Konwaliowy płyn marki Ziaja przeznaczony do higieny intymnej

 Hej,

właśnie zrobiłam sobie przerwę w nauce, aby napisać dla Was nowy post. Na dworze jest bardzo, bardzo zimno, dlatego też nie opuszczam ciepłego pokoju, ponieważ jeszcze bardziej się przeziębię. Dzisiaj zapraszam Was na recenzję płynu do higieny intymnej marki Ziaja a ja po chwili odpoczynku wracam do wkuwania materiału na poniedziałkowy egzamin z Systemu Zarządzania Kryzysowego.


Kilka słów od  producenta:
" Płyn do higieny intymnej przygotowany na bazie szczególnie delikatnych substancji myjących, skutecznie zastępuje mydło, a jest od niego delikatniejszy. Neutralizuje przykry zapach i daje uczucie świeżości utrzymujące się kilkanaście godzin, Zawiera D-Panthenol (prowit. B5), dlatego działa kojąco na drobne zaczerwienienia i podrażnienia śluzówki. Dzięki dodatkowi kwasu mlekowego utrzymuje prawidłowy poziom pH błon śluzowych i skóry oraz nie dopuszcza do rozwoju chorobotwórczej flory bakteryjnej. Przebadany w Klinice Położnictwa i Chorób Kobiecych AMG uzyskał wysoką ocenę użytkową. "


Moja opinia:
Płyn mieści się w butli o pojemności 500 ml, wykonanej z miękkiego i przezroczystego plastiku, dzięki czemu możemy kontrolować ilość płynu w opakowaniu. Zatyczka otwiera się bezproblemowo, nie połamiemy na niej paznokci, jednak mam jedno małe "ale": przez otwór wylewa się zbyt dużo płynu. Konsystencja jest dość wodnista, o niebieskim zabarwieniu, jednak nie wpływa to na wydajność tego produktu. Baaa, nawet mogę stwierdzić, że ciężko go "wymęczyć ". Dobrze się pieni oraz posiada ładny, konwaliowy zapach, który nie jest nachalny, mi się wręcz spodobał. Spełnia swoją podstawową  funkcję, czyli dobrze myje, a przy okazji daję uczucie świeżości i nie wywołuje reakcji alergicznych.

Podsumowując: Bardzo fajny produkt za niewielką cenę, którego można spotkać w większości drogerii. Występuję w kilku wariantach zapachowych, więc każdy znajdzie najkorzystniejszy dla siebie. Bardzo chętnie do niego wrócę, jednak wybiorę do wypróbowania inną wersję zapachową.

Miłego dnia ;*
Cztytaj dalej >

Co zawierał mój Paese Box?

Hej,


Akcja marki Paese z cyklu Paese Box zakończyła się już przeszło 3 tygodnie temu a ja dopiero teraz pochwalę się zawartością. Większość z Was zamówiła z pewnością chociaż jednego boxa. Ja z początku nie miałam potrzeby zamawiania tego pudełeczka, jednak pod koniec grudnia, po zapoznaniu się kilkoma boxami na Waszych blogach, uległam. Czekałam troszkę dłużej, niż większość z Was, ponieważ musiałam odczekać okres po sylwestrowy oraz inwenturę. Moje zamówienie dotarło do mnie ok 8-9 stycznia. Z racji, że zamawiałam pudełko na samym końcu zamiast 11 kosmetyków, otrzymałam aż 12. Zapraszam do prezentacji produktów.



Tusz do rzęs
Mineralny podkład matujący
"Paryska Bohema" róż do policzków
Matowy cień do powiek
Błyszczyk do ust
Pomadka do ust
Lakiery do paznokci
Witaminowa terapia do paznokci


Puder ryżowy, puder bambusowy z jedwabiem

 To mój pierwszą box i z chęcią zakupię kolejnego. Większość produktów przypadła mi do gustu (oprócz 2 lakierów: fioletowego i brzoskwiniowego, ponieważ to nie moje odcienie oraz błyszczyka, który powędruję do siostry).
Cztytaj dalej >

Nowości, czyli chwalipięcka notka w niedzielne popołudnie

Cześć dziewczyny

W związku z zbliżającymi się egzaminami mam bardzo mało czasu na sklejenie dłuższego posta, dlatego też dzisiejszego dnia zapraszam Was na luźniejszą notkę, w której zaprezentuję odrobinę nowości, m.in haul zakupowy.


W Rossmannie zakupiłam farbę w piance firmy Schwarzkopf, aby odświeżyć kolor a w gratisie otrzymałam mały lakier Taft. Muszę wam powiedzieć, żę pierwszy raz skusiłam się na taką formę farby do włosów i po użyciu zostałam pozytywnie zaskoczona, ale o tym może innym razem. Ze względu na promocję żeli pod prysznic z Isany, skusiłam się na kolejny, teraz wybrałam witaminowo- jogurtowy a przy kasie zgarnęłam jeszcze żel do twarzy z Kolastyny. Więcej "grzechów zakupowych" w Rossmannie nie poczyniłam.



W grudniu podczas spontanicznych zakupów z koleżanką wybrałyśmy się do Hebe i tak zakupiłam zestawik Farmony z serii Sweet Secret. W skład wyżej wymienionego zestawu wchodzi czekoladowe masło do ciała oraz czekoladowy żel pod prysznic, czyli zestawi idealny dla takiego łasucha jak ja.



 Podczas zakupów nie umiałam się oprzeć odwiedzenia wyspy Golden Rose, a na początku stycznia odkryłam, że w mojej miejscowości lakiery tejże firmy mogę dostać w małej drogerii po niższych cenach (Rich Color kosztują 5 zł a Jolly Jewels 9.5 zł).



 Moje małe zamówienie z Avonu czyli żel pod prysznic Winter Cocoon oraz kredka do oczu, miała być jeszcze woda toaletowa ale koleżanka o niej zapomniała.



No i bęc, na boxa skusiłam się i ja. Kusiłyście nimi na swoich blogach, aż nie wytrzymałam. Zamówiłam go 30 grudnia a zawartość pokaże Wam w kolejnym poście.



Może uznacie mnie za samochwałę, ale muszę Wam powiedzieć, że początek roku był dla mnie bardzo łaskawy i przez przypadek dowiedziałam się, że wygrałam dwa rozdania: pierwsze u Juli, autorki bloga http://juliamakeupgirl.blogspot.com/, w którym wygrałam zestaw BingoSpa, dzięki czemu mam wreszcie okazję przetestować pełnowymiarowy produkt tej firmy; drugi zestaw wygrany u Marleny z bloga http://kuferekmarleny.blogspot.com/, zawiera 3 kosmetyki z Rimmela a w nich moja ulubiona szminka. Jeszcze raz dziękuję. ;)


O ile się nie mylę jakoś we wrześniu  BingoSpa na swoim FB ogłosiła nabór do współpracy, zgłoszenie wysłałam i ja. Przyznam gdybym wiedziała, że do przetestowania otrzymamy próbki, wcale bym w tym nie uczestniczyła. Ciężko ocenić, czy dany produkt jest godny polecenia po wypróbowaniu 2 próbek danego preparatu. Najbardziej jednak ciekawi mnie serum kolagenowe na uda, pośladki i brzuch oraz koncentrat cynamonowo kofeinowy z papryką.


Miłego dnia ;*
Cztytaj dalej >

Produkty do których nigdy nie wrócę, czyli kilka słów o bublach roku 2013

Cześć dziewczyny

Tak jak wspominałam w ostatnim poście postanowiłam stworzyć listę produktów, które w ubiegłym roku  wyrządziły mi w pewnym stopniu krzywdę lub nie spełniły wcale moich oczekiwań. 

Oto one:

Miss Sporty, Perfect Colour Lipstick 007


Produkt w 100 % nie trafiony (pisałam o nim niedawno). W sztyfcie prezentował się całkiem ładnie, lecz po naniesieniu go na usta- masakra. Wysusza, podkreśla suche skórki oraz tworzy brzydką białą skorupkę. Jestem zdecydowanie na nie.



Aile Happiness , żel pod prysznic

Kupiony za niską kwotę, jednak działanie było okropne. Moja skóra po jego zastosowaniu była bardzo przesuszona, a o zapachu już nie wspomnę- bardzo mdła różana woń. 
 



Isana Hair, lakier do włosów

Do tej pory żałuję, że zdradziłam Syoosa. Jak sobie przypomnę moją czerwoną twarz oraz to pieczenie- brrr, nigdy więcej.


BeBeauty, wygładzające mleczko do demakijażu

Mleczko, które używałam przez kilka dni w lutym. Wylądowało szybko w koszu, powód-  podrażnienie okolic oczy oraz niemiłosiernie szczypanie.
Źródło


 Garnier Skin Naturals, Miracle Skin Perfector, kem BB 5w1
 

 Kupiłam go kiedyś za niewielkie pieniądze i powiem, że okazał się makabryczny. Odcień niby jeden z najjaśniejszych w rzeczywistości po nałożeniu go na buźkę okazał się dla mnie za ciemny a zapach wręcz odpychał. Nie dawał sobie rady z większymi niedoskonałościami. Szybko poleciał do kosza.

Wibo, Long Lasting Liner (czarna)


Lubię mocno podkreślone oczy, dlatego z tym oto delikwentem szybko się pożegnałam. Prędzej sobie oko wydłubię niż narysuję nią prostą oraz intensywną kreskę.
Źródło
 

Lakiery marki Wibo: Gel Like nr 1 i 3 oraz Express Growth nr 482

Wyżej wymienionych lakierów nie polubiłam z następujących powodów: po pierwsze potrzeba przynajmniej 3-4 warstw ( w przypadku serii Gel Like) aby nie były widoczne prześwity, natomiast przy numerze 482 pomimo nałożeniu kilku warstw płytka paznokcia jest nadal widoczna. Kolejnym powodem jest ich czas wysychania, po ok 40 minutach wydawało się, że wszystko jest cacy- myliłam się. Ostatni powód: szybko się ścierają i odpryskują.
 

 Miłego dnia ;))
Cztytaj dalej >
Kosmetyczna Maniaczkaa © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka