Balsam do ciała Melisa- dobry produkt czy polski bubel?

 Witajcie,

 w dzisiejszy bardzo słoneczny dzień mam zamiar przybliżyć Wam kolejny produkt otrzymany od firmy Uroda. W poprzednim poście poznaliście płyn micelarny (jeśli przeoczyliście notkę, zapraszam Was tutaj), natomiast teraz przyszła kolej na balsam do ciała z serii Melisa. 


Kilka słów od producenta:
Działanie:  silnie nawilża, lekko ujędrnia. 
Składniki aktywne:
Wyciąg z melisy regeneruje, łagodzi, uspokaja i odświeża. Chroni przed działaniem wolnych rodników i promieni słonecznych. Wyciąg z zielonej herbaty spowalnia efekt starzenia się skóry, pobudza jej mikrokrążenie, uelastycznia. Chroni przed wolnymi rodnikami. Olej z orzechów makadamia zawiera minerały, takie jak: potas, fosfor, wapń oraz witaminy B1 i B2. Doskonale nawilża, wygładza i działa przeciwstarzeniowo, pielęgnuje skórę suchą i wrażliwą.
Sorbitol wiąże wodę w przestrzeniach międzykomórkowych, skutecznie nawilża, wygładza, poprawia elastyczność i regeneruje przesuszoną skórę.
Prowitamina B5 działa leczniczo i łagodząco na podrażnioną skórę, wygładza i poprawia jej koloryt.
Alantoina regeneruje uszkodzony naskórek, łagodzi, nawilża, wygładza i zmiękcza skórę. "
 
Skład:
 

Moje odczucia:
 Opakowanie balsamu o pojemności 200 ml utrzymane jest w takiej samej kolorystycznej tonacji co płyn micelarny. Buteleczka jest wąska, wykonana z dość mocnego, nieprzezroczystego plastiku (zaliczyła kilka upadków i nic się nie stało). Ucieszyłam się z faktu, że produkt posiada niezacinającą się pompkę, bardzo ułatwiającą aplikację (brak bawienia się z nakrętkami, które potrafią być denerwujące i mało higieniczne).

 Konsystencja w/w produktu jest lekka, dlatego z ogromną chęcią ponownie sięgnę po niego w letnie dni. Nie ma obawy, że po nałożeniu go na skórę pobrudzimy nim ubrania- wchłania się bardzo szybko. Tak jak w przypadku płyny micelarnego mamy do czynienia z bardzo ładnym, ziołowym, przyjemnym oraz świeżym zapachem. Nie wyczuwam w nim chemii.


 Przejdźmy teraz do kwestii działania. Producent piszę, że balsam ma działanie silnie nawilżające- ja jednak nie zgodzę się z takim stwierdzeniem. Moją skórę balsam nawilża dobrze, ponieważ nie jest ona zbyt wymagająca, jednak posiadaczki skóry suchej oraz osoby oczekujące mocnego nawilżenia mogą  nie być z niego zadowolone. Nie pozostawia po sobie lepkiej warstwy za co otrzymuję ode mnie ogromnego plusa. Skóra po aplikacji jest nawilżona, delikatna, jednak efektu ujędrnienia nie zauważyłam.

 Regularna cena balsamu wynosi 8 zł, jednak można spotkać go w promocji za 5.99 zł.


 Podsumowując: Polubiłam ten balsam ze względu na zapach oraz  poprawne nawilżenie. Jego cena nie jest zbyt wysoka, a przy okazji wiem, że wybieram polski produkt.


Miałyście okazję wypróbować ten balsam? 
Jeśli tak, co o nim sądzicie? 


                                                                Fakt, iż otrzymałam ten produkt za darmo, nie miał wpływu na moją opinię.
Cztytaj dalej >

Uroda, Melisa płyn micelarny

Przyszedł czas na recenzję płyny micelarnego z serii Melisa, który otrzymałam do testów od Uroda Polska. Muszę się Wam przyznać, że do momentu otrzymania przesyłki firma Uroda była całkowicie mi obca- nigdy wcześniej nie słyszałam o tej marce, ani też nie widziałam na sklepowych półkach produktów w/w firmy. Płynu w buteleczce zostało niewiele, dlatego też mogę podzielić się z Wami moją opinią. Czy jestem zadowolona z jego działania, a może wręcz przeciwnie- okazał się okropnym bublem? O tym przekonacie się w dalszej części dzisiejszej notki.



"Działanie: oczyszcza, łagodzi, pielęgnuje.
Wyciąg z melisy regeneruje, łagodzi, uspokaja i odświeża. Przynosi ulgę zmęczonej skórze. Wyciąg z zielonej herbaty spowalnia efekt starzenia się skóry, pobudza jej mikrokrążenie, uelastycznia. Chroni przed wolnymi rodnikami. Prowitamina B5 działa leczniczo i łagodząco na podrażnioną skórę, wygładza i poprawia jej koloryt. Alantoina łagodzi, nawilża, wygładza i zmiękcza skórę."



Moje odczucia:
Produkt mieści się w plastikowej butelce o pojemności 200 ml. Zamykanie na "klik", szczelne, więc mamy pewność, że nic się nie wyleje. Z początku aplikacja na wacik była dość utrudniona- zbyt dużo płynu wylewało się, jednak po zużyciu 1/4 nie sprawiało to już problemu. Szata graficzna utrzymana w prostej tonacji- brak przepychu, zielona kolorystyka kojarzy mi się z naturą, całość wygląda estetycznie i jest przyjemne dla oka. Ziołowy zapach to dla mnie wielki atut całej serii produktów Melisa- bardzo mi się spodobał. 

Przejdźmy teraz do działania. Powyższy płyn spisuje się według mnie bardzo dobrze. Usuwa bez problemu mój codzienny makijaż, w skład którego wchodzi: podkład, tusz oraz czarny eyeliner- muszę Wam powiedzieć, że żelowy eyeliner z L'oreala usuwa lepiej niż płyn micelarny firmy BeBeauty, którym muszę trzeć by zmyć kreski. Niektóre z Was pisały, że piecze, a skóra wokół oka jest po nim zaczerwieniona- niczego takiego nie zauważyłam, ani też nie poczułam. Buźka jest po nim miękka, odżywiona, dobrze oczyszczona oraz nie wysuszona. Pozostawia po sobie lepki film, jednak szybko zanika. Nie pieni się na twarzy- w opakowaniu przy wstrząsach wytwarza pianę. 

Podsumowując: Każda z nas posiada inny rodzaj skóry oraz inaczej reaguje na dany kosmetyk. W moim przypadku ten micel sprawdził się bardzo dobrze (polubiłam go, dlatego zakupiłam kolejną buteleczkę), ale wiem, że znajdą się osoby, które nie będą zadowolone z jego działania. 


Jeśli ktoś byłby zainteresowany zakupem zapraszam do sklepu internetowego Uroda Polska. Kosmetyki Uroda można także kupić stacjonarnie np. w drogerii Natura lub Dayli.



Fakt, iż otrzymałam ten produkt za darmo, nie miał wpływu na moją opinię.
Cztytaj dalej >

Zdenkowane w lutym

Hej,

 z powodu problemów osobistych, które ostatnimi czasy skumulowały się do gigantycznych rozmiarów oraz pracą nad projektem dyplomowym, nie miałam zbyt wiele czasu na regularne dodawanie notek, jednak czas to nadrobić. Dzisiaj udało mi się (w końcu) przygotować dla Was denkowy post, na który serdecznie zapraszam.

Zielony "TAK" - produkt, który kupię bez wahania, ponieważ sprawdził się w moim przypadku bardzo dobrze

Niebieski "MOŻE" - produkt neutralny, ma swoje wady ale także zalety, może po niego jeszcze kiedyś sięgnę.

Czerwony "NIE" - produkt, który nie sprawdził się w moim przypadku i mówię mu "bye bye na zawsze"


Pełnowymiarowe produkty

1. Joanna, Naturia, szampon z makiem i bawełną do włosów farbowanych
Opinię o powyższym szamponie przeczytałam jakiś czas temu u Agnieszki, autorki bloga http://infalliblelifestyle.blogspot.com/. Postanowiłam go wypróbować (dawniej używałam szamponów firmy Joanna i byłam z nich zadowolona), dlatego zaczęłam poszukiwania "delikwenta" w mniejszych drogeriach mojego miasta- udało mi się. Zapach bardzo mi się spodobał, działanie również. Na plus zaliczę większe opakowanie i niską cenę.
 Czy kupię ponownie?
TAK
2. Alterra, szampon do włosów farbowanych
Okazał się dość przyjemny w działaniu, jednak wydajność bardzo kiepska. Za 200 ml (która starczyła mi na niecałe półtora tygodnia) trzeba zapłacić ok 9.50 zł.
Czy kupię ponownie?
MOŻE

3. Ziaja, płyn do higieny intymnej, konwalii- Recenzja
Spełnił swoją podstawową  funkcję, czyli dobrze mył i odświeżył. Nie wywołał reakcji alergicznej, przy okazji ładnie pachniał. 
Czy kupię ponownie?
TAK


4. Garnier, Nawilżająca Pielęgnacja 7 dni, Krem do rąk z ekstraktem z miodu- Recenzja
Krem posiada ładny zapach, jednak słabo nawilża (posiadaczką skóry suchej- do której jest przeznaczony zdecydowanie go odradzam).
 Czy kupię ponownie?
NIE

5. Isana, zmywacz do paznokci- Recenzja
Mój ulubieniec wśród zmywaczy. Tani, nie wysusza skórek i najważniejsze- nie śmierdzi, jak niektóre produkty z tej kategorii.
Czy kupię ponownie?
TAK

6. Joanna, Fruit Fantasy, peeling gruboziarnisty, rajskie jabłuszko- Recenzja
Dla mnie to bardzo dobry "zdzieraczek". Usuwa martwy naskórek i sprawia, że skóra jest gładka i miękka. Zapach również mi się spodobał.
 Czy kupię ponownie?
TAK

7. Eveline, Pure Control S.O.S, Żel myjący + peeling + maseczka 3 w 1 przeciw pryszczom i śladom po nich
Nie jestem zwolenniczką produktów 3w1. Stosowałam go głównie w roli żelu myjącego i tu sprawdzał się dobrze. Peeling z niego był kiepski a maseczka też nie bardzo. Miał specyficzny, dość męski zapach (takie odnosiłam wrażenie). Plusem był fakt, że fajnie matowił buźkę i ją odświeżał. Pomimo zapewnień producenta nie eliminował zaskórników.
 Czy kupię ponownie?
NIE


8. Maybelline, WhiteStay UV, Whitening Foundation, podkład rozjaśniający skórę z filtrem UV
 Kupiony w drogerii internetowej E-zebra. Byłam zadowolona z jego działania [krył zaczerwienienia, niedoskonałości, był tani (coś ok 6 zł) i sprawiał, że moja buźka się nie świeciła]. Minusem jest jego dostępność- w sklepach stacjonarnych raczej nigdzie go nie dostaniemy, w drogerii E-zebra też już go nie ma. Jeśli ktoś wie gdzie można go kupić niech da znać.
 Czy kupię ponownie?
TAK

9. Lovely, Curling Pump Up Mascara, tusz do rzęs
 Byłam z niego zadowolona, lecz bardzo szybko wysechł. Zakupię go gdy powykańczam swoje zapasy, ewentualnie na jakiejś większej przecenie.
 Czy kupię ponownie?
TAK

10. Eveline, Nail Therapy Professional, 8w1 Total Action, skoncentrowana odżywka do paznokci- Recenzja
Moja ulubiona odżywka. Pazurki były twarde, odporne na uderzenia itd. Od ok 2 miesięcy używam witaminowej odżywki Paese- nie wiem czy to jej wina czy też brak jakiś witamin, ale ich stan się pogorszył. Dam jej jeszcze jedną szansę, jeśli mnie zawiedzie wracam do 8w1.
Czy kupię ponownie?
TAK

Płatki do oczu/ garść próbek/ maseczki

1. Carea, płatki kosmetyczne
2. Garś próbek od BingoSpa- Recenzja
3. Ziaja, maska oczyszczająca z glinką szarą
4. Perfecta, Beauty Mask z kwasami AHA i sokiem z aloesu.
5. Marion, zabieg laminowania

 A jak wyglądało Wasze denko w lutym?
Cztytaj dalej >

BingoSpa- moje odczucia dotyczące próbek

Witajcie,

jak już wspominałam jakiś czas temu otrzymałam w ramach współpracy od firmy BingoSpa próbki następujących kosmetyków: Kolagen do ciała, Serum kolagenowe uda pośladki brzuch, Koncentrat cynamonowo kofeinowy z papryką, Delikatnie złuszczający krem z kwasami AHA, krem na szyję i dekolt z kolagenem i algami. Podzielę się dzisiaj z Wami wyłącznie moimi odczuciami, dotyczącymi poniższych saszetek.

Delikatnie złuszczający krem z kwasami AHA

 Od producenta:
"To wyjątkowy, złuszczający krem, który redukuje zaskórniki i zmniejsza rozszerzone pory. Krem BingoSpa reguluje wydzielanie sebum. Dzięki właściwościom złuszczającym naskórek, ogranicza ilość wyprysków i blizn potrądzikowych. Krem BingoSpa z kwasami AHA jest zalecany do pielęgnacji skóry mieszanej, tłustej, trądzikowej z tendencją do powstawania zaskórników.
(...)
 Krem BingoSpa z kwasami AHA zmniejsza zanieczyszczenia i porowatości nadając skórze gładkość, dzięki czemu skóra staje się zwyczajnie piękna i promienna, delikatnie pachnąca."


Jedna saszetka (posiadająca 5g) powyższego kremu wystarczyła mi na dwa użycia. Posiada delikatny oraz przyjemny dla nosa zapach, który od pierwszego użycia przypadł mi do gustu. Konsystencja bardzo lekka, nie lejąca (patrz zdjęcie poniżej). Szybko się wchłania, lecz po jego zastosowaniu nie obyło się bez świecącej twarzy.

 


 Krem na szyję i dekolt z kolagenem i algami

Opis producenta:
"Krem na szyję i dekolt z kolagenem i algami BingoSpa o lekkiej konsystencji przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry normalnej, oczekującej kompleksowego nawilżenia, odmłodzenia oraz intensywnej regeneracji.
Krem BingoSpa wchłania się szybko i równomiernie, tworzy na powierzchni skóry cienki film, który wzmacnia jej naturalną barierę hydro - lipidową, chroni przed wysuszającym działaniem środowiska zewnętrznego oraz zmniejsza ubytek wody naskórkowej. Krem powoduje wzrost jędrności i napięcia skóry oraz wyrównanie jej kolorytu."


Saszetka (5 g) tak jak w przypadku kremu z kwasami AHA starczyła mi na dwa użycia. Posiada przyjemny oraz delikatny zapach. Nie bieli skóry. Konsystencja lekka. Szybko się wchłania, lecz pozostawia lekki film na skórze (wieczorami mi to w niczym nie przeszkadzało). Skóra po jego zastosowaniu była delikatna, miła w dotyku.



 Kolagen do ciała

Opis producenta:
"Kolagen do ciała BingoSpa dzięki lekkiej konsystencji i wyjątkowo aktywnym składnikom, poprawia kondycję skóry, zapewnia jej piękny i atrakcyjny wygląd. 
(...)
Kolagen do ciała BingoSpa do codziennej pielęgnacji, doskonale się rozprowadza i szybko wchłania, bez niemiłego uczucia lepkości. Pozostawia skórę jedwabiście gładką, odprężoną i pachnącą."



Jedna saszetka ( 10 g) starczyła mi na pokrycie ud. Konsystencja treściwa, nie za rzadka, typową dla wszelkich balsamów. Zapach delikatny, nie duszący, przyjemny dla nosa. Nie pozostawia tłustego filmu, szybko się wchłania oraz nie bieli skóry. Po aplikacji skóra jest miła w dotyku.


 
Koncentrat cynamonowo kofeinowy z papryką

Opis producenta:
"Preparat BingoSpa skoncentrowany o bardzo silnym działaniu .
Zawiera maksymalną ilość aromatu paprykowego, olejków: cynamonowego, goździkowego i pomarańczowego oraz kofeiny, które są najskuteczniejszymi, aktywnymi substancjami redukującymi podskórną tkankę tłuszczową będącą  przyczyną powstawania cellulitu.
Koncentrat BingoSpa szczególnie polecany jest jako kuracja zmniejszająca widoczność cellulitu lub sytuacjach silnie wpływających na pogorszenie stanu skóry - zmęczenie, stres, niewłaściwa dieta.
Polecany również osobom z nadwagą lub po intensywnym odchudzaniu, u których skóra jest mało elastyczna, przesuszona, ze skłonnością do wiotczenia."
 
 

 Jedna saszetka (10g) starczyła mi na pokrycie ud. Przed użyciem warto wykonać próbę uczuleniową i dopiero przeprowadzić zabieg ( powyższy preparat ma mega silne działanie!) oraz po aplikacji dokładnie wymyć ręcę. Produkt posiada pomarańczowy kolor, gęstą, nie spływająca konsystencję oraz cynamonowy, mocny zapach. Po nałożeniu go na ciało, szybciutko obwinęłam się folią i po kilku chwilach czułam jak moja skóra rozgrzała się do czerwoności. Po zabiegu uda były czerwone oraz gorące (tak jakbym miała gorączkę), jednak z upływem czasu wszystko minęło.



 Serum kolagenowe uda pośladki brzuch

Opis producenta:
"Serum kolagenowe BingoSpa zawierające wysokowartościowe, naturalne składniki aktywne skutecznie zmniejszające objawy cellulitu na brzuchu, udach i pośladkach.
(...)
 Wchłonięte składniki kolagenowego serum BingoSpa zmniejszają objawy cellulitu, poprawiają kondycję i koloryt skóry, odżywiają, nawilżają i wygładza skórę."


Tą 5 gramową saszetką smarowałam brzuch ( 1 próbka starczyła na jedną aplikację). Zapach mnie oczarował, chyba najładniejszy z wszystkich próbek (świeży, czuć zieloną herbatę oraz brzoskwinkę). Konsystencja lekka o białym zabarwieniu, szybko się wchłania, nie pozostawia uczucia lepkości oraz tak jak kolagen nie bieli skóry. Brzuszek był fajnie nawilżony.



Z całą pewnością skuszę się na pełnowymiarowe serum kolagenowe (ahhh ten zapach) lub kolagen do ciała. Kolejnym produktem, który mnie bardzo zaciekawił to Koncentrat cynamonowo kofeinowy z papryką, jednak cena (199 zł) na moją kieszeń jest troszkę zbyt wysoka, więc z kupnem się wstrzymam. Wszystkie produkty możecie kupić w sklepie BingoSpa.


PS. Uważam, że wysyłanie próbek to kpina z blogerek. Wystarczyłby dopisek na FB (podczas procesu rekrutacyjnego), że do testów otrzyma się próbki (na pewno znalazłyby się osoby chętne), jednak taka informacja się nie pojawiła. Rozumiem, że ilość zgłoszeń przerosła organizatorów, lecz wystarczyło wysłać jeden najtańszy, pełnowartościowy produkt (dzięki czemu można by wystawić pełną recenzję), niż 8 saszetek. Jestem osobą uczciwą, dlatego wywiązałam się z umowy, jednak jeżeli w przyszłości ktoś zaproponuje mi w ramach współpracy próbki, to grzecznie podziękuję.


Cztytaj dalej >

Zakupy lutego: E-zebra, Biedronka, Golden Rose oraz Avon

Cześć

Jak zapewne większość z Was, ja też  uwielbiam zakupy. Gdy mam podły nastrój często zdarza mi się, że zamiast zjedzenia kawałka czekolady wędruję do sklepu po nowy gadżet- najczęściej pada na szminkę lub lakier do paznokci. Dzięki takiemu "zabiegowi" kumuluje mi się duża ilość kosmetyków,  które ciężko wykończyć, dlatego dziś postanowiłam podjąć ponownie wyzwanie: "Przeżyć miesiąc za 50 zł". Głównym celem jest uszczuplenie moich zapasów oraz sukcesywne wykańczanie produktów.

Bez zbędnego rozpisywania się, przechodzę do sedna sprawy, czyli lutowych zakupów.


Na początku minionego miesiąca ponownie zrobiłam zakupy w drogerii E-zebra. Bardzo lubię ten sklep, ponieważ mogę kupić tam kolorówkę w niższych cenach oraz niektóre produkty firmy Marion, które w mojej miejscowości są mało dostępne. Tym razem do internetowego koszyczka wpadły następujące produkty:

* Marion termoochrona, spray dodający włosom objętości
* Maybelline, SuperStay 24h  
Maybelline Water Shine Pure
Sally Hansen, grzebień do rosczesywania
* 2x Marion, zabieg laminowania proste i gładkie włosy
* Marion, punktowe plasterki na wypryski
* Manhattan, żelowy eyeliner do kresek (szary i zielony) + pędzelek do kresek
* Rimmel, temperówka do kredek


 Biedronkowa gazetka bardzo mnie kusiła, jednak w ostateczności zdecydowałam się na następujące produkty:
* Lirene, żel pod prysznic, rajski granat
* Lirene, peeling drobnoziarnisty, wygładzająco-oczyszczający
* Farmona, Tutti Frutti, mus do ciała


 W City Center odwiedziłam wyspę Golden Rose i upolowałam Velvet Matte o numerze 15- uwielbiam ją i z całą pewnością wrócę po więcej oraz dwa lakiery z serii Paris. Dziewczyny jeśli robicie tam zakupy uważajcie na sprzedawczynie- wysoką brunetkę, ponieważ już drugi raz wydała mi za mało pieniędzy (odniosłam wrażenie, że jest mało rozgarnięta).

 

Na samym końcu zostawiłam zamówienie z Avonu. Chciałam wypróbować chwaloną przez Was bazę, która było w promocji ( o ile pamiętam ok 10 zł) oraz błotną maseczkę do twarzy, z którą polubiłam się od pierwszego użycia.


A jak wyglądały Wasze zakupy w minionym miesiącu?

Miłego dnia ;)

Cztytaj dalej >
Kosmetyczna Maniaczkaa © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka