiadam nosi nazwę Warm Sand i oznaczony jest numerem 301. Kupiłam go w drogerii internetowej E-zebra.


 Opis producenta :
"Perfect Stay Lip Tint to linia nowych szminek, występujących w formie flamastrów, które zachwycają lekkością i trwałością koloru. Te szminki, są połączeniem sztyftu koloryzującego i balsamu ochronnego. Szminkę Perfect Stay Lip Tint aplikuje się dwuetapowo - wpierw usta należy pomalować aplikatorem w kształcie flamastra, a następnie utrwalić całość nawilżającym balsamem ochronnym.
Sztyft koloryzujący jest niemalże niewyczuwalny na ustach, gdyż został stworzony na bazie wody. Charakteryzuje się trwałością i sprawia, że usta nigdy się nie kleją. Formuła sztyftu jest wzbogacona o pantenol, który zapewnia kosmetykowi działanie nawilżające i regenerujące. Nowy flamaster marki Astor napełnia usta kolorem, który można wzmacniać kolejnymi aplikacjami.
Pielęgnujący balsam zawiera obok prowitaminy B5 także olejek kokosowy, który dodatkowo wspomaga nawilżanie ust oraz pozostawia je przyjemnie miękkie. W formule zastosowano również witaminę E, która ma wzmacniać wymienione wcześniej funkcje balsamu i działać ochronnie.
Perfect Stay Lip Tint dostępny jest w soczystych czerwieniach, radosnych różach, subtelnych beżach i naturalnych brązach (100 Cotton Candy, 103 Rosewood Blush, 200 Grenadine, 300 Nude Sweetness, 301 Warm Sand, 302 Noisette)."

 Podstawowe informacje:
Firma: Astor
Data ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cena: cena regularna ok 34 zł ( w drogeriach internetowych można spotkać za ok 6 zł)
Dostępność: sklepy internetowe, drogerie stacjonarne
Wyprodukowano w Niemczech

Moja opinia:
Na samym początku chciałabym powiedzieć, że pisak zawitał do mojej kosmetyczki w połowie kwietnia- ta informacja jest bardzo istotna. Używałam go może z 3 razy, dlatego zapoznam Was z moimi odczuciami na jego temat.

Opakowanie przypomina mi zwykłego, grubego pisaka, którego używałam w dzieciństwie. Z jednej strony mamy aplikator w formie flamastra, dzięki któremu barwimy usta, natomiast z drugiej bezbarwny balsam, który ma za zadanie je nawilżyć. Końcówka aplikatora jest bardzo twarda i podczas nakładania na usta może stwarzać problemy (pisak malował usta z różnym natężeniem, czasami wydobywało się z niego za dużo płynu, a czasami trzeba było mocno przydusić by chociaż trochę zabarwił usta).

 

Kolor, który ja posiadam, nie utrzymywał się zbyt długo na wargach. Ścierał się nierównomiernie oraz potrafił wysuszyć usta, chociaż nakładałam balsam, który znajdował się na drugim końcu opakowania. Marker pomimo niecałego miesiąca posiadania stracił na intensywności i wysechł- dotarł do mnie opakowany i widać było, że nigdy wcześniej nie był otwierany. Dziś chciałam zrobić zdjęcia, aby Wam pokazać jak prezentuję się na ustach i kicha. "Ostatnie tchnienie", które wydał ten flamaster, widać na poniższym zdjęciu.


Podsumowując: Całe szczęście, że wymieniłam go za punkty, bo inaczej żałowałabym wydanych pieniędzy. Uważam, że cena regularna (34 zł) jest nieadekwatna do produktu jaki otrzymujemy. Przeżyłabym jakoś wysuszone usta, ale fakt, ze produkt po 3 użyciach wysechł jest po prostu śmieszne. Nigdy więcej.

Powiedzcie mi, czy tylko ja trafiłam na tak felerny egzemplarz, czy również Wam flamaster tak szybko wysechł?

Udostępnij ten post

25 komentarzy :

  1. kolor fajny, no a reszta jak sama opisujesz do kitu..

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja swój bardzo lubię. Mam go już długo i nadal się nie wypisał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi się takie mazidła nie podobaja :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnie tchnienie wydal po miesiącu? Oj, nieładnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest. Żadnego koloru już z niego się nie wydobędzie ;D

      Usuń
  5. 34 zł jak za 3 użycia to dla mnie zdecydowanie za mało :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze wiedzieć, że to bubel i dlatego go nie kupię :) Kpina żeby po 3 użyciach wysechł i to za jaką cenę! 34 zł to nie mało.

    OdpowiedzUsuń
  7. jak dla mnie całkowicie na nie, a szkoda jak za taką cenę...

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie za drogi i za slaby.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy go nie miałam. Szkoda, że się nie sprawdził :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja raz miałam mazak do ust ale z MaxFactor i użyłam go tylko raz :-D Najgorsze bylo to, ze wydalam na niego ponad 40 zl... :-/

    OdpowiedzUsuń
  11. Bubel ? Ja miałam pink cotton (czy jakoś tak) i uwielbiałam go ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam okazji testować i prawdę mówiąc wolę wszelkiego rodzaju tinty i balsamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też kiedyś sobie kupiłam pomadkę z nyc w flamastrze i też nie jestem za bardzo zadowolona... Niby pomadka maluje a tak naprawdę jestem tak średnio zadowolona z tego efektu..Wogóle dużo produktów np eyelinery to dla mnie jest bezsens i dziwię się że producenci jeszcze coś takiego produkują jak to jest takie badziewne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodziło mi o produkty w pisaku :) troszkę się spieszyłam i nie napisałam tego..

      Usuń
  14. Miałam go bardzo dawno temu i to nawet chyba ten sam odcień :) Zgadzam się, jest beznadziejny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja też go niedawno kupiłam i w sumie mieszane uczucia - efekt mi się podoba, ale niestety kiepsko z trwałością

    OdpowiedzUsuń
  16. Ech nie wszystko złoto co ma markę :)
    Przekonałam się sama nie raz i nie dwa.Ale dlatego takie posty są dobre,żebyśmy wiedziały na co nie wydawać zbyt dużo pieniążków bo nie warto:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Słaby ten kolorek, chociaż ja kiedyś kupiłam mamie bordowy i jej odpowiada taki fajny mocny kolor,ale trwałość słaba

    OdpowiedzUsuń
  18. A może to wina tego, że był dość stary?:)) Ja na e-zebrze kupiłam eyeliner żelowy, ktorym mgłam wybić szybę tak byl twardy i stary niestety właśnie :((

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie produkty do ust w pisaku nie kusiły bo spodziewałam się po nich właśnie wysuszania ust.

    OdpowiedzUsuń
  20. Porażka totalna z tym pisakiem ;/

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz.

Pozdrawiam i zapraszam ponownie ;)

Kosmetyczna Maniaczkaa © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka