Dawka nowości │listopad '14

Podczas promocji 1+1 w Rossmannie nie straciłam głowy, a mój portfel  szczególnie nie ucierpiał. Celem mojego wypadu był zakup najpotrzebniejszych rzeczy: pasty do zębów, tuszu do rzęs oraz antyperspirantu, aczkolwiek na tym się nie zakończyło. Moją fanaberią okazały się lakiery marki Wibo. Była to świetna okazja na zapoznanie się z nowościami tej firmy i powiększenie kolekcji. W szafie oczarowały mnie 3 kolorki lakierów z serii Glamour Satin (6,99 zł/szt.), chociaż z początku całkowicie nie zwracałam na nie uwagi. Dokupiłam również beżowy lakier imitujący skórę z serii Leather (6,99 zł)- jestem ciekawa czy oczaruję mnie tak samo jak jego bracia oraz topik brokatowy Glam Rock (7,99 zł). Strukturalny lakier Mix Sand (7,99 zł) spodobał mi się na półce, lecz gdy podebrała mi go moja siostra i pomalowała nim paznokcie, troszkę mnie rozczarował. W koszyku wylądowała również znana Wam maskara marki Lovely Curling Pump Up, a jako drugą rzecz wybrałam Collagen Wear-Volume (obie 8,99 zł/szt.). To by było na tyle kolorówki, teraz czas na pielęgnacje. Oprócz orzeźwiającego peelingu (1,29 zł) w saszetce od Ziaji, wybrałam dwa nowe płyny do kąpieli (4,99 zł/szt) marki Isana (nie powiem Wam jak pachną, bo katar nadal nie daję mi normalnie funkcjonować). Oprócz tego lotion do rąk Isana (6,99 zł) z pompką (edycja limitowana) oraz antyperspirant Lady Speed Stick (obecnie w promocji 5,49 zł). Crem Choco Late od BeBeauty (5,99 zł) został kupiony przez moją mamę, na poprawę mojego paskudnego humoru, gdy leżałam z wysoką gorączką. 


To by było na tyle moich listopadowych nowości. Uważam, że w tym miesiącu kupiłam mało, z czego jestem zadowolona. Od jutra zaczynam przeglądać asortyment drogerii, które biorą udział w Dniu Darmowej Dostawy i robić osobistą listę, co, gdzie, za ile. Może, w tym roku skorzystam z akcji i zamówię kilka rzeczy. 
Cztytaj dalej >

Luksja Lush Dragon Fruit

Moja kilkudniowa nieobecność jest wynikiem grypy, która dopadła mnie po ubiegłym weekendzie. Nadal czuję się nie za ciekawie, chociaż gorączka powoli odpuszcza, a siły przybywają. Co najgorsze dopadło mnie kolejne paskudztwo, dlatego czeka mnie ponowna wizyta u lekarza i kolejna dawka antybiotyków. Jak już mieć pecha, to na całej linii. Dzisiaj przedstawię Wam produkt, który dorwałam jakiś czas temu wraz z gazetą Party za 2,49 zł. Mowa tutaj o żelu pod prysznic LUSH Shower Cocktail od Luksji.


Skład:

Moja opinia:
Żel zamknięty jest w plastikowej, nieprzezroczystej butelce, którą można bezproblemowo postawić na "otwarciu" i wydobyć  resztki, bez rozcinania opakowania. Szata graficzna nie powala na kolana, aczkolwiek jest estetyczna, prosta, bez wszelkich udziwnień. Konsystencja kremowa, nie rzadka, dzięki czemu nie spływa z dłoni czy też myjki. Niewielka ilość płynu zapewni nam sporo piany, która otuli nasze ciało. 


Głównym atutem przedstawianego żelu jest zapach- owocowy, słodki, lecz nie duszący. Nie pozostaje jednak długo na skórze (a szkoda), lecz ładnie roznosi się po całej łazience. Z chęcią za jakiś czas do niego powrócę oraz wypróbuję pozostałe warianty: Red Opuntia,  Pomegranate & Maracuya oraz Pomelo & KiwiJeśli chodzi o działanie, nie mam mu nic do zarzucenia- nie wysusza skóry, nie ma działania alergicznego ani podrażniającego. Skóra po użyciu była oczyszczona, bardzo gładziutka oraz delikatna

Podsumowując: Bardzo przyjemny żel, który spełnia podstawowe zadania: oczyszcza skórę, nie wysuszając jej. Dodatkowo bardzo ładnie pachnie i jest wydajny. W drogeriach podczas promocji możemy dostać sporą butlę (500 ml) za niecałe 6 -7 zł, w cenie regularnej kosztuję ponad 11 zł.
Cztytaj dalej >

Aktualizacja mazidłowej kolekcji, czyli czym Dominika akcentuję usta


Jak wiecie oprócz lakierów pałam ogromną miłością do szminek. Kupuję mazidła w płynie, kredce, sztyfcie, te intensywnie różnobarwne oraz bardziej stonowane- ich jest u mnie znacznie mniej. Stawiam na kolor, niezależnie od pory roku, ponieważ w "golutkich" ustach czuję się źle. Nie kupuję szminek, które przekraczają kwotę 30 zł oraz staram się łapać promocję, dlatego nie znajdziecie u mnie np. szminek firmy Mac, które nie są na moją kieszeń. Ceny posiadanych przeze mnie mazidełek wahają się od 3 zł do ok. 30 zł, z tym, że ja często kupuję w drogeriach internetowych, dzięki czemu wychodzi czasami trzykrotnie taniej. W przeciągu roku moja kolekcja znacząco urosła i ostatecznie wydałam zalegające błyszczyki, których nie lubię, a szkoda, żeby się marnowały, ponieważ moja siostra zrobi z nich użytek. Zapraszam Was na aktualizację mojej mazidłowej kolekcji. Uwaga, będzie sporo zdjęć.


Szminki w sztyfcie
1. BeBeauty, Matee Lipstick nr 01


2. Celia, pomadka kryjąca nr 5


3. Essence, Longlasting Lipstick nr 08 (Colour Crush)


4. Eveline, Aqua Platinum, pomadka ultra-nawilżająca nr 452


5. Golden Rose, Velvet Matte Lipstick nr 15


6. Golden Rose, pomadka z woskiem pszczelim nr 53


7. Golden Rose, pomadka z woskiem pszczelim nr 65


8. Golden Rose, pomadka z woskiem pszczelim nr 99


9. Lovely, błyszczykowa pomadka do ust nr 06


10. Manhattan, Perfect Creamy & Care Lipstick nr 51G


11. Maybelline, Color Sensational, nawilżająca szminka do ust nr 413 (Delicate Coral)


12. Maybelline, Color Sensational, nawilżająca szminka do ust nr 430 (Magnificent Mauve)


13. Maybelline, Hydra Extreme z kolegenem nr 163 (Fuchsia)


14. Maybelline, Water Shine, szminka nabłyszczająca  nr R22


15. NYC, Ultra Last Lipwear nr 411 (Snowcone)


16. NYC, Ultra Last Lipwear nr 432 (Red Rapture)


17. Paese, Saxapil nr 18


18. Rimmel, Colour Show Off nr 130 (Love me)


19. Rimmel, Lasting Finish Lipstick nr 014 (Sweetie)


19. Rimmel, Lasting Finish Lipstick By Kate Moss nr 14


20. Rimmel, Lasting Finish Lipstick By Kate Moss nr 19

21. Rimmel, Lasting Finish Lipstick By Kate Moss nr 20


22. Rimmel, Lasting Finish Lipstick By Kate Moss nr 22

23. Rimmel, Lasting Finish Matte Lipstick By Kate Moss nr 102

24. Rimmel, Lasting Finish Matte Lipstick By Kate Moss nr 103

25. Wibo, nawilżająca pomadka do ust nr 08

Szminki w płynie
26. Lovely, Extra Lasting nr 01


27. Lovely, Extra Lasting nr 03


28. Manhattan, Soft Mat Lipcream nr 53M


29. Manhattan, Soft Mat Lipcream nr 95M


30. Manhattan, Lip Lacquer nr 60 P (Miss Hotness)


31. Manhattan, Lip Lacquer nr 20 A (Eternal Flame)


32. Manhattan, Lip Lacquer nr 10 C (Berry Bloom)


33. Rimmel, Apocalips Lip Lacquer nr 303 (Apocaliptic)


34. Rimmel, Apocalips Lip Lacquer nr 401 (Aurora)


35. Rimmel, Apocalips Lip Lacquer nr 402 (Across The Universe)


Szminki w kredce
36. Astor, Soft Sensation nr 013
37. Lovely, Color Wear Long Lasting Lipstick nr 3


38. Manhattan, Intense Lip & Cheek 001 (Tomato Juice)


39. Manhattan, Intense Lip & Cheek 003 (First Class)


To prawie wszystko. Mówiąc prawie mam na myśli jeszcze 3 sztuki zapakowanych szminek, których tutaj nie zawarła, ponieważ szkoda mi je teraz otwierać. Gdyby w przeszłości ktoś mi powiedział, że będę miała 43 mazidełka, nie uwierzyłabym. Przecież ich nie cierpiałam, używałam wyłącznie pomadek ochronnych i tyle. Z tych 43 sztuk, 2: GR z woskiem pszczelim nr 99 oraz Rimmel By Kate Moss nr 14 prawie osiągnęły dno, z czego mało się cieszę, ponieważ bardzo je lubiłam. Moją ulubioną serią są szmineczki od Kate Moss, dlatego warto im się przyjrzeć w Rossmannie, ponieważ w cenie jednej, możecie zdobyć 2 szt. Znalazły się również produkty za którymi nie przepadam: głównie produkty Lovely oraz Wibo.

Jeżeli interesuję Was w szczególności jakaś szminka, dajcie znać, a postaram się jak najszybciej napisać notkę i pokazać, jak wygląda na ustach. Może macie którąś z powyższych szminek, wówczas chętnie poczytam Wasze opinie. ;D

Cztytaj dalej >
Kosmetyczna Maniaczkaa © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka