"Wyrzutki" maja


Kwietniowe denko obfitowało w produkty, które ponownie ugościłabym w swoich zbiorach. Natomiast w majowym denku nie znalazło się kilka pozycji do których nie wrócę. Ciekawi Was, z jakich produktów nie jestem zadowolona? Zapraszam na dzisiejszy post! ;D

Zielony "TAK" - produkt, który kupię bez wahania, ponieważ sprawdził się w moim przypadku bardzo dobrze

Niebieski "MOŻE" - produkt neutralny, ma swoje wady ale także zalety, może po niego jeszcze kiedyś sięgnę.

Czerwony "NIE" - produkt, który nie sprawdził się w moim przypadku i mówię mu "bye bye na zawsze"

1. Avon, Winter Cocoon, żel pod prysznic- Recenzja
Fajnie się pienił i dobrze oczyszczał, jednak wysuszenie skóry i swędzenie zdyskwalifikowało go. 
Czy kupiłabym ponownie? 
NIE

2. Lirene, Rajski granat, żel pod prysznic
Słodki, przyjemny zapach. Świetnie się pieni a skóra nie jest po nim wysuszona. Recenzja całej trójki (granat, winogrono oraz gruszka) pojawią się na blogu.
Czy kupiłabym ponownie?
TAK

3. Hean, Slim No Limit, cukrowy peeling do ciała- Recenzja
Wspominam go bardzo dobrze, chodź zapach nie przypadł mi do gustu. Usuwa martwy naskórek i przygotowuję skórę do dalszych zabiegów.
Czy kupiłabym ponownie?
MOŻE
4. Avon, Foot Works, zmiękczający krem do pięt
Kremik długo się wchłaniał, zapach nie przypadł mi do gustu. Ogólnie rzecz biorąc w miałam wrażenie, ze lekko nawilżał ( z całą pewnością nie było to 24h nawilżenie tak jak obiecuje producent), natomiast zmiękczenia skóry nie zauważyłam.
Czy kupiłabym ponownie?
NIE

5. Isana Hair, suchy szampon do włosów
Suchy szampon Batiste nie sprawdził się u mnie, tak samo jak Isana. Bieli włosy, sprawia, że są w dotyku nieprzyjemne a efektu odświeżenia nie jest wcale widoczny.
Czy kupiłabym ponownie?
NIE
6. Bebeauty,  płyn micelarny
Pojawia się prawie w każdym denku, dlatego nie mam nic więcej do dodania.
Czy kupiłabym ponownie?
TAK

7. Maybelline, Super Stay 24, super trwały podkład
Polubiłam się z nim, dlatego zakupiłam drugą buteleczkę. Zadowalająco kryje zaczerwienienia oraz matuję. Nie tworzy efektu maski i nie ciemnieje na twarzy. Dla niektórych cena regularna może być zbyt wysoka- ok 40 zł. Ja kupuję go na E-zebrze za niecałe 20 zł.
Czy kupiłabym ponownie?
TAK

8. Astor, Perfect Stay, odcień Warm Sand- Recenzja
Po trzech użyciach pisak idzie do kosza. A dlaczego? Wysechł w ekspresowym tempie (z całą pewnością nie był stary, bo na samym początku śmigał). Wysuszał usta i długo się na nich nie utrzymywał.
Czy kupiłabym ponownie? 
NIE

9. Paese, terapia witaminowa
Temu produktowi zostanie poświęcona osobna notka. Powiem Wam jedynie, że terapia witaminowa okazała się dla mnie niewypałem i pogorszyła stan moich paznokci.
Czy kupiłabym ponownie?
NIE
10. Marion zabieg laminowania
Moje włosy po tym zabiegu są pachnące, miękkie, miłe w dotyku.
Czy kupiłabym ponownie?
TAK

11. Maseczki: Ziaja, maska regenerująca z brązową glinką oraz maska anty-stres z glinką żółtą; Perfecta Beauty Mask, bankietowa maseczka na twarz i pod oczy.

12. Płatki Carea



Cztytaj dalej >

Avon, żel pod prysznic Winter Cocoon

Witajcie,

dzisiaj zapoznam Was z moją opinią o żelu pod prysznic firmy Avon. W moim przypadku się nie sprawdził. A dlaczego? O tym przekonacie się w dalszej części posta.


Opis producenta:
"Pierwsze chłodne wieczory? Otul się zmysłowym ciepłem! Kremowe połączenie zmysłowych nut drewna sandałowego i słodkiej wanilii to rozkoszny sposób na wieczorną kąpiel lub prysznic.

Działanie: Zmysłowy żel pod prysznic oczyszcza skórę, nadając jej delikatny zapach."


Skład:

Podstawowe informacje:
 Firma: Avon
Pojemność: 250/500 ml
Cena: regularna 12 zł /17 zł (często w promocji)
Dostępność: konsultantki Avon, E-katalog (obecnie nie dostępny)


Moja opinia:
Skusiłam się na żel o pojemności 500 ml, ponieważ akurat był w promocji. Zamknięty jest w przezroczystej, plastikowej butli, którą można postawić do góry nogami i wykończyć żel do samego końca. Posiada zamknięcie typu zatrzask, które jak dla mnie, jest dość problematyczne podczas otwierania ( można na nim łatwo połamać paznokcie). Żel nie jest gęsty- ma kremową, dość rzadką konsystencję, co wpływa automatycznie na jego wydajność. 

 

Poruszę teraz kwestię zapachu. Prawdę mówiąc, nie powalił mnie na kolana. Spodziewałam się jakiegoś  zapachu wow, ale koniec końców, jest jak dla mnie taki średni. Zapach nie utrzymuje się na skórze po wyjściu spod prysznica. Żel dość dobrze oczyszcza skórę, fajnie się pieni. Czy wysusza skórę? Od jakiegoś czasu, borykam się z suchą skórą w okolicach łydek i właśnie te okolice, żel strasznie przesuszył. Na dodatek, łydki zaczęły mnie okropnie swędzieć.

Podsumowując: Swoją przygodę, z żelami Avon uważam za zakończoną. Oddałam go siostrze, która nie boryka się z suchą skórą i opisane przeze mnie skutki uboczne, u niej nie wystąpiły.


Cztytaj dalej >

Uwaga bubel, czyli flamaster od Astora

Cześć, 

dawno na blogu nie pojawił się produkt do ust. Sama nie wiem czym to było spowodowane, jednak zamierzam te zaległości nadrobić, ponieważ zgromadziła mi się spora gromadka mazideł do ust- będzie, więc o czym pisać. Dziś na "warsztat" biorę Perfect Stay ( transferproof lip tint & care ) firmy Astor. Odcień, który posiadam nosi nazwę Warm Sand i oznaczony jest numerem 301. Kupiłam go w drogerii internetowej E-zebra.


 Opis producenta :
"Perfect Stay Lip Tint to linia nowych szminek, występujących w formie flamastrów, które zachwycają lekkością i trwałością koloru. Te szminki, są połączeniem sztyftu koloryzującego i balsamu ochronnego. Szminkę Perfect Stay Lip Tint aplikuje się dwuetapowo - wpierw usta należy pomalować aplikatorem w kształcie flamastra, a następnie utrwalić całość nawilżającym balsamem ochronnym.
Sztyft koloryzujący jest niemalże niewyczuwalny na ustach, gdyż został stworzony na bazie wody. Charakteryzuje się trwałością i sprawia, że usta nigdy się nie kleją. Formuła sztyftu jest wzbogacona o pantenol, który zapewnia kosmetykowi działanie nawilżające i regenerujące. Nowy flamaster marki Astor napełnia usta kolorem, który można wzmacniać kolejnymi aplikacjami.
Pielęgnujący balsam zawiera obok prowitaminy B5 także olejek kokosowy, który dodatkowo wspomaga nawilżanie ust oraz pozostawia je przyjemnie miękkie. W formule zastosowano również witaminę E, która ma wzmacniać wymienione wcześniej funkcje balsamu i działać ochronnie.
Perfect Stay Lip Tint dostępny jest w soczystych czerwieniach, radosnych różach, subtelnych beżach i naturalnych brązach (100 Cotton Candy, 103 Rosewood Blush, 200 Grenadine, 300 Nude Sweetness, 301 Warm Sand, 302 Noisette)."

 Podstawowe informacje:
Firma: Astor
Data ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cena: cena regularna ok 34 zł ( w drogeriach internetowych można spotkać za ok 6 zł)
Dostępność: sklepy internetowe, drogerie stacjonarne
Wyprodukowano w Niemczech

Moja opinia:
Na samym początku chciałabym powiedzieć, że pisak zawitał do mojej kosmetyczki w połowie kwietnia- ta informacja jest bardzo istotna. Używałam go może z 3 razy, dlatego zapoznam Was z moimi odczuciami na jego temat.

Opakowanie przypomina mi zwykłego, grubego pisaka, którego używałam w dzieciństwie. Z jednej strony mamy aplikator w formie flamastra, dzięki któremu barwimy usta, natomiast z drugiej bezbarwny balsam, który ma za zadanie je nawilżyć. Końcówka aplikatora jest bardzo twarda i podczas nakładania na usta może stwarzać problemy (pisak malował usta z różnym natężeniem, czasami wydobywało się z niego za dużo płynu, a czasami trzeba było mocno przydusić by chociaż trochę zabarwił usta).

 

Kolor, który ja posiadam, nie utrzymywał się zbyt długo na wargach. Ścierał się nierównomiernie oraz potrafił wysuszyć usta, chociaż nakładałam balsam, który znajdował się na drugim końcu opakowania. Marker pomimo niecałego miesiąca posiadania stracił na intensywności i wysechł- dotarł do mnie opakowany i widać było, że nigdy wcześniej nie był otwierany. Dziś chciałam zrobić zdjęcia, aby Wam pokazać jak prezentuję się na ustach i kicha. "Ostatnie tchnienie", które wydał ten flamaster, widać na poniższym zdjęciu.


Podsumowując: Całe szczęście, że wymieniłam go za punkty, bo inaczej żałowałabym wydanych pieniędzy. Uważam, że cena regularna (34 zł) jest nieadekwatna do produktu jaki otrzymujemy. Przeżyłabym jakoś wysuszone usta, ale fakt, ze produkt po 3 użyciach wysechł jest po prostu śmieszne. Nigdy więcej.

Powiedzcie mi, czy tylko ja trafiłam na tak felerny egzemplarz, czy również Wam flamaster tak szybko wysechł?
Cztytaj dalej >

Wyniki Urodzinowego Rozdania


Do zabawy zgłosiło się, aż 130 osób, z czego 6 zgłoszeń musiałam z wielką przykrością zdyskwalifikować, ponieważ osoby nie spełniły podstawowego wymogu, czyli nie obserwowały mojego bloga. Jedna duszyczka zgłosiła się do rozdania po czasie, niestety nie mogłam przyjąć takiego zgłoszenia, ponieważ byłoby to nie fair wobec innych. Wszystko było sprawdzane bardzo dokładnie. Ogólnie rzecz biorąc jestem bardzo zadowolona z frekwencji, nie spodziewałam się, że do mojego pierwszego rozdania zgłosi się tyle osób.

Zaznaczam, że osoby, które przestaną obserwować mojego bloga, nie będą brane pod uwagę przy kolejnym rozdaniu i trafią na czarną listę.

Zestaw kosmetyków wygrywa:


 Kasiu, serdecznie gratuluję i proszę sprawdzić pocztę :))

Dla osób, którym się nie poszczęściło mam dobrą wiadomość. Nie jest to ostatnie rozdanie przeprowadzone na łamach bloga, więc może następnym razem, szczęście uśmiechnie się właśnie do Ciebie. ;D

Cztytaj dalej >

Spora dawka nowości

Przyznaję się bez bicia- jestem uzależniona od zakupów. Po udanym i obfitym marcu, przyszedł również bogaty w kosmetyki kwiecień. Odwiedziłam sklep E-zebra, w którym dokonałam po raz piąty zakupów i z całą pewnością nie ostatni. Jeśli chodzi o Rossmanowskie promocje- nie poszalałam, ponieważ większość kolorówki kupuje w wyżej wymienionej drogerii internetowej i mam pewność, że kupiony przeze mnie kosmetyk nie był testowany  na łapskach jakiejś kobiety. Jeśli jesteście ciekawe moich zakupów, to zapraszam.


ROSSMANN + MAŁA DROGERIA
 
 


Do Rossmanna podchodziłam 3 etapami. Pierwsze podejście odbyło się kiedy jeszcze nie było mowy o mega promocji. Zakupiłam wtedy  szampon Wella, który znajdował się na przecenie. Nie miałam jeszcze do czynienia z tą firmą, więc byłam ciekawa jak się sprawdzi. Do koszyka wpadł również przeceniony żel pod prysznic Playboy- za niecałego piątaka warto brać. Szukając płynu do higieny intymnej natrafiłam na płyn Venus, który posiadał oznakowanie "Cena na do widzenia" i kosztował 3 zł z groszami. Kolejnym produktem jest serum drenujące firmy Ziaja. Zakupiłam tam także lakier piaskowy, odżywkę Eveline oraz nowość od Lovely czyli szminkę w kredce. Wracając weszłam do małej drogerii zobaczyć czy mają nowe lakiery z GR. Wzięłam 2 i dorzuciłam do tego balsam Joanny o zapachu grejpfruta.



Z racji, że lakier z Wibo bardzo mi się spodobał po 2-3 dniach udałam się, aby dokupić kolejne. Pech chciał, że w szafie nie było ani jednego. Dziwnie wyjść tak z pustymi rękoma, dlatego kupiłam lotion do rąk z Isany oraz kilka maseczek następujących firm: Ziaja, Perfecta, Lirene, Bielenda.




Ostatnie podejście do drogerii Rossmann nastąpiło w poniedziałek w tym tygodniu. Miałam wielkie plany co do kupna lakierów i szminek jednak zabrakło w szafie tego co chciałam. Tak oto zakupiłam szminkę matową z serii Kate Moss od Rimmela w odcieniu 102, lakier Wibo, krem do twarzy firmy Nivea oraz maseczki Ziaja, ponieważ były na promocji.


DROGERIA E-ZEBRA


Zakupy w tej drogerii to już dla mnie chleb powszedni. Niskie ceny, dość duży wybór i szybka przesyłka. Do internetowego koszyka wpadła dwufazówka firmy Marion, mleczko do ciała dające efekt opalenizny firmy L'Oreal oraz znana wszystkim maska do włosów Kallos. Oczywiście produktów do ust nie mogło zabraknąć podczas moich zakupów- wiece jak je uwielbiam. Tak oto stałam się posiadaczką Apocalips od Rimmela oraz zgarnęłam podobne do Apocalips szminki w płynie z Manhattanu, aby je porównać.  Skusiłam się również na szminkę Maybelline, konturówkę do ust Rimmel oraz fioletową kredkę do oczu tejże firmy. Za punkty lojalnościowe wybrałam szminkę w pisaku od Astora.  Ponownie zamówiłam podkład Maybelline, ponieważ ta buteleczka, którą już mam się kończy a całkiem dobrze się sprawuje. Chcąc wypróbować coś nowego zdecydowałam się również na podkład z Manhattanu, jednak odcień jest dla mnie zbyt ciemny (muszę się opalić latem). Dokupiłam również puder Maybelline, dwa lakiery: Astor oraz Rimmel, pędzel do nakładania cieni Ecotools oraz gorącą kurację do włosów suchych od firmy Marion.

To na tyle moich zakupów- wiem poszalałam i należą mi się wielkie baty. Na samym końcu chciałabym się pochwalić dwoma wygranymi:


Pierwsza u Kasi, autorki bloga http://cupcatnails.blogspot.com/


Druga u Marii, autorki bloga http://makemyplace.blogspot.com/


Dziewczyny, raz jeszcze serdecznie Wam dziękuję ;D

Cztytaj dalej >

Rozdaniowa przypominajka

Przypominam o moim rozdaniu, które trwa do 10 maja. 

Zgłoszenia przyjmuję do godziny 23.59, po upłynięciu tejże godziny inne zgłoszenia nie będą brane pod uwagę. Chciałabym także zachęcić Was do sprawdzenia, czy aby na pewno spełniacie wymienione w swoich zgłoszeniach warunki, ponieważ niektórych z Was nie mogę odnaleźć (w szczególności na FB- przyjmuję, że to wina facebooka, dlatego lepiej wejść i sprawdzić czy, aby na pewno przypisało Was strony).

Wszystkich spóźnialskich zapraszam do udziału! ;D 

KLIK 


Cztytaj dalej >

Ziaja, Maska oczyszczająca z glinką szarą

 Dzisiaj poznacie moją opinię na temat maseczki oczyszczającej z szarą glinką- przeznaczonej do skóry mieszanej, tłustej oraz trądzikowej. Maska już na stałe gości w mojej łazience i stosuję ją 2 razy w tygodniu.

Opis producenta:

Skład:
 

Podstawowe informację:
Firma: Ziaja
Pojemność: 7 ml
Cena:  ok 2 zł (obecnie można zastać ją w Rossmannie na promocji)
Dostępność: sklepy internetowe, większość drogerii
Wyprodukowano w Polsce 


Moja opinia:
Maseczka tak jak większość tego typu produktów znajduję się w saszetce o pojemności 7 ml. W moim przypadku jedna saszetka wystarcza spokojnie na dwa użycia. Konsystencja jest w sam raz- ani za rzadka, ani bardzo gęsta, dzięki czemu dobrze i bez problemowo rozprowadza się na twarzy. Ma kolor szarawy- przypomina prawdziwe błotko. Zapach może i nie należy do najpiękniejszych, ale nie odrzuca i nie jest zbyt intensywny- da się wytrzymać. 

 
Jak już wspomniałam wyżej aplikacja nie sprawia problemu, a czas zaschnięcia na twarzy można szacować na ok 5 minut- nie tworzy przy tym skorupy. Pozostawiam ją na ok 15 minut, po czym udaje się do łazienki, aby ją zmyć. Stanowi to jednak mały problem, ponieważ rozmazuje się i trzeba poświęcić dłuższą chwilę na jej dokładne usunięcie. Po zabiegu twarz jest miła w dotyku, zmatowiona. Zauważyłam także, że delikatnie nawilża skórę. Oczyszcza cerę z wszelkich zanieczyszczeń- jednak to efekt krótkotrwały. Co do kwestii zwężania porów- całe szczęście nie borykam się z problemem rozszerzonych porów, dlatego nie potrafię powiedzieć Wam jak w tej kwestii się sprawdza. Łagodzi podrażnienia, nie powoduje niechcianych „niespodzianek”.

Podsumowując: Skóra po zastosowaniu tej maseczki jest odczuwalnie bardziej miękka, milsza w dotyku. Zadowalająco matuję moją cerę. Za tak niską cenę warto wypróbować lub mieć w pogotowiu opisaną maseczkę.


Miłej niedzieli ! ;D
Cztytaj dalej >

"Wyrzutki" kwietnia

  Pogoda na weekend majowy w Wielkopolsce zapowiada się nieciekawie- od samego rana pada deszcz a temperatura wynosi  niecałe 10 stopni. Oby jutro się poprawiło, ponieważ mam w planach grillować. Dzisiaj przygotowałam dla Was luźniejszy post, a mianowicie wpis będzie poświęcony produktom zużytym w przeciągu dwóch ostatnich miesięcy. Nie było tego wiele, jednak każdy "wyrzutek" sprawia mi radość oraz ustępuję miejsca nowym produktom.

Zielony "TAK" - produkt, który kupię bez wahania, ponieważ sprawdził się w moim przypadku bardzo dobrze

Niebieski "MOŻE" - produkt neutralny, ma swoje wady ale także zalety, może po niego jeszcze kiedyś sięgnę.

Czerwony "NIE" - produkt, który nie sprawdził się w moim przypadku i mówię mu "bye bye na zawsze"


1. Fa, Luxurious Moments, Black Amethyst & Pink Viola- Recenzja
Bardzo przyjemny żel o świetnym zapachu, który idealnie sprawował się w zimowe wieczory. Wytwarzał dużą pianę, dobrze oczyszczał.
Czy kupiłabym go ponownie?
TAK

2. Adidas for Women, Cool & Care, Fresh Spray
Posiada dość męski zapach, który mi się szczerze spodobał. Daje uczucie chłodzenia oraz świeżości przez dłuższy okres czasu.  Dobrze chroni przed potem, nie pozostawia białych śladów.
Czy kupiłabym go ponownie?
TAK

3. Uroda, balsam do ciała z serii Melisa- Recenzja
Ładny zapach jak w całej serii Melisa. Byłam zadowolona z stopnia nawilżenia mojej skóry.
Czy kupiłabym go ponownie?
 TAK

4. Uroda, płyn micelarny z serii Melisa- Recenzja
Oczyszcza, świetnie odświeża oraz nie piecze (w moim przypadku). Dobrze usuwa makijaż
Czy kupiłabym go ponownie?
TAK

5. Uroda, krem silnie nawilżający- Recenzja
Buźka była po nim dobrze nawilżona. Nie zapycha, daje przyjemne uczucie  świeżości.
Czy kupiłabym go ponownie?
TAK

6. Elite, Rio Glam Girl, woda toaletowa
Świeży, orzeźwiający ale zarazem delikatnie słodki. Idealny na lato. Kupiłam go w Biedronce na promocji za jakieś 8 zł.
Czy kupiłabym go ponownie?
TAK

7. Nivea,  Lip Butter (malina)- Recenzja
Usta dzięki niemu były nawilżone,  gładkie, delikatne. Posiada bardzo ładny zapach. Jedynie opakowanie-słoiczek mi się nie podoba, ponieważ nie lubię nabierać paluchem tego typu produktów, jednak działanie jak najbardziej mi to rekompensuje.
Czy kupiłabym go ponownie?
TAK

8. Eveline Extension Volume (wydłużająco - podkręcający tusz do rzęs)
Był całkiem całkiem, jednak wolę jego brata w różowym opakowaniu. Efekt wydłużenia był, ale zdecydowanie nie taki jak obiecuje nam producent. Delikatnie sklejał rzęsy. Na plus zaliczam szczoteczkę oraz głęboką czerń.
Czy kupiłabym go ponownie?
MOŻE

9. Ziaja, maska oczyszczająca z szarą glinką
Jedna z moich ulubionych maseczek. Więcej o niej już niedługo.
Czy kupiłabym go ponownie?
TAK

10. Marion, zabieg laminowania
 Moje włosy po tym zabiegu są pachnące, miękkie, miłe w dotyku.
Czy kupiłabym go ponownie?
TAK
Cztytaj dalej >
Kosmetyczna Maniaczkaa © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka