Pomadkowy TAG



 

 Witajcie,

kilka dni temu całkiem przypadkiem trafiłam na pomadkowy TAG, który od razu przypadł mi do gustu, dlatego postanowiłam go stworzyć u siebie. Szminki ( zaraz po lakierach) to produkty, które najczęściej przyciągają moją uwagę w drogeriach, co za tym idzie lubię wydawać na nie ostatnie grosze.


1. Ile pomadek posiadasz?
Jak widać na powyższym zdjęciu moja kolekcja składa się z 16 sztuk. Dla jednych może wydawać się, że to dość duża gromadka, inni stwierdzą, że jest ich mało. Na moich ustach codziennie ( chyba, że pozostaje w domu, obtulam się kocem i nigdzie nie wychodzę) gości jakiś kolor, dlatego moja kolekcja powolutku się powiększa ( lubię kombinować z kolorami, nie jestem przywiązana do jednego odcienia).

2. Twoja pierwsza pomadka.
Hmmm... to było tak dawno, niech pomyślę. O już mam! Moją pierwszą pomadką (nie biorę tutaj pod uwagę pomadek ochronnych) była zamówiona przeze mnie w Avonie szminka koloru różowego (nie pamiętam jej nazwy), miałam wtedy 14 lat. Jednak nie spodobała mi się taka forma malowania ust i przerzuciłam się na błyszczyki, a szminka poszła na dno szafy. Dopiero jakoś w styczniu tamtego roku, po długich latach przekonałam się do nich, gdy kupiłam na promocji szminkę z Rimmela.

3. Ulubiony producent pomadki.
Ciężko mi to jednoznacznie określić. Na początku moją ulubioną firmą był Rimmel. Lubię ich szminki za: trwałość, bogatą gamę kolorystyczną oraz dostępność. Jednak odkąd poznałam markę Golden Rose, oprócz lakierów polubiłam także ich produkty do ust. 

4. Najczęściej noszona pomadka.
Ostatnimi czasy najczęściej na moich ustach gości Rimmel Lasting Finish Lipstick o numerze 14 oraz Maybelline Colorsensational o numerze 413. Są to odcienie idealne do codziennego stosowania, jednak czekam na prawdziwą wiosnę, aby wrócić do żywszych kolorów.

5. Ulubione wykończenie pomadek.
 Jakby ktoś zadał mi takie pytanie jakiś czas temu, odpowiedziałabym, że kremowe. Jednak moje preferencje się zmieniły i na dzień dzisiejszy matowe wykończenie bardziej mi się podoba. 

6. Ostatnia pomadka jaka kupiłaś.
Golden Rose, Velvet Matte, nr 15.

7. Ile produktów do ust masz obecnie w swojej torebce.
Do torebki wrzucam zawsze szminkę, którą maluję usta przed wyjściem. Nie "chomikuję" w niej szminek, z prostej przyczyny, później o nich zapominam i leżą w niej Bóg wie ile czasu lub same się otwierają i brudzą wszystko co popadnie.

8. Ulubiona czerwona pomadka. 
Bez większego zastanowienia moją ulubioną czerwoną szminką jest Rimmel Lasting Finish Lipstick By Kate Moss o numerze 22.

9. Jak przechowujesz swoje pomadki?
Produkty do ust przechowuję w koszyczku kupionym jakiś czas temu w Biedronce. Podzieliłam go na 4 części: kredki i eyelinery, tusze, szminki oraz cienie. Na obecną chwilę taka forma mi odpowiada, jednak powoli zaczyna brakować  w nim miejsca.

10. O zakupie jakiej pomadki teraz myślisz?
Na samym początku zamierzam dokupić Velvet Matte od Golden Rosa, ponieważ kilka odcieni wpadło mi jeszcze w oko. Gdy uda mi się to spełnić mam w zamiarach kupić Sleek Make Up, True Colour Lipstick o numerach 783 ( Mystic) oraz 786 (Vamp). 


 Nie zamierzam nikogo na siłę zapraszać, ale jeśli ktoś ma ochotę, może odpowiedzieć na powyższe pytania w komentarzu lub u siebie na blogu. Jeśli stworzyłyście już taki TAG podzielcie się linkiem, chętnie poczytam.;)

Pozdrawiam!
Cztytaj dalej >

Współpraca z firmą Uroda Polska

Witajcie,

dzisiaj pochwalę się Wam niedawno nawiązaną współpracą z http://www.urodapolska.eu. Jakieś 2 tygodnie temu otrzymałam wiadomość od Pani Ani, która złożyła mi propozycję wyżej wymienionej współpracy. Oczywiście zgodziłam się i z ogromną niecierpliwością czekałam na paczuszkę. 

Do testów otrzymałam następujące produkty: 


* Melisa, płyn micelarny do cery delikatnej- oczyszcza, łagodzi, pielęgnuje

* Melisa, krem silne nawilżający do cery delikatnej- nawilża, łagodzi

* Melisa, balsam do ciała, skóra delikatna- silnie nawilża, lekko ujędrnia
 
* krem tłusty do cery suchej i normalnej Kwiaty Polskie, Słonecznik- wygładza i odżywia
 
 

"URODA Polska ( poprzednia nazwa firmy Bi-es Polska) powstała w 1996 roku. Obecnie jest jednym z największych polskich producentów kosmetyków zapachowych. Produkuje oraz dystrybuuje wyroby kosmetyczne takie jak wody perfumowane i toaletowe, perfumy, płyny po goleniu, dezodoranty w sprayu, jak i perfumowane, w szkle.

Rok 2009 był rokiem przełomowym, ponieważ do portfolio firmy dołączyły znane i popularne marki do pielęgnacji twarzy i ciała, takie jak Uroda (Melisa, Kwiaty Polskie, Active 90) oraz marka zapachów męskich MAKLER. W tym samym roku rozpoczęto współpracę z licencjodawcami znanych postaci ze świata Disney’a , superbohaterów Marvela, jak również z firmą Mattel oraz z Cartoon Network.
Obecnie, w sprzedaży dostępne są perfumy, wody toaletowe, żele pod prysznic wraz z szamponem, pomadki z najpopularniejszymi postaciami z bajek Monster High, Barbie, Hot Wheels. Dzięki ich wprowadzeniu na rynki światowe, Uroda Polska stale umacnia swoją pozycję w kategorii zapachów masowych.

W 2012 roku, ze względu na dynamiczny rozwój na światowych rynkach oraz wcześniejszy zakup marki URODA, zmieniono nazwę z Bi-es Polska na URODA Polska. Zmianie nazwy firmy towarzyszy budowa nowego wizerunku. (...) "
 

Jestem bardzo ciekawa jak sprawdzi się płyn micelarny oraz balsam do ciała. Musiałam już powyższe kosmetyki powąchać i wiem, że będę z ogromną przyjemnością je stosować. Biorę się od dziś za ich testowanie , a firmie Uroda dziękuję za zaufanie.

Miłego dnia ;)

Cztytaj dalej >

Denko grudniowo-styczniowe

 Cześć

W  związku z początkiem nowego miesiąca zapraszam Was na  post, w którym przedstawię zużycia sprzed ostatnich dwóch miesięcy. Mam nadzieję, że w lutym pójdzie znacznie lepiej.  ;)

Zielony "TAK" - produkt, który kupię bez wahania, ponieważ sprawdził się w moim przypadku bardzo dobrze

Niebieski "MOŻE" - produkt neutralny, ma swoje wady ale także zalety, może po niego jeszcze kiedyś sięgnę.

Czerwony "NIE" - produkt, który nie sprawdził się w moim przypadku i mówię mu "bye bye na zawsze"



1. Schwarzkopf,  Gliss Kur, ekspresowa odżywka regeneracyjna Ultimate Volume
 Ta odżywka wcale się w moim przypadku nie sprawdziła. Zapach kompletnie nie wpasował się w moje gusta, przez co męczył mnie. Z całą pewnością nie unosi włosów u nasady i nie dodaje im objętości, mogę wręcz rzec, że po niej moje włosy były oklapnięte. Nigdy nie miałam problemów z plączącymi się włosami, więc ciężko mi określić czy pomaga je rozczesać. 
Czy kupię ponownie?
NIE

2. Ziaja, kremowe mydło pod prysznic z serii "Masło kakaowe"- Recenzja
 Bardzo fajny produkt, jednak specyficzny zapach zaczął mnie męczyć, z radością wykończyłam tą buteleczkę.
Czy kupię ponownie?
MOŻE

3.  Forte Sweden, On Line, żel pod prysznic/ płyn do kąpieli, figa- Recenzja
 Skóra po użyciu była delikatnie nawilżona, dobrze oczyszczona, a to wszystko za niecałe 8 zł. Kilka dni temu znalazłam ten żel/płyn w małej drogerii  za jeszcze niższą cenę.
Czy kupię ponownie?
TAK

4. Luksja Active Vitamins, Nektar pod prysznic, Grapefruit & Pomegranate- Recenzja
 Soczysty i orzeźwiający zapach, który rozbudzał mnie podczas porannego prysznica. Chętnie wypróbuję inne warianty zapachowe.
Czy kupię ponownie?
TAK

5. Schwarzkopf, Schauma, Odżywka + Szampon, Lśniący kolor do włosów farbowanych
 Recenzja pojawi się na dniach, ale mogę Wam zdradzić, że nie polubiłam się z tym duetem.
Czy kupię ponownie?
NIE

6. BeBeauty, płyn micelarny
 Ten płyn regularnie występuję w moim denku. Z całą pewnością pojawi się jego recenzja.
Czy kupię ponownie?
TAK

7. Fa, Romantic Moments, White Rose
 Dezodorant od razu po aplikacji zostawia na skórze przyjemną woń, jednak przy wzmożonym wysiłku nie radzi sobie z przykrym zapachem. W kwestii ochrony przed poceniem się nie sprawdził. Na plus można zaliczyć brak białych plam na czarnych ubraniach. 
Czy kupię ponownie?
NIE

8. Batiste, Dry Shampoo, Cherry
 Do suchych szamponów mam bardzo mieszane uczucia. Moje włosy po ich użyciu są matowe i szorstkie, a efektu uniesienia nie zauważyłam, nie wspominając już o pozbyciu się białego osadu z czarnych włosów- okropność. Czy odświeża- jakiś mały efekt jest, jednak na moich włosach wytrzymuje max godzinę. Jestem na nie.
Czy kupię ponownie?
NIE

9. Wibo, Golden Glow, puder
 Na początku grudnia wreszcie go wykończyłam. To był mój pierwszy puder, ponieważ dawniej nie widziałam potrzeby sięgać po taki kosmetyk. Dawał radę z świecącą się buzią, jednak na krótki okres czasu. 
Czy kupię ponownie?
NIE

10. Carea, płatki kosmetyczne
  Występują co denko, to moje ulubione płatki kosmetyczne.
Czy kupię ponownie?
TAK

 A jak u Was wygląda styczniowe denko? 

Cztytaj dalej >

Zdzierak czy zdzieraczek, czyli moja opinia o gruboziarnistym peelingu do ciała od Joanny

Cześć,

większość egzaminów związanych z moją specjalizacją  już za mną, teraz pozostało mi jeszcze prawo międzynarodowe oraz postępowanie administracyjne. Dwa ciężkie egzaminy przede mną, jednak jestem dobrej myśli. Dzisiaj zapraszam Was na recenzję peelingu gruboziarnistego z serii Fruit Fantasy od firmy Joanna o zapachu rajskiego jabłuszka.



Kilka słów od  producenta:

 "Peeling do ciała Fruit Fantasy zmiękcza, nawilża i poprawia jędrność skóry. Idealnie oczyszcza usuwając martwy naskórek, wygładza i nadaje sprężystość. Dzięki peelingowi skóra łatwiej się regeneruje i wchłania kosmetyki pielęgnujące, a soczysty zapach jabłuszka otuli Twe ciało (...)"


Moja opinia:

 Peeling zamknięty jest w przezroczystej tubce (200 ml) wykonanej z twardego plastiku. Opakowanie jest stabilne, nie przewraca się, a dzięki otworowi, który znajduję się na dole tubki, nie musimy nim potrząsać (jak ja to często robię) i czekać, aż produkt spłynie. Muszę Wam się przyznać, że peeling przykuł moją uwagę swoim kolorem- neonowa, intensywna zieleń, obok której nie można przejść obojętnie. Gdyby nie ten rzucający się w oczy odcień pewnie bym go wtedy nie zakupiła. Posiada konsystencję średnio-gęstawą - dzięki czemu łatwo go wydobyć z butelki, dobrze rozprowadza się na skórze, a przede wszystkim nie spływa z niej i nie paćka wanny. W peelingu możemy zauważyć dużo białych drobin. Plusem tego produktu jest jego zapach- orzeźwiający i dość intensywny, bardzo się z nim polubiłam. O ile zapach roznosi się po całej łazience podczas jego używania, to po zmyciu szybciutko ulatnia się z skóry. 


 Zapewne ciekawi Was jaka jest moja opinia na temat działania tego produktu. Najważniejsze kryterium w ocenie działania tego typu produktów jest: jak dany produkt usuwa martwy naskórek. Muszę przyznać, że ten peeling poradził sobie z tym świetnie, moja skóra po jego zastosowaniu stała się gładziutka, mięciutka, dlatego otrzymuję miano konkretnego zdzieraka. Zauważyłam także, że przy regularnym stosowaniu tego peelingu kondycja mojej skóry się poprawiła: mam na myśli pośladki i uda, które stały się jędrniejsze.  Pozostałości peelingu dobrze się usuwają i nie zostawiają na skórze drobinek. Produkt nie wywołaj reakcji alergicznych. Wiem, że niektóre z Was wolą ostrzejsze zdzieraki, jednak ja takich nie potrzebuję i ten jest dla mnie wystarczająco dobry.


 Peeling ten kupiłam w Hebe na promocji. W cenie regularnej kosztuję ok 10 zł. Nie można go dostać niestety w Rossmannie, z czego bardzo ubolewam, bo w mojej miejscowości nie ma drogerii takich jak Natura, Hebe czy Super-Pharm. Warto wspomnieć, że peelingi z serii Fruit Fantasy występują w różnych wersjach zapachowych:
  • Hawajski ananas
  • Soczysta malina
  • Dojrzała marakuja
  • Brazylijska mandarynka
  • Rajskie jabłuszko

Podsumowując:

 Produkt spełnił swoją podstawową funkcję, czyli złuszczył martwy naskórek. Oprócz tego posiada bardzo fajny, orzeźwiający zapach i nie sprawia trudności w aplikacji. Chętnie wypróbuję następujące wersje zapachowe: "Soczystą malinę" oraz "Brazylijską mandarynkę".


 Mieliście do czynienia z tym peelingiem?
Jeśli tak, podzielcie się swoimi odczuciami.

Miłej niedzieli ;)
Cztytaj dalej >
Kosmetyczna Maniaczkaa © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka