Od ogryzków po "szpony", czyli metamorfoza i krótka historia moich paznokci

W ostatnim czasie czytam oraz słyszę od znajomych sporo miłych komplementów dotyczących moich paznokci. Malowanie sprawia mi ogromną radość oraz przyjemność, nie wspominając o kupnie kolejnej kolorowej buteleczki. Mogę wręcz rzecz, że jestem od nich uzależniona. Kilka lat temu nie sądziłam, że kiedykolwiek mój zbiór lakierów będzie wynosił ok 140 sztuk (dla jednych to mało, dla innych dużo). Jeszcze 3 lata temu moje paznokcie znacząco różniły się od stanu obecnego, a lakierów po prostu nie używałam. W dzisiejszym poście zdradzę Wam moją paznokciową historię. Jeśli jesteście ciekawe zapraszam do lektury.

Mój nawyk dotyczący obgryzania paznokci rozpoczął się gdy miałam 10-11 lat. Borykałam się z tym problemem przez dobre kilka lat i nie potrafiłam go zwalczyć. Gdy miałam np. trudny sprawdzian, stresującą sytuację, bądź oglądałam film, który wywoływał wielkie emocje mój nawyk był silniejszy ode mnie. Nie potrafiłam go kontrolować. Często kończyłam w momencie pojawienia się krwi. Wówczas nie zdawałam sobie sprawy z negatywnych skutków mojego nawyku; zaczynając od złej kondycji paznokci, bólu, krwawienia, kończąc wszelkimi infekcjami jamy ustnej, opryszczki (bo przecież nie zawsze pamiętało się o umyciu rąk przez włożeniem ich do gęby) czy też zakażeniami, które mogły wystąpić. Gdy byłam młodsza nawyk za bardzo mi nie przeszkadzał, ponieważ w tamtym okresie nie za bardzo przejmowałam się swoim wyglądem (wolałam jeszcze korzystać z dzieciństwa, niż spędzać masę czasu przed lustrem i nakładać kilo tapety, jak obecnie 13-14 latki). Jednak w liceum to się zmieniło. To był przełomowy okres w moim życiu, w którym zaczęłam używam tuszu do rzęs czy też jakiegoś podkładu- oba produkty stanowiły mój podstawowy makijaż. Pewnego dnia spojrzałam na swoje paznokcie i zobaczyłam "ogryzki". Szczerze to wstydziłam się pokazywać komuś swoje dłonie, trzymałam je zawsze pod ławką, bądź też w kieszeniach, żeby nikt nie zauważył. Chciałam to zmienić, chociaż wiedziałam, że to będzie bardzo ciężka "walka". Przegrałam wiele "bitw", czułam się zniechęcona, wypróbowałam nawet preparaty, które mają pomóc w przezwyciężeniu tego paskudnego nawyku. I powiem Wam jedno, żaden gorzki czy też śmierdzący preparat w niczym mi nie pomógł, nawet jakbym waliła go tonami na paznokcie. Potrzebowałam bodźca, dzięki któremu nastąpi w mojej psychice zmiana.  Może to brzmi idiotycznie, ale gdyby nie pewien zwykły dzień, to zamiast długich pazurków pokazywałabym Wam krótkie ogryzki. Taki moment nastąpił podczas pierwszego roku studiów, czyli pod koniec 2011 roku. Po długiej nieobecności w rodzinnym domu i z względu na Święta Bożego Narodzenia, wsiadłam w pociąg i pojechałam odwiedzić moja familię. Podczas wspólnego obiadu dzień przed Wigilią, spojrzałam na paznokcie mojej młodszej o 3 lata siostry i byłam w szoku. Miała ładne, może nie, aż tak długie, lecz zadbane i naturalnie wyhodowane pazurki. Mogę wręcz rzec, że mnie zazdrość zżerała. Bardzo mi się podobały. I to właśnie był ten drobny bodziec, który odegrał ogromną rolę. Zakodowałam sobie w swojej głowie, że również chcę takie mieć. Nie chcę dłużej wstydzić się swoich dłoni i ukrywać ich gdzie popadnie. To było moje postanowienie Noworoczne. Mogę Wam jeszcze zdradzić, że w 2011 roku nie miałam ani jednego lakieru do paznokci, ponieważ ich nie malowałam, aczkolwiek marzyłam, aby kiedyś nałożyć czerwony kolor na swoje naturalne, długie paznokcie.

Od wspomnianego wyżej obiadu nigdy więcej nie wzięłam palucha do ust. Nawyk, dzięki silnej woli i ogromnej dawce zazdrości został pokonany. Aczkolwiek przez kilkuletnie obgryzanie, kondycja moich paznokci była w opłakanym stanie. Były okropnie kruche. Gdy delikatnie urosły, a ja skakałam z radości (no bo jak się nie cieszyć), zahaczały się na potęgę, o każdy materiał. Było źle, dlatego w marcu/kwietniu 2012 roku zaczęłam szperać w internecie w poszukiwaniu pomocy. Wówczas mój wybór padł na odżywkę SOS firmy Eveline. Po kilkunastu użyciach paznokcie zaczęły mnie boleć, dlatego wyrzuciłam ją do kosza. Po jakimś czasie, ponownie sięgnęłam po preparat tej firmy, tym razem 8w1. Nie ukrywam, że troszkę bałam się, że działanie będzie podobne. Zaczęłam nakładać ją zgodnie z zaleceniami producenta. Przez dzień, dwa, tydzień, następnie miesiąc ból się nie pojawiał. Byłam naprawdę szczęśliwa, bo w przeciągu jednego miesiąca paznokcie wyglądały troszkę lepiej. Jednak wiedziałam, że nie mogę osiąść na laurach. Piłowałam i skracałam regularnie, chcąc je wzmocnić. W ciągu kilku miesięcy paznokcie odzyskały swój "wigor", były twarde, nie zahaczały się o byle co, dlatego w 2013 postanowiłam już zapuszczać.


Czy coś zmieniło się od ubiegłego roku? Chyba długość, nie no żartuję. W przeciągu tego roku dwa razy połamał mi się paznokieć, przez co skróciłam je do zera. Raz podczas wyjścia na kręgle (powiem Wam, że to niebezpieczny sport dla kobietek mających długie paznokcie), drugi raz podczas otwierania puszki z Pepsi. Wypróbowałam dwie inne odżywki: firmy Paese, o której możecie poczytać TUTAJ oraz Joko- odżywka szybkiego reagowania (recenzja niedługo się pojawi, ponieważ powoli dobija dna). Może tutaj wspomnę, że jeśli nie jesteście uczulone na formaldehyd, który występuję w odżywkach firmy Eveline, to z tej również musicie zrezygnować, bowiem w składzie odżywki Joko możemy go odnaleźć. Nie wiem jak w przypadku innych preparatów tejże firmy, dlatego warto przy zakupie zwrócić na to uwagę. Wracając do tematu odżywki. Od jakiegoś czasu używam tych preparatów sporadycznie, głównie jako baza pod lakier, chociaż czasami zdarza mi się zapomnieć. Nie chcę uzależniać paznokci od tych preparatów. Staram się przynajmniej 3x w tygodniu  wcierać olejek, aby było mocniejsze, zdrowsze, a skórki nawilżone, mniej podatne na rany czy zadziorki. Zabawę z olejowaniem paznokci zaczęłam stosunkowo niedawno i mam nadzieję, że mój "słomiany zapał" tego nie zepsuję. 


Kilkakrotnie zadano mi pytanie dotyczące codziennych czynności. Powiem Wam, że do obecnej długości jestem już przyzwyczajona, mogę wręcz rzecz, że niektóre czynności o niebo lepiej mi się wykonuję. Gdy połamały mi się pazurki, ponowne przyzwyczajenie się do krótszych szło bardzo opornie. Nawet zwykłe pisanie na klawiaturze (czy to w telefonie czy na laptopie) sprawiało ból. Jednak muszę uważać na wszelkiego rodzaju puszki z konserwami czy też napojami, dlatego podważam otwarcie nożem, bądź proszę kogoś o pomoc. Wkurzam się jedynie podczas używania balsamów w słoiczkach, albowiem produkt wchodzi mi pod paznokcie i muszę wówczas dłubać. Problem również stanowią balsamy do ust w słoiczkach, bo często mój paznokieć jest porównywalny do średnicy opakowania, dlatego wolę sztyfty. Domowe czynności: pranie ręczne, zmywanie, gotowanie, krojenie itp. nie sprawiają żadnego problemu.


Czy taka drobna zmiana coś zmieniła w moim życiu? Owszem, dodała mi więcej pewności siebie (jeszcze muszę zrzucić trochę sadła, ale o tym kiedy indziej). Wreszcie moje dłonie nie muszą być ukrywane. Większość koleżanek z początku myślała, że moje paznokcie są sztuczne. Gdy oznajmiłam im, że się mylą ( raz w życiu zrobiłam sobie tipsy i nigdy więcej) to brzydko mówiąc kopara im opadła. Nawet Panowie komplementują moje pazurki, co mnie w pierwszej chwili zdziwiło, lecz okazało się bardzo miłe. 


Na poniższych zdjęciach pokażę Wam drobną metamorfozę. Niestety nie mam zdjęcia z fazy obgryzania, dlatego posłużę się zdjęciem z internetu, dzięki któremu zobrazuję Wam stan moich paznokci pod koniec 2011 roku.

Dzięki tym zdjęciom możecie zaobserwować przemianę moich paznokci. Po tych 3 latach mogę śmiało przyznać, że mój nawyk był uzależnieniem, które trwało kilka lat. Teraz nie wyobrażam sobie jak mogłam je tak katować. Jestem z siebie dumna, że udało mi się osiągnąć swój wymarzony cel- pokonać nawyk oraz zapuścić naturalne i długie paznokcie.


Miłego dnia! ;D

Udostępnij ten post

25 komentarzy :

  1. Wow super przemiana :) Teraz masz piękne pazurki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna metamorfoza, gratuluję wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem, jak ciężko jest przestać obgryzać paznokcie. Moja koleżanka walczy z tym złym nawykiem od wielu lat, a pomimo to nie jest w stanie z nim zerwać. Tym bardziej gratuluję takich rezultatów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju, obecnie masz niesamowite paznokcie :) Ja obgryzałam jeszcze do gimnazjum. Potem przestałam. Ale nie mam tak ładnych paznokci jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. kondycja się pięknie poprawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No ja też jestem z Ciebie dumna i nie wiem czy nie pokocham się z rękawiczkami w swojej pracy :D bo ja nie obgryzam (już bo kiedyś to oczywiście )... ale kondycje to mam okropną, może nie aż tak , ale dramat- rozdwojone, łamliwe i osłabione... a Tobie gratuluje wytrwałości i pozbycia się nałogowego obgryzania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Twój post przypomniał mi, że i ja kiedyś nałogowo obgryzałam pazury ;) nawet nie wiem kiedy i jak to się skończyło, ale od baaaardzo dawna noszę już mniej lub bardziej długie paznokcie i w przez większość czasu pomalowane :) gatuluję Tobie twoich pazurków, szacun :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ale masz cudne pazurki teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie piekne paznokcie! I mega kształt na ostatnim zdjeciu <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale masz cudowne pazurki!!! Chyba i ja sięgnę po tą odżywkę, co prawda nigdy nie miałam problemu z obgryzaniem, ale takich długich to nigdy nie zapuściłam.. cudowne!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Pazurki śliczne,ja też przechodziłam okres obgryzania za młodu...dobrze ,że wyrosłam z tego nawyku :)

    OdpowiedzUsuń
  12. aż się dziwię,że ci się nie łamią
    bo ja jak zapuszczałam paznokcie i póki miałam pomalowane to się nie łamały, wystarczyło zmyć lakier na 1 dzień i część się łamała
    dlatego dla wygody od roku mam żele :P ale kiedyś pewnie powrócę do swoich

    OdpowiedzUsuń
  13. Omg!
    Mega przemiana!
    Zazdroszczę paznokci!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja nigdy nie miałam ładnych paznokci ale nie miałam również problemu z obgryzaniem ich. Moje są bardzo cienkie i łamliwe. Niemożliwe do zapuszczenia. Odżywka eveline 8 w 1 trochę pomogła, nailteki też ale na krótką metę. Teraz masz cudowne paznokcie.

    OdpowiedzUsuń
  15. ja na szczęście nie miałam problemu z obgryzaniem paznokci, ale kiedyś były bardzo łamliwe, teraz mam długie i twarde dzięki odżywce z Eveline :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja już 5 lat nie obgryzam, a większość ludzi myśli że noszę tipsy i są bardzo zdziwieni że to naturalki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mogę się podpisać pod tym postem :) Miałam bardzo podobną historię, może nie do końca był to obiad przy rodzinnym stole, ale każdy ma swoją opowieść. Teraz Twoje paznokcie wyglądają kobieco a nie dziewczęco i zgadzam się z tym, że długie paznokcie dodają pewności siebie :)
    Zapraszam o nie: www.esentialss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Można? Pewnie ze można jak się chce! :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja staram się mieć długie paznokcie, ale często mi się rozdwajają, mimo stosowania różnych odżywek, lecz jakoś daję z tym radę ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Niesamowita przemiana! Paznokcie cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety mój stan paznokci nie jest najlepszy, ale dzięki Twojej paznokciowej metamorfozie wierzę, że i m się uda uzyskać wymarzony kształt ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz.

Pozdrawiam i zapraszam ponownie ;)

Kosmetyczna Maniaczkaa © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka