"Lakierowy czwartek" │ Wibo, Leather nr 3


Czwartunio wieczór- czas najwyższy na kolejny post z blogowej serii "Lakierowe czwartki". Nowości od firmy Wibo pojawiły się stosunkowo niedawno, jednak dużo osób zdążyło je pokochać, lub znienawidzić. Na jesień w szafach Wibo możemy spotkać lakiery o wykończeniu klasycznym, satynowym, matowym, piaskowym oraz imitującym efekt skóry. W dzisiejszym poście z cyklu "Lakierowe czwartki" zaprezentuję Wam wykończenie wymienione jako ostatnie. Nr 3 to kolor idealny na jesienne dni i mogę Wam zdradzić, że będzie to mój numer jeden w przeciągu kolejnych miesięcy.



Podstawowe informacje:
Firma: Wibo
Seria: Leather 
Numer: 3
Wykończenie: skóropodobne
Zawartość: 8,5 ml
Dostępność: drogerie Rossmann
Cena: 6,99 zł

Moja opinia:
Lakier zamknięty jest w prostej, estetycznej buteleczce z złotymi akcentami, które dodają całości uroku. Opakowanie bardzo mi się spodobało i uważam, że wygląda dosyć elegancko.  W porównaniu do pędzelków Golden Rose Rich Color, te są zdecydowanie węższe, aczkolwiek malowanie nie sprawia najmniejszego problemu. Konsystencja lakieru jest przyjemna- nie za gęsta, ani też nie za rzadka, ponieważ nie spływa z paznokcia. Nr 3 to piękny, bordowy odcień. Na paznokciach okazał się ciemniejszy, niż w buteleczce. Wysycha naprawdę szybko, a do pełnego krycia potrzebowałam dwóch warstw. Należy jednak uważać, żeby zbyt szybko nie nakładać kolejnej warstwy, wówczas "efekt skóry" nie będzie zbyt wyrazisty. Jeśli już jesteśmy przy wątku wykończenia, wiem, że wielu osobom nie za bardzo przypadło do gustu. Przyznam, że "efekt skóry" wyobrażałam sobie troszkę inaczej, jednak dla mnie jest to fajna odskocznia od typowych piasków czy też klasyki. Na moich paznokciach trzymał się bardzo dobrze, mianowicie 4 dni bez żadnych uszczerbków, aczkolwiek uważam, że wytrzymałby dłużej, gdybym go nie zmyła. A zmywanie? Przebiega bezproblemowo.



Cztytaj dalej >

Dawka nowości │sierpień oraz wrzesień

Drugi dzień jesieni przywitał mnie mroźnym, lecz słonecznym porankiem. Po południu zbierałam orzechy, grabiłam pierwsze opadnięte liście. Czekam, aż będzie ich zdecydowanie więcej, bo lubię kierować się w największe kubki i "szurać" pośród nich nogami (takie przyzwyczajenie z dzieciństwa). Wieczory natomiast spędzę z kubkiem kakao pod kocykiem, przeglądając Wasze blogi, grając w Simsy 2 czy też nadrabiając pozycję książkowe. Ale nie o tym ma być dzisiejszy post. Za kilka dni koniec września, a ja już przygotowałam dla Was haul zakupowy, z ostatnich dwóch miesięcy. Gotowi? No to zaczynamy.


Cztytaj dalej >

Farmona │Tutti Frutti, mus do ciała Peach&Mango oraz Melon&Watermelon

Dziś mam dla Was pachnący wpis. W denku wakacyjnym pojawiły się dwa musy do ciała od firmy Farmona. Nie zdradzałam Wam wówczas wielu szczegółów dotyczących tych pielęgnacyjnych mazideł, ponieważ miałam zamiar poświęcić im osobny wpis. Oba musy dorwałam w Biedronce w dość atrakcyjnej cenie (ok 5 zł). Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii, zapraszam do dalszej części posta. 


Opis producenta:
"Cudownie lekki mus do ciała o wyjątkowych właściwościach pielęgnacyjnych oraz pełnym słońca, słodkim zapachu brzoskwini i tropikalnego mango.
OSZAŁAMIAJĄCA RADOŚĆ ŻYCIA! TAK PACHNIE SZCZĘŚCIE!Słoneczna brzoskwinia, uprawiana od ponad 4000 lat, uznawana jest w Japonii za znak długowieczności, młodości i szczęścia.  Jej słodki i uwodzicielski aromat połączony z kuszącym zapachem mango, indyjskim symbolem miłości, wypełni radością na cały dzień. Dzięki zawartości afrykańskiego masła Karite głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia, sprawiając że ciało staje się zachwycająco miękkie, delikatne i jedwabiście gładkie. Zawarte w musie ekstrakty z owoców noni zwiększają wydzielanie endorfin, pozwalając cieszyć się wspaniałym nastrojem i pełnią szczęścia."

"Cudownie lekki mus do ciała o wyjątkowych właściwościach pielęgnacyjnych oraz rześkim zapachu świeżego melona i dojrzałego arbuza.
SOCZYSTE ORZEŹWIENIE CIAŁA I ZMYSŁÓW! ZASMAKUJ OWOCOWEJ RADOŚCI!Arbuz to niezwykle soczysty i orzeźwiający owoc, uprawiany w odległych Indiach i mistycznych Chinach od niepamiętnych lat. W połączeniu z intrygująco słodkim zapachem melona tworzy doskonałą harmonię, przepełnia radością i przenosi myśli w kolorowy świat owocowej radości. Dzięki zawartości afrykańskiego masła karite głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia, sprawiając że ciało staje się zachwycająco miękkie, delikatne i jedwabiście gładkie. Na długo pozostawia na skórze radośnie świeży, soczysty zapach, który pobudza i orzeźwia."
Skład:
Peach&Mango
Aqua (water), Ethylhexyl stearate, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Propylene glycol, Glyceryl stearate citrate, Paraffinum liquidum (mineral oil), Cetearyl alcohol, Glyceryl stearate, Butyrospermum parkii (shea) butter, Helianthus annuus (sunflower) seed oil, Parfum (fragrance), Panthenol, Morinda citrifolia (noni) fruit extract, Zingiber officinalis (ginger) root extract, Allantoin, Acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, Xanthan gum, Disodium edta, Sodium hydroxide, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol, Bha, CI 19140, CI 16255.

Melon&Watermelon
Aqua (water), Ethylhexyl stearate, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Propylene glycol, Glyceryl stearate citrate, Paraffinum liquidum (mineral oil), Cetearyl alcohol, Glyceryl stearate, Parfum (fragrance), Butyrospermum parkii (shea) butter, Helianthus annuus (sunflower) seed oil, Panthenol, Morinda citrifolia (noni) fruit extract, Zingiber officinalis (ginger) root extract, Allantoin, Acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, Xanthan gum, Disodium edta, Sodium hydroxide, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol, Bha, Benzyl benzoate, Limonene, CI 19140, CI 42090.

Podstawowe informacje:
Firma: Farmona
Pojemność: 275 ml
Cena: ok 12-13 zł
Dostępność: drogerie stacjonarne oraz internetowe
Wyprodukowano w Polsce

Moja opinia:
Musy zamknięte są w plastikowych, zabezpieczonych sreberkiem słoiczkach. Dla wielu osób taka forma opakowania jest bardzo dobrym rozwiązaniem i gwarantuję wydobycie produktu do samego końca. Ja jestem zwolenniczką wszelkiego rodzaju opakowań z pompkami- są bardziej higieniczne, łatwiej dozuję się dany preparat na dłoń oraz nic nie "wchodzi" pod paznokcie, jak to w przypadku słoiczków. Wracając na chwilę do sreberka, warto w sklepie odkręcić słoiczek i sprawdzić czy zabezpieczenie nie jest zerwane- zdarzyło mi się kupić kilka razy takie kosmetyki w Rossmannie. 

Tak jak wspomniałam w wakacyjnym denku, moim ulubieńcem w kwestii zapachu okazał się mus z brzoskwinia&mango.  Nie jest to zapach prosto zerwanych owoców, jednak pomimo tego jest ładny, słodki, przyjemny dla nosa, aż żal się zrobiło, gdy mazidło osiągnęło dno. Nawet moja młodsza siostra była ciekawa co tak ładnie pachnie. Warto także wspomnieć, że jeśli smarujemy nim co wieczór ciałko, wtedy pościel przejdzie zapachem musu. Inaczej jest z wersją melon&arbuz, która jak dla mnie okazała się wielkim niewypałem. Tego zapachu nie dałam rady znieść, a informacja "Soczysty i orzeźwiający aromat arbuza w połączeniu z intrygująco słodkim zapachem melona tworzy doskonałą harmonię, przepełnia radością i przenosi myśli w kolorowy świat owocowej radości. " troszkę mnie rozbawiła. Melon&arbuz swoim zapachem mnie męczył i z pewnością nie przepełniał radością. 

Konsystencja opisywanego produktu, nie przypomina mi typowego musu. Zanim zerwałam sreberko, myślałam, że konsystencja będzie podobna do musu owocowego w jogurtach Froop od Mullera, no cóż, jednak się troszkę rozczarowałam. Mus kojarzy mi się z czymś bardzo leciutkim, taką jakby pianką, która występuję właśnie w jogurtach. Po prostu przed zakupem inaczej sobie ją wyobrażałam. Mazidło dobrze się rozprowadza, nie bieli skóry i dobrze się wchłania.

A jak mus sprawowały się na mojej skórze? Okazał się całkiem przyjemny. Skóra była przez kilka godzin pachnąca, dobrze nawilżona, miękka w dotyku. Nie pozostawia na skórze klejącej warstewki, która potrafi być prawdziwym utrapieniem oraz nie wywołuje reakcji alergicznej Pomimo codziennego stosowania nie zauważyłam ujędrnienia, więc nie ma na co liczyć. Mazidełko przy codziennym stosowaniu wystarczyło mi na 2 tygodnie.

Podsumowując: Oba musy działają tak samo, czyli zadowalająco nawilżyły moją skórę i sprawiły, że była gładka w dotyku. Brzoskwinię&mango bardzo polubiłam i mogę Wam ją polecić. Nie wykluczam wypróbowania innych wariantów zapachowych, lecz do melona&arbuza więcej nie wrócę.

Cztytaj dalej >

"Lakierowy czwartek" │Lovely, Ibiza nr 2

Bardzo, bardzo długo na blogu nie pokazywałam Wam lakierów do paznokci ( niedługo minie chyba rok od ostatniego tego typu postu).  Postanowiłam się poprawić i powrócić do "Lakierowych czwartków". Kolorowych buteleczek nazbierało mi się całkiem sporo, dlatego będę miała Wam co pokazywać.  Dzisiaj przygotowałam dla Was lakier od firmy Lovely, z wycofanej jakiś czas temu serii Ibiza. Strasznie żałuję, że nie udało mi się dokupić dwóch pozostałych odcieni. Na ten lakier zwróciłam dosyć późno uwagę- gdy zobaczyłam zdjęcia i przeczytałam na pewnym blog, że można go na naturalne paznokcie popędziłam do Rossmanna, gdzie przywitał mnie poniższy rodzynek, w cenie na do widzenia.


Cztytaj dalej >

Miesiąc w obiektywie │sierpień

Przeziębienie rozłożyło mnie na łopatki i przez kilka najbliższych dni jestem zmuszona do pozostania w domu. 20 września wybieram się na weselę do kuzynki i chce być w pełni zdrowia, aby móc cieszyć się wraz z nią w tym wyjątkowym dla niej dniu. Dzięki pozostaniu w domu znalazłam czas na dokończenie książki, obejrzenie filmu oraz napisanie kilku postów na zapas. Dzisiaj jednak mam dla Was coś luźniejszego, a mianowicie kolejny mix zdjęć pochodzących z Instagramu- poprzedni wpis cieszył się dość dużą popularnością i został bardzo miło przyjęty, dlatego możecie spodziewać się ich co miesiąc. Zapraszam do oglądania! 

  • Czekam, czekam w długaśnej kolejce, aż przyjdzie moja kolej.
  • Krew oddana i kolejna pieczątucha do kolekcji. Swoją drogą kiedyś strasznie bałam się igły, teraz pełen relaks podczas upuszczania krwi i ta świadomość, że mogę komuś pomóc.


  • Niedzielny spacer w deszczu. W oddali budka, w której za dzieciaka kupowałam najsmaczniejsze frytki w całym mieście.
  • Pierwszy w tym sezonie- uwielbiam czekoladowe lody.

  • Tymbark gazowany- był całkiem smaczny.
  • Długo zwlekałam z kupnem naklejek wodnych. Gdy już się zdecydowałam, wybierałam je bardzo długo.

  • Kolacyjny misz-masz.
  • Tak chorowałam na te butki, lecz nie miałam pieniążków. Gdy je mam, buciki są niedostępne, no czemu? :(

  • Jestem Nela, mieszkam u Was 4- lata i bardzo się cieszę, że mnie przygarnęłaś gdy miałam 2 tygodnie, bo inaczej nie wiem  co by się ze mną stało. Lubię leżeć na Twoim łóżku, kraść Twoje biustonosze i chować je za kanapą oraz czaić się w krzakach, a gdy tylko wejdziesz na podwórku wyskakiwać i merdać ogonem.
  • Naszło mnie na smerfowe lody, które były rarytasem w dzieciństwie. Te były okropne, jedynie smakowały mi drażetki i wafelek.

  • Poniedziałek rano. Dominika wyrusza na lumpeksowe łowy. Po godzinie szperania, przerzucania, przymierzania wyszła z 3 ciuszkami- suma sumarum polowanie udane, całość wyniosła ok 8 ziko.
  • Wieczorny pokaz grającej fontanny w moim mieście.

  • Zamiast autobusem, wracałam z targu piechotką i napotkałam takie oto koleżanki, które wygrzewały się na słońcu.
  • Spacer nad rzeką.

  •  Piasek od Lovely. Żałuję, że tak późno został przeze mnie odkryty i nie było mi dane dokupić reszty odcieni. 
  • Drobne zakupy. 

  • W szafce na kosmetyki brak miejsca, więc Dominika kupiła plastikowe pudełka. Czas zużywać zapasy.
  • Moja mordka leży znudzona pod maliną i czeka, aż przyjdzie listonosz.

  • Mój osobisty, domowy busz, w którym lubię się relaksować. W ten ładny, sierpniowy poranek kosiłam trawę, następnie malowałam ścianę na biało. 
  • Komu, komu winogrono? Tego roku mamy go wyjątkowo dużo.

  • W ostatnią niedzielę sierpnia udałam się na dożynki powiatowo-gminne. Jak co roku można było za darmo posmakować dań i wypieków przygotowanych przez gospodynie, które na przyozdobionych stoiskach reprezentowały swoją wieść. Za przysłowiową złotówkę fani nalewek mogli także posmakować domowych wyrobów. Ja osobiście skusiłam się na kawową i powiem Wam, że była przepyszna, chociaż w życiu codziennym nie jestem zwolenniczką kawy.

Jeżeli chcecie być na bieżąco i poznać mnie od tej prywatnej strony, zapraszam na Instagram

Miłego dnia! ;D
Cztytaj dalej >

Projekt denko #lipiec oraz sierpień

Za kilka dni połowa września, a ja całkowicie zapomniałam o wakacyjnym denku. Moje myśli w ostatnim czasie krążą wokół znalezienia pokoju w Poznaniu. Po niemiłych doświadczeniach z współlokatorami oraz wynajmującymi, w tym roku postanowiłam być ostrożniejsza a przede wszystkim wybrać pokój jednoosobowy. Nie będę dłużej Was zanudzać, dlatego zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią posta.


 Zielony "TAK" - produkt, który kupię bez wahania, ponieważ sprawdził się w moim przypadku bardzo dobrze

Niebieski "MOŻE" - produkt neutralny, ma swoje wady ale także zalety, może po niego jeszcze kiedyś sięgnę

Czerwony "NIE" - produkt, który nie sprawdził się w moim przypadku i mówię mu "bye bye na zawsze"


1. Luksja Refresh Watermint & Lemongrass
W te wakacje szukałam żeli pod prysznic z dodatkiem mięty. Po udanej przygodzie z żelem Lime&Mint firmy Isana, Luksja mnie troszkę rozczarowała. Konsystencja była jak najbardziej ok, działanie również, ponieważ żel nie wysuszał skóry i dobrze ją oczyszczał. Zarzuty? Słabo wyczuwalny zapach podczas mycia ( pomimo, że w opakowaniu czuć go bardzo dobrze) oraz nikłe wytwarzanie piany.
Czy kupiłabym ponownie?
NIE

2. Fa Pink Passion żel pod prysznic Recenzja
Słodki zapach, różowa barwa, odpowiednia konsystencja, fajna piana i brak wysuszenia- co tu dużo mówić jestem na tak.
Czy kupiłabym ponownie?
TAK

3. Luksja, Care pro Soften (mleczko owsiane) oraz  Luksja Care pro Enrich (olej sezamowy)
Care pro Soften miał bardzo przyjemny, delikatny zapach oraz kremową, białą konsystencję. Tworzył gęstą, miłą, otulającą ciało pianę. Nie zauważyłam nawilżenia skóry, jednak tego nie wymagam od żeli. Natomiast Care pro Enrich był okropnym śmierdziuszkiem, dlatego dodawałam go do moczenia nóżek.
Czy kupiłabym ponownie?
Care pro Soften TAK
Care pro Enrich NIE

4. Isana, Creme Dusche Vitamin & Joghurt Recenzja
Zapach nie wpasował się w moje gusta. Żel lekko wysuszył skórę moich łydek.
Czy kupiłabym ponownie?
NIE



5. Farmona, Tutti Frutti mus do ciała Peach & Mango i Melon & Watermelon
Oba produkty dobrze nawilżają skórę, jednak bliższy memu sercu jest Peach & Mango, ale o tym niedługo na blogu.
Czy kupiłabym ponownie?
Peach & Mango TAK
Melon & Watermelon NIE

6. The Body Shop Wild Argan Oil Body Butter Recenzja
Masełko przypadło mi do gustu ze względu na zapach (jeśli chcecie je wypróbować, polecam poczekać na zimniejsze dni) oraz działania. Minus-suchych partii ciała (łydek) nie dał rady nawilżyć.
Czy kupiłabym ponownie?
TAK


7. Ziaja, szampon do włosów farbowanych z słonecznikiem Recenzja
Szampon nie wkradł się w moje łaski. Okropnie plątał włosy, wypłukiwał ich kolor oraz nieprzyjemnie pachniał. 
Czy kupiłabym ponownie?
NIE

8. Marion Natura Slik jedwab w spray'u
Miał ładny zapach, dość niską cenę, gorzej z jego dostępnością. Muszę przyznać, że używałam go od czasu do czasu, dlatego ciężko mi powiedzieć jak sprawdza się przy regularnym stosowaniu. Po jego zastosowaniu moje włosy były miękkie.
Czy kupiłabym ponownie?
MOŻE

9. Batiste, suchy szampon do włosów z dodatkiem lakieru
Jak już kiedyś wspominałam, suche szampony nie są dla mnie. Nic nie poradzę na to, że nie lubię w dotyku swoich włosów po ich użyciu, a efekt odświeżenia nie jest widoczny.
Czy kupiłabym ponownie?
NIE


10. Nivea Pure & Natural Action (Lotus Scent), dezodorant w kulce Recenzja
Ładnie pachniał, lecz nie chronił przed potem. Wysychał bardzo długo.
Czy kupiłabym ponownie?
NIE

11. Isana, zmywacz do paznokci Recenzja
Mój ulubiony zmywacz. Dobrze zmywa, łatwo dostępny i tani.
Czy kupiłabym ponownie?
TAK

12. Melisa, płyn micelarny Recenzja
Moja druga buteleczka tego płynu. Dobrze oczyszcza i odświeża.
Czy kupiłabym ponownie?
TAK

13. Smile White, płyn do płukania jamy ustnej
Lubię wracać do tej płukanki. Jest tani, dla mnie bardzo dobra a nie "wyżera" podniebienia.
Czy kupiłabym ponownie?
TAK


14. Puredrem, złuszczająca maska do stóp
Skarpetki okazały się fajnym produktem. Jednak złuszczanie trwało dłużej niż dwa tygodnie. W pierwszym tygodniu nic się nie działo (zauważyłam tylko, że skóra była napięta). Potem zaczęło się. Denerwowało mnie miejscowe i powolne złuszczanie skóry na wierzchu stopy, co było prawdziwym utrapieństwem. Mam ochotę wypróbować skarpetki innej firmy.
Czy kupiłabym ponownie?
MOŻE

15. Marion zabieg laminowania włosów

16. Ziaja, maseczki do twarzy Recenzja


17. Eveline Extension Volume 4D False Definition Extra Volume & Carbon Black Mascara (Tusz pogrubiający do rzęs)
Tusz do którego chętnie bym wróciła,gdyby nie jego dostępność- w moim mieście nie ma goo w żadnej drogerii. Nie był drogi, miał świetną szczoteczkę, fajnie wydłużał, lecz lekko pogrubiał, co dla niektórych może być minusem. Będę za nim tęsknić.
Czy kupiłabym ponownie?
TAK

18. Wibo Eyebrow Stylist (Brązowy żel stylizujący do brwi)
Produkt za niewielkie pieniążki, którego warto wypróbować. Dawniej nie używałam produktów do brwi, aż do momentu wygrania tego żelu w rozdaniu. Potem dokupiłam korektor do brwi firmy Eveline. Porównując produkty, oba przypadły mi do gustu w działaniu, lecz wibowska szczoteczka mniej mi się podoba. Szkoda, że Wibo nie ma do wyboru koloru czarnego, tak jak Eveline.
Czy kupiłabym ponownie?
MOŻE

19. Eveline, Liquid Precision Liner 2000 Procent Recenzja
Jeden z pierwszych eyelinerów, na którym uczyłam się robić kreski. Bardzo go lubiłam za intensywną czerń, świetną wydajność i aplikator w kształcie rysika.  Dobrze utrzymywał się na powiece. Minusem jest jego dostępność, ponieważ w mojej miejscowości nigdzie go dostać nie mogę.
Czy kupiłabym ponownie?
TAK

20. Wibo puder z jedwabiem i witaminą
Długo się z nim męczyłam. Bardzo słabo radzi sobie z zmatowieniem skóry, a dołączona gąbeczka jest do niczego. 
Czy kupiłabym ponownie?
NIE
Używałyście tych produktów? Jeśli tak, podzielcie się opinią.


Miłego dnia! ;)

Cztytaj dalej >

Jak skurczyć gumkę Invisibobble?

Kilka dni temu na blogu pojawił się post o gumkach Invisibobble, w którym pokazałam Wam jak gumeczki wyglądają przy dłuższym użytkowaniu (były rozciągnięte na maxa, przez co wyglądały nieestetycznie). Myślałam, że nic im już nie pomoże, lecz dwie dziewczyny  poradziły mi, abym zamoczyła gumkę w gorącej wodzie ( w tym miejscu chciałabym Wam podziękować za tę radę). Na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć jak przebiega taki "zabieg".


1. Na lewym górnym zdjęciu widzimy gumkę, którą nosiłam od miesiąca. 
2. Do naczynia wlałam gorącą, przegotowaną wodę (nie potrzebujemy jej dużo, ważne żeby gumka była całkowicie zakryta) po czym wrzuciłam gumkę na około 4 minuty.
3. Już po kilku chwilach możemy zaobserwować, że gumeczka bardzo powoli się kurczy (na zdjęciu gumka po ok 2 minutach).
4. Po 4 minutach wyjęłam gumkę z naczynia.

Gumeczka co prawda nie wróciła do pierwotnych rozmiarów, ale różnica jest widoczna gołym okiem. Wrzucenie jej w gorącą wodę nie ma negatywnego wpływu na gumkę- nie pęka itp. Ważne jest, żeby woda była naprawdę gorąca, ponieważ gdy próbowałam z ciepłą wodą efektu nie było.

Jeżeli Wasze gumki wyglądają tak jak moja, warto przeprowadzić ten mały eksperyment. ;)

Cztytaj dalej >

Jesienna kolekcja Yankee Candle i kilka słów o sklepie CoZaZapach.pl

Za oknami powietrze robi się coraz chłodniejsze a wieczory dłuższe- ogromniastymi krokami zbliża się jesień. Przez jednych lubiana, przez drugich znienawidzona. Jeszcze dwa lata temu mogłabym powiedzieć, że nie lubię tego okresu- deszcz, zimno, jesienna depresja, brak pomysłu na wieczór. Dopiero w ubiegłym roku odkryłam uroki tej pory roku. Jest to idealny czas na spokojny, nastrojowy wieczór pod kocem, z dobrą książką w ręku bądź kubkiem kakao- czyżbym się starzała? Aby "umilić" sobie długie, zimne wieczory z ogromną przyjemnością sięgnę po woski Yankee Candle. Gdy dowiedziałam się o nowej, jesiennej kolekcji bardzo chciałam ją mieć. Z pomocą przyszedł mi sklep CoZaZapach.pl. W weekend (22-24 sierpnia) sklep ogłosił darmową wysyłkę dla kwoty powyżej 20 zł. Tak oto do mojego koszyka wpadły następujące woski: Cranberry Pear (x2- jeden dla siostry), Amber Moon, Honey Glow oraz Ginger Dusk. Nie zdecydowałam się na Wild Fig, ponieważ czytałam, że zapach do najciekawszych nie należy oraz Berrylicious, z powodu jego niedostępności. Ale wracając do mojego zamówienia, zrealizowałam je w niedziele, a w poniedziałek wpłaciłam pieniążki. Liczyłam, że zamówienie dotrze do mnie w kolejnym tygodniu (wiadomo jakie perypetie potrafi zafundować Poczta Polska), lecz zostałam bardzo miło zaskoczona, bo przesyłka dotarła do mnie w czwartek. Po jej rozpakowaniu troszkę się rozczarowałam z powodu braku jednego wosku. Od razu napisałam do sklepu, ponieważ zdaję sobie sprawę, że każdemu może zdarzyć się pomyłka, bądź przeoczenie, tym bardziej, gdy w grę wchodzi duża ilość zamówień podczas darmowych dostaw. Po kilku minutach otrzymałam odpowiedź, w której sklep przeprosił za te małe nieporozumienie i zapewnił, że mój wosk, zostanie wysłany  w tym samym dniu wraz z małym gratisem. Uwierzcie, że byłam w ogromnym szoku, gdy na drugi dzień brakujący wosk był w moich łapkach, a na dodatek w kopercie znalazły się dwa dodatkowe woski. 


Pomimo tego małego nieporozumienia, jestem bardzo zadowolona z zakupów w sklepie CoZaZapach.pl i z pewnością nie raz nie dwa moja virtualna noga tam postanie. Widać, że obsługa sklepu dba o klienta, a przede wszystkim szanuję go, nie rzuca słowa na wiatr i nie zlewa swoich klientów, jak to robią co niektóre internetowe sklepy. Oby więcej było tak profesjonalnych, przyjaźnie nastawionych sklepów, bo zakupy sprawiają wtedy prawdziwą frajdę. 

Ps. Obecnie w sklepie możecie skorzystać z 20% rabatu (informacja o rabacie tutaj). Wystarczy wpisać pod koniec zamówienia kod "szkoła". Jeśli polujecie na jesienną kolekcję wosków nie ociągajcie się i wykorzystajcie tę promocję (trwa do 7 września).

Miłego wieczoru ! ;)
Cztytaj dalej >

"Odkryj w sobie piękno" z Biedronką, czyli druga część gazetki kosmetycznej


Tadam...! Jest druga część biedronkowej, kosmetycznej gazetki pod hasłem "Odkryj w sobie piękno". Promocja będzie obowiązywała od 4.09 do 17.09.2014 roku. Zapraszam do oglądania. 










  źródło: http://www.biedronka.pl/pl/press,id,145

Wreszcie zakupię płyn micelarny z Garniera. Mam ochotę wypróbować go od dawna, lecz zakup ciągle odkładałam z powodu zapasu micelka firmy Bebeauty. Jednakże moje zapasy skurczyły się do jednej butelki, która niedługo osiągnie dno, dlatego mogę pozwolić sobie na ten mały zakup. Muffinki do kąpieli wydają się fajnym gadżetem, ale ostatnio rezygnuję z wanny na rzecz szybkiego prysznica, dlatego byłby to zbędny gadżet w mojej łazience. Reszta produktów mnie nie zaciekawiła i czuję ulgę, że  podczas zakupów spożywczych nic nie będzie mnie kusiło.

Cztytaj dalej >
Kosmetyczna Maniaczkaa © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka