Dawka nowości │lipiec '14


Lipiec ogromnymi krokami dobiega końca, więc czas pokazać Wam moje lipcowe zakupy. O dziwo nie kupiłam nic z kolorówki, z czego przeogromnie się cieszę, bo miałabym problemy z zużyciem, zważając na panującą porę roku. Jedynie mój podkład powoli dobija dna, lecz ostatnio (z powodu upałów, które mnie wykańczają- chyba kiedyś wspominałam, że wolę zimę) nie mam ochoty chodzić w makijażu i wystarcza mi jedynie tusz do rzęs oraz eyeliner, dlatego rozejrzę się za jakimś pod koniec sierpnia. Muszę się również pochwalić, że od półtora miesiąca nie kupiłam żadnego lakieru do paznokci, lecz coś czuję, że w sierpniu się złamię i zapoluję na jakieś jesiennie kolorki. Tyle tytułem wstępu, zapraszam do jakże skromnego posta zakupowego.

W lipcu nie miałam w planach wybierać się do drogerii. Co innego wizyty w Biedronce, podczas codziennych zakupów. Dzięki ostatnim promocjom, udało mi się dorwać kilka rzeczy. W koszyku za 3 zł dorwałam arganowy szampon 8w1 firmy Eveline, peeling morelowy firmy Soraya oraz pomadkę do ust Pearly Shine firmy Nivea. Za 5 zł udało mi się kupić odżywkę arganową do włosów, która stanowi uzupełnienie do szamponu ( w ofercie można było kupić również maskę, ale ona mnie nie zaciekawiła) oraz superskoncentrowane serum antycellulit firmy Eveline. Wybrałam także farbę do włosów Olia od Garniera, do której dołączona była odżywka- koszt 10 zł i przyda się za jakiś czas, jak będę odświeżała kolor. Na zdjęciach zabrakło micelka matującego BeBeauty w wersji 400 ml, którego kupiłam za 7.99 zł, podróbki TT z tabsami (14,99 zł, z tym, że teraz ten duet można dostać za 10 zł) oraz skarpetek złuszczających w cenie 13,99 zł.

Wczoraj wybrałam się również do Rossmana po żele z Isany. Tyle dobrego o nich czytam, a że Dominika uwielbia cytrusy, limitka musiała być moja, natomiast połączenie porzeczki z fiołkiem wydawało się bardzo ciekawe. Jeśli spodobają mi się oba żele, kupię je na zapas, bo cena jest naprawdę niska- 2,49 zł o ile się nie mylę. Szkoda, że w ofercie nie ma już żelu miętowo&limonkowego, bo zapach bardzo przypadł mi do gustu. Warto także wspomnieć, że w gazecie "Party" można było dostać żel z Luksji za 2.49 zł- ja dorwałam ostatnią sztukę, a w domu po powąchaniu nie pożałowałam wyboru.
  
Jak wyglądają Wasze lipcowe zakupy? Korzystałyście z biedronkowych promocji czy też je przeoczyłyście ? Jeśli coś dorwałyście, pochwalcie się.
Do usłyszenia! ;*
Cztytaj dalej >

Krótko i treściwie, czyli garść mini recenzji


Przeglądając kilka dni temu zdjęcia produktów, doszłam do wniosku, że nie jestem w stanie wszystkich zrecenzować. Dlatego co jakiś czas możecie spodziewać się posta z trzema losowymi kosmetykami, o których napiszę kilka najistotniejszych informacji. Dzisiaj zapraszam Was do zapoznania się z opinią o pomadce do ust Lip Smacker, żelu pod prysznic Fa oraz dezodorancie w kulce Nivea. Mam nadzieję, że takie mini recenzję przypadną Wam do gustu.

Lip Smacker, Pomadka do ust (Fanta)

Pomadka zamknięta jest w małym, solidnie wykonanym oraz poręcznym sztyfcie o gramaturze 4g. Konsystencja jak zbita, twardawa, dlatego przed użyciem przykładałam ją do komputera, aby delikatnie zmiękła i przyjemniej się aplikowała. Ma fajny zapach, aż chciałam jej posmakować. Pomadka jednak nie zachwyciła mnie swoim działaniem. Usta są nabłyszczone, lecz bardzo słabo nawilżone. Na panującą za oknem porę roku daję radę, lecz jesienią/zimą będzie do niczego. Stacjonarnie w Polsce są trudno dostępne, natomiast możecie dostać je bez problemu w internecie.

Fa Pink Passion, żel pod prysznic
Żel znajduję się w nieprzezroczystej butli, o pojemności 400 ml. Nie wyślizguję się z dłoni pod prysznicem, natomiast zamknięcie jest łatwe do otwarcia. Minus takowego opakowania- nie można go postawić na zamknięciu, żeby żel spłynął. Konsystencja bardzo mi opowiada- jest różowawa, nie wodnista. Aplikuję żel na myjkę, dzięki czemu wytwarza się spora ilość piany. A zapach? Jak dla mnie prześliczny: słodkawy, umilający chwile pod prysznicem, lecz nie drażniący noska. Podstawową funkcję spełnia, czyli myję dobrze ciałko, nie wysusza skóry, aczkolwiek też jej nie nawilża. Można go dostać w cenie regularnej ok 11 zł, bądź czekać na promocje, które dość często pojawiają się w Rossmannie. 

Nivea Pure & Natural Action (Lotus Scent), dezodorant w kulce
Opakowanie (50 ml) wykonane jest z solidnego, grubego szkła, które ciężko uszkodzić i stłuc- kilkakrotnie spadł mi na podłogę i nie doznał najmniejszego urazu. Sam zapach jest bardzo ładny. "Dezodorant Pure & Natural Action zapewnia 24h ochronę..."- nie zgodzę się z tym stwierdzeniem producenta. Nie chroni przed poceniem w ogóle, a o 24 h ochronie można pomarzyć. Co gorsza- lotos nie maskuje zapachu potu, a wręcz się z nim miesza. Kolejnym minusem jest czas wysychania, który się bardzo dłuży. Dostępny w większości drogerii, w cenie ok 10 zł. 

Zapraszam także do obserwowania mojego konta na Instagramie.
Miłego dzionka ;))
Cztytaj dalej >

Matowe usta z firmą Lovely, czyli o pomadkach słów kilka....

Od dawna na moim blogu nie gościły mazidła do ust. Postanowiłam zrobić przerywnik od pielęgnacji, która notorycznie się pojawia i przygotowałam dla Was recenzję dość znanych produktów kolorowych. Mowa tutaj o matowych błyszczykach/pomadkach do ust Extra Lasting od firmy Lovely. Swoje egzemplarze zakupiłam podczas promocji -49% w Rossmannie a zachęciły mnie do tego pozytywne opinie oraz swatche. Czy to był dobry wybór? Odpowiedź na to pytanie odnajdziecie w dalszej części tego posta.


Opis producenta:
 "Napełniony po brzegi kolorem błyszczyk Extra Lasting wpasuje się w usta na wiele godzin. Uzupełni makijaż modnym matowym wykończeniem. Dostępne są trzy odcienie: lekkiego różu, przyciągającej czerwieni i pastelowego brązu. Wygodna gąbka umożliwia precyzyjną aplikację błyszczyka, a nowoczesna formuła „long lasting” zapewnia makijaż na wiele godzin."

Podstawowe informacje:
Firma: Lovely
Pojemność: 6 ml
Cena: ok 8 zł
Dostępność: drogerie Rossmann

Moja opinia:
Błyszczyk, chociaż dla mnie podpada on pod pomadkę (zwał jak zwał) zamknięty jest w opakowaniu typowym dla błyszczyków oraz przyjemnym dla oka. Aplikator to standardowa gąbeczka, natomiast konsystencja nie jest typowa dla błyszczyków- gęsta, określiłabym ją jako rozwodnioną pomadką w płynie. Bezproblemowo i bardzo przyjemnie rozprowadza się na ustach, chociaż trzeba uważać przy konturze- nie polecam aplikować jej bez lusterka.

Warto tutaj wspomnieć o paskudnym (jak dla mnie) zapachu, którego nie mogę znieść. Czym pachnie ta pomadka? Przypomina mi jakiś cytrynowy produkt do czyszczenia toalet, ale dokładnie nie wskaże jaki. Jednym słowem- śmierdzioszek.

Zdecydowałam się na dwa następujące odcienie 01- nude, idealny odcień na co dzień oraz 03- czerwień, którą bardzo lubię. 
Od razu po aplikacji na usta nic nie wskazywało, że produkt okaże się takim paskudztwem. Szybko zastyga i rzeczywiście daję matowe wykończenie, które ostatnimi czasy jest moim numerem jeden. Chcąc uzyskać satysfakcjonujący, intensywny efekt nakładałam dwie cieniutkie warstewki- większość uważa, że jedno pociągniecie wystarczy, ja natomiast sądzę inaczej i muszę ponownie je pociągnąć, bo widzę prześwity. Produkt wtapia się w usta, tak jakby kolor w nie wsiąkał, dzięki czemu podkreśla suche skórki, ale również wchodzi w każde załamanie. Schody pojawiają się jednak podczas delikatnego pocierania wargami- produkt roluję się, moje usta wyglądają jakby się łuszczyły. Wygląda to bardzo nieestetycznie, w szczególności gdy noszę czerwień (widać to na zdjęciu). Mogę także zarzucić mu delikatne wysuszenie ust, jednak można temu zapobiec nakładając pomadkę nawilżającą jako bazę. Muszę także wspomnieć o trwałości tego "cuda". Nie powiem Wam jak to wygląda w przypadku odcienia 03, ponieważ nie zamierzam paradować z tak okropnymi ustami. Podchodziłam do tego odcienia kilkanaście razy, lecz moje zdanie pozostaje takie samo. Wytrzymałam w niej niecałe 15 minut. 01 to troszkę inna bajka- rolowanie nie rzuca się, aż tak w oczy, aczkolwiek mam wrażenie, że tworzą się małe grudeczki. Trzymałam ją na ustach przez godzinę, następnie się jej pozbyłam bo wyglądała nie za dobrze. Zaznaczam, że nie testowałam ich podczas jedzenia bądź picia.
Nude- 01

Czerwień- 03
  

Podsumowując: Wiem, że te błyszczyki/pomadki mają swoją rzeszę zwolenników, lecz ja do nich nie należę- robię się chyba coraz bardziej wybredna, jeśli chodzi o produkty do ust. Mam porównanie z matowymi pomadkami firmy Manhattan i one zdecydowanie lepiej sprawdzają się u mnie, także tym produktom już podziękuję.


_________________________________


Od kilku dni na profilu Face&Look trwa plebiscyt na "Najpiękniejsze polskie usta". Postanowiłam zgłosić swoją kandydaturę, dlatego jeśli uważacie, że jest ona godna uwagi, a macie konto na tym profilu bądź odrobinę czasu na rejestrację, zapraszam Was do głosowania: http://www.faceandlook.pl/plebiscyt-na-najpiekniejsze-polskie-usta . Za każdy głosik bardzo dziękuję. Do konkursu zgłosiłam to oto zdjęcie, które miało swoją premierę na blogu:
Cztytaj dalej >

Poplątane włosy i wypłukany kolor, czyli szampon do włosów farbowanych firmy Ziaja

Dzisiaj zapraszam Was na recenzję szamponu do włosów farbowanych z ekstraktem ze słonecznika od firmy Ziaja. 


Opis producenta:

Skład:

Podstawowe informacje:
Firma: Ziaja
Pojemność: 500 ml
Cena: ok 7 zł
Dostępność: drogerie stacjonarne oraz internetowe
Wyprodukowano w Polsce

Moja opinia:
Szampon mieści się w plastikowej, przyciemnianej butli z zamykaniem na "klik". Opakowanie wykonane jest z miękkiego, giętkiego plastiku, który na samym końcu deformuje się. Samo zamykanie jest dość problematyczne- mokrymi rękoma ciężko było butelkę otworzyć, dlatego szampon trzymałam cały czas otwarty, nie chcąc doprowadzić do połamania paznokci.

Konsystencja okazała się dla mnie odpowiednia- ani za rzadka, ani gęsta. Zawiodłam się natomiast na zapachu. Kupując ten szampon zastanawiałam się jak może pachnieć słonecznik. No  jak? Nic mi do głowy nie przychodziło. Podczas pierwszego użycia zapach mi się nie spodobał, jednak uważam, że to jest kwestia indywidualna.

Tak jak w przypadku poprzedniego szamponu do włosów farbowanych tejże firmy, ten również nie znalazł się w gronie moich ulubieńców. Słabo się pienił, dlatego dwie aplikacje to podstawa. Po umyciu, włosy wydają się szorstkie, lecz oczyszczone. Szampon okropnie plątał moje włosy, dlatego bez odżywki, rozczesanie ich to istny koszmar. Odniosłam także wrażenie, że zamiast chronić włosy przed utratą koloru, wypłukiwał go. Podczas jego stosowania zauważyłam, że pojawiło się znacznie więcej brązowo/rudych kosmyków oraz odrostów, które pośród czarnej czupryny bardzo się odznaczały.

Podsumowując: To drugi szampon polskiej firmy Ziaja, który mnie rozczarował. Do plusów mogę zaliczyć dość dobrą dostępność, niską cenę, duże opakowanie, lecz pomimo tego nie sięgnę więcej po ten produkt. 
Cztytaj dalej >

"Lato w kosmetyczce cz. 2"


Zaszalałyście w Biedronce po ukazaniu się pierwszej części gazetki "Lato w kosmetyczce"? Jeśli czekałyście na kontynuacje oferty zapraszam do przejrzenia dalszej części posta.
Źródło: http://www.biedronka.pl/pl/press,id,106,title,lato-w-kosmetyczce-cz-2
Druga część w moim przekonaniu wypada zdecydowanie słabiej. W gazetce znajduję się dużo produktów, które są dostępne w stałej ofercie. Nie wiem czy ceny są niższe, ponieważ te produkty mało mnie interesują i ich nie kupuję. Po zapoznaniu się z ofertą wiem, że tym razem mój portfel nie ucierpi. Warto przyjrzeć się elektronicznemu pilnikowi, który w Biedronce będzie kosztował 20 zł i jest pięciokrotnie tańszy niż odpowiednik marki Scholl, o którym teraz tyle się mówi w telewizji. Mnie natomiast interesują dwa żele pod prysznic firmy Oceania, a mianowicie Fruit Cocktail oraz Ocean- czytałam o nim na jednym z blogu dość pozytywną opinię. Ciekawi mnie również maska złuszczająca i tutaj moje pytanie do Was. Czy warto ją zakupić, czy też lepiej wybrać skarpetki firmy L'biotica?
Cztytaj dalej >

Isana, żel pod prysznic witaminy&jogurt

Post miał pojawić się w dniu wczorajszym, jednak przez ciągłe awarie prądu spowodowane szalejącą burzą nie doszło do jego opublikowania. Dzisiaj zapowiada się równie upalny dzień- powiem Wam jednak, że tak wysokie temperatury mnie męczą. Nie jestem fanką upałów, baa wolę nawet zimę. No ale skończę marudzić i chcę zaprezentować żel, który miał być fajnym dodatkiem. Wybrałam go w sklepie bez wąchania, ponieważ etykietka z owocami pokusiła mnie.


Opis producenta:
Skład:

 Podstawowe informacje:
Firma: Isana
Pojemność: 300 ml
Cena: regularna 2,99 zł/ w promocji 2,39 zł
Dostępność:  Rossmann
Wyprodukowano w Holandii

Moja opinia:
Żel mieści się w przezroczystym opakowaniu zamykanym na "klik". Całość jest poręczna, nie wyślizguję się z dłoni, natomiast na zamykaniu nie uszkodzimy paznokci. Żel ma kremową konsystencję, dość rzadką i na dodatek słabo się pieni- co wpływa na jego wydajność, ponieważ wylewam go sporo.
 
Zapach już w opakowaniu mi się osobiście nie spodobał- nie jest zły, ale nie dla mnie. Albo mi się podoba albo nie- nie ma pomiędzy. Całe szczęście woń szybko się ulatnia i jest słabo wyczuwalna pod prysznicem. A jak działa? Nie miałam co do niego wielkich wymagań, bo w końcu to żel za 3 zł. Skóra jest oczyszczona, lecz nie nawilżona. Mogłabym rzec, że lekko wysuszył skórę na łydkach.

Podsumowując: Z całą pewnością nie czułam się zrelaksowana bądź rozpieszczona podczas jego używania. Do tej wersji już nie wrócę, jednak nie będę rezygnować z odkrywania kolejnych żeli tej firmy.


Jakie zapachy żeli, oprócz kokosa oraz limonki&mięty możecie polecić? ;)
Cztytaj dalej >

Dawka nowości# czerwiec

Lubicie posty zakupowe? Bo ja bardzo. Lubię tworzyć je dla swoich czytelników, ale jeszcze bardziej czytać tego typu notki na blogach innych dziewczyn. W miesiącu czerwcu skupiłam się głownie na pielęgnacji, ponieważ kolorówki mam dość sporo a zużywanie jej idzie dość mozolnie. Na wstępie jednak chciałabym się pochwalić wygraną na fanpejdżu firmy Joanna. W ramach nagrody otrzymałam zestaw: szampon+odżywka+ odżywka w spray'u.
 

BIEDRONKA
Szczęściem jest mieć Biedronkę niedaleko siebie. Bardzo lubię robić w niej zakupy, ponieważ często możemy dorwać fajne rzeczy. Wszystkie trzy produkty udało mi się dorwać po przecenie. Olejek do kąpieli z Bielendy kosztował zaledwie 4,19 zł, a ostatnio widziałam go w drogerii za ok 15-16 zł. Masełko oraz peeling o zapachu arbuza kupiłam za 3,99 zł zachęcona pozytywnymi opiniami na blogu. 

ROSSMANN
Do Rossmanna powędrowałam dwa razy. Zależało mi na upolowaniu limitowanych żeli pod prysznic z Isany. Po raz pierwszy ich nie zastałam, ale Dominika wyjść z pustymi łapkami nie potrafi. Wybrałam peeling do stóp ( ok 5 zł) i żel chłodzący (5,29 zł) z Fuss Wohl oraz zabieg zmiękczający (2,49 zł) z Perfecty- a co będę stópkom żałować. Dorzuciłam także pilnik (5,99 zł) oraz dwa masełka (5,29 zł) od Farmony- znalazłam je na regale z przecenami i od tego momentu podczas wizyt w Rossmannie notorycznie tam zerkam. Za drugim razem kupiłam co chciałam, czyli dwa limitowane żele z Isany (każdy za 2,39 zł): Alpen Gluck i Steife Brise oraz miętowo&limonkowego ulubieńca. Brakowało mi czegoś do golenia, a że w promocji był żel Sensual (9,99 zł) z Joanny wybór padł na niego. Natomiast lakier Lovely (8,59 zł) był fajnym dodatkiem, lecz po pierwszym użyciu mam co do niego mieszane uczucia.

DROGERIA INTERNETOWA E-ZEBRA
Tym razem moje zamówienie było skromniejsze, natomiast siostra i koleżanki troszkę poszalały. Od dawna chciałam wypróbować bandaże antycellulit (5,97 zł)od firmy Marion. Zależy mi na poprawieniu jędrności ud, pozbycia się cellulitu i schudnięciu kilkunastu kilogramów, dlatego regularnie ćwiczę oraz wprowadziłam dietę. Sądzę, że mogą okazać się fajnym, chłodnym dodatkiem w upalne dni. Zabieg laminowania (2,48 zł) kupuję na zapas, bo w tej drogerii jest najtańszy. Diamentowa wersja (2,59 zł) to dla mnie nowość, więc zobaczymy jak się sprawdzi. Wybrałam również płatki do demakijażu Pur (2,99 zł), które będą dobrym rozwiązaniem podczas wyjazdów. Dużo osób chwaliło bronzer Honolulu (9,89 zł) firmy W7- jest to mój pierwszy produkt tego typu, zobaczymy czy się z nim polubię. Oprócz bronzera wybrałam eyeliner niebieski z Astora (5,76 zł) oraz kolejną szminkę z Rimmela ( ok 13 zł), na którą polowałam od jakiegoś czasu- numer 20, czyli piękna intensywna fuksja. Do tego dorzuciłam białą gumkę Invisibobble (4,99 zł), która nie załapała się na zdjęcie.

DROGERIA INTERNETOWA WIZAŻ24


W tej drogerii robiłam zakupy pierwszy i nie ostatni raz. Bardzo spodobała mi się bogata gama produktów do pielęgnacji ciała i włosów, a przede wszystkim dostępność produktów firmy Joanna, które lubie. Szampon do codziennego mycia włosów z brzoskwinią  i pomarańczą (4,25 zł) oraz odżywka do włosów grejpfrutowa (3,75 zł), posłużą podczas wyjazdów, ze względu na małe pojemności. Szampon do włosów farbowanych ( 6,80 zł) bardzo przypadł mi do gustu, dlatego dorzuciłam do niego również odżywkę do włosów (4,50 zł) oraz maskę (6,70 zł). O ciałku nie zapomniałam. Tutaj w szczególności wybrałam żele pod prysznic, których jeszcze nie miałam: Verona Spa grejpfrut&imbir (6,50 zł), OS Mint&Tea Tree (8,70 zł), Joanna żel peelingujący pod prysznic z arbuzem (6 zł) oraz Joanna Fruit Fantasy rajskie jabłuszko (6,10 zł). Zaciekawiła mnie również sól do kąpieli o zapachu kokosa (7,40 zł) firmy On Line oraz płyn do higieny intymnej z grejpfrutem od Joanny (3,70 zł). Kolorówka niestety w tej drogerii mnie nie zaciekawiła, ale wybrałam szminkę z Celi (5,60 zł).

Warto tutaj wspomnieć o promocji obowiązującej w tej drogerii. Do sierpnia bądź wyczerpania zapasów, na lakiery Essie oraz produkty Wella Professional i Wella ProSeries do stylizacji i pielęgnacji włosów obowiązuje 10% rabat. Więcej informacji na stronie drogerii Wizaż24 w zakładce promocje.

Cztytaj dalej >

Biedronka znów kusi....

Biedronka potrafi zaskakiwać kosmetycznymi nowościami. Nie wiem czy wiecie ale od 3 do 16 lipca będzie obowiązywała nowa oferta kosmetyczna pod hasłem "Lato w kosmetyczce cz.1". Jeśli nie widziałyście tej gazetki, zapraszam na jej prezentację.
 
 

Warto wybrać się po suche szampony Batiste, które będą tańsze niż w Hebe bądź drogeriach internetowych. Ja nie pałam miłością do tego typu produktów, ale wiem, że wiele z Was je bardzo lubi.

Ciekawi mnie również kolekcja Neon Colour a właściwie pomadka do ust oraz cień w sztyfcie. Jednak cena jest jak dla mnie troszkę wysoka, dlatego poczekam, aż oferta się uleży na półkach i zostanie przeceniona.

Z pewnością wybiorę się po płatki kosmetyczne, które już mi się kończą. Do tego dobiorę micelka z Bebeauty matującego oraz nawilżającego, o ile ludzie go nie wykupią tak jak kiedyś (swoją drogą nie wiedziałam, że są aż trzy wersję tego micelka). Mam jeszcze chrapkę na suplement diety wraz z podróbką szczotki TT, chyba że będzie ona w jakiejś wersji mini to wtedy odpuszczę.


Zaciekawił Was jakiś produkt z kosmetycznej oferty? Pędzicie w czwartek do Biedronki? ;)



Cztytaj dalej >
Kosmetyczna Maniaczkaa © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka