Joanna, Naturia Body, balsam do ciała z grejpfrutem


Po długiej przerwie wracam do Was z krótkim postem, ponieważ produkt, który Wam przedstawię okazał się strasznym przeciętniakiem. Rok temu miałam straszną "fazę" na produkty o grejpfrutowym zapachu. Kupowałam przeróżne żele pod prysznic, płyny do higieny intymnej, masła do ciała lub balsamy. Z tamtego okresu pochodzi główny bohater posta, mianowicie balsam do ciała z grejpfrutem od firmy Joanna.


Balsam ma średnio-gęstą, przyjemną konsystencję. Szybko się wchłania i dobrze rozprowadza, nie pozostawiając tłustej warstwy. Zapach przypadł mi bardzo do gustu, jest mocno grejpfrutowy, owocowy, świeży, choć wyczuwam w nim nutkę chemii. Niestety, po rozprowadzeniu na skórze zapach szybko zanika- wielka szkoda, bo bardzo go polubiłam. Producent ocenia balsam jako "nawilżający", dlatego moje oczekiwania były dość spore. Niestety, po zużyciu całego opakowania zawiodłam się. Balsam nie spełnił swojej podstawowej funkcji, mianowicie nie poradził sobie w odżywieniu bardzo suchej skóry moich nóg. Zauważyłam jednak, że przyjemnie łagodził podrażnienia spowodowane goleniem.


Pojemność: 200 ml 
Dostępność: małe drogerie, osiedlowe sklepiki, drogerie internetowe m.in Wizaz24
Cena: 5-7 zł w zależności od sklepu
Moja ocena: 2+/5


Reasumując: balsam skierowany jest dla osób o mało wymagającym typie skóry, nie nadaję się do suchej/bardzo suchej skóry, ponieważ jest najzwyczajniej w świecie zbyt słaby. Nie polecam stosować go w porze jesienno-zimowej. Dajcie znać, czy miałyście do czynienia z tym balsamem. Jakie były Wasze odczucia? ;)
Cztytaj dalej >

Dawka nowości │sierpień - wrzesień '15


Dzisiaj " wyspowiadam " się przed Wami z kosmetycznych zakupów poczynionych na przełomie sierpnia / września. Muszę się pochwalić, że mój zakupowy detoks trwa w najlepsze i przez ostatnie miesiące udało mi się odłożyć całkiem ładną sumkę do skarbonki. Oby tak dalej. Oprócz zaoszczędzonych pieniążków, uszczupliły się zapasy kosmetyków zalegające w szafie. Mam nadzieję, że do końca roku uda mi się jeszcze zużyć połowę tego co posiadam. Najgorzej jest z żelami pod prysznic, bo mam ich jeszcze sporo.
                          

  • BeBeauty Peeling Gel, normalizujący żel - peeling do skóry normalnej - mieszanej
  • Nivea Fresh Comfort, dezodorant w spray'u
  • Joanna Multi Cream, farba do włosów z efektem 3D ( kasztanowy brąz )
  • L'biotica Biovax, intensywnie regenerująca maseczka do włosów
  • Rimmel Match Perfection  ( 101 Classic Ivory )


Jak widzicie zakupy są bardzo skromne. Kupiłam rzeczy potrzebne oraz dwie zachcianki, czyli podkład na zapas ( dorwałam go za świetną cenę 8,19 zł ) oraz maseczkę do włosów Biovax, której jestem bardzo ciekawa.

Jak tam Wasze zakupy?

Cztytaj dalej >

Post zbiorczy│Miss Sport, Manhattan i Rimmel, czyli słów kilka o paczuszce od drogerii E-zebra.pl


Przyszedł w końcu czas na recenzje kosmetyków otrzymanych od drogerii E-zebra.pl, w której z ogromną przyjemnością zaopatruję się w kosmetyki kolorowe oraz pielęgnacyjne. Post miałam napisany już wcześniej, ale komputer wylądował w naprawie ( zdjęcia znajdowały się na dysku ), dlatego zostałam zmuszona opublikować go dopiero dzisiaj. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii o szmince Miss Sporty, cieniu w kredce Rimmel oraz lakierze do paznokci firmy Manhattan to serdecznie zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią dzisiejszego posta.

Miss Sporty Perfect Color Lipstick  - On fire!

"Zapewnia długotrwały kolor przez 6 godzin. Specjalna formuła nie wysusza ust i sprawia, że są miękkie i dobrze nawilżone. Szminka jest kremowa i ma bardzo delikatny, prawie niewyczuwalny zapach."


  • opakowanie wykonane z plastiku, czarne bez zbędnych napisów
  • zapach wyczuwalny, dość przyjemny- melonowo/arbuzowy, ciężko określić
  • sprawnie sunie po wargach
  • nie podkreśla suchych skórek
  • odcień na ustach wpada w pomarańczowe tony- nie jest to czysta czerwień
  • trwałość przeciętna
  • niska półka cenowa ( w drogeriach internetowych cena nie przekracza 3 zł, natomiast stacjonarnie to koszt ok 10 zł )



Rimmel Scandaleyes Eye Shadow Stick - Gold Digger

 "Miękka, perłowa kredka - cień do oczu! Ten cień do oczu w postaci kredki jest bardzo trwały i wodoodporny - wytrzyma 24 h w nienaruszonym stanie. Konsystencja jest miękka, kremowa - produkt idealnie się rozprowadza. Rozświetla spojrzenie subtelnym blaskiem. Kolor jest intensywny, bogaty, długotrwały.
Kredka jest gruba i wydajna. Jest trwała i pięknie podkreśla oko."


  • ma kremową, mięciutką konsystencję
  • ładnie sunie po powiece, nie ma potrzeby mocnego przyciskania
  • intensywny kolor po nałożeniu, świetna pigmentacja
  • nie kumuluję się w zagłębieniach powiek i kącikach
  • łatwo się rozciera
  • bezproblemowo usuwa się płynem micelarnym (używam obecnie różowego Garniera)
  • przeszła próbę wody
  • trwałość bardzo dobra
  • niska półka cenowa ( w drogeriach internetowych ok 5 zł, natomiast w drogeriach stacjonarnych ok 20 - 21 zł)



Manhattan Lotus Effect - Turtable Tastic

  • wygodny pędzelek
  • do pełnego krycia potrzeba 2 warstw
  • szybko wysycha
  • odbarwia płytkę paznokcia, dlatego bez bazy się nie obędzie
  • trwałość dobra- na moich paznokciach standardowo trzyma się 4-5 dni
  • podczas zmywania rozmazuję się- ciężko usuwa się z skóry
  • niska półka cenowa ( w drogeriach internetowych cena nie przekracza 2-3 zł, natomiast stacjonarnie to koszt ok 11-13 zł )



Z powyższych kosmetyków najbardziej spodobał mi się lakier do paznokci Manhattan, pomimo, że jest ciężki do usunięcia. Jego kolor rekompensuje mi czas, który muszę poświęcić na dokładne zmycie lakieru. Cień do powiek marki Rimmel będzie fajną opcją na karnawał, ponieważ na co dzień się nie nadaję ( zawiera za dużo brokatowych drobinek ). Gdyby kolor był bardziej stonowany, z pewnością używałabym go częściej. Szminkę Miss Sporty polubiłam najmniej. Nie podoba mi się kolor, ponieważ czerwień z domieszką pomarańczu nie jest dla mnie.  Czuję się w nich źle. Szminka sama w sobie nie jest zła i gdybym znalazła w drogerii odcień fuksji bądź czystą, intensywną czerwień kupiłabym bez zastanowienia.


Zapraszam Was do polubienia Fanpage'a drogerii na Fecebook'u- wówczas będziecie na bieżąco z promocjami, nowościami bądź konkursami. 
Fakt, iż otrzymałam powyższe produkty za darmo, nie miał wpływu na moją opinię.

Cztytaj dalej >

Dawka nowości │czerwiec - lipiec '15

Przez ostatnie dni nie miałam możliwości publikowania postów oraz odwiedzania Waszych blogów. Z początkiem sierpnia podjęłam spontaniczną decyzję o wyjeździe z znajomymi pod domki ( zwolniło się u nich jedno miejsce i skorzystałam z okazji ). Zero internetu, brak zasięgu, las, brak miejskiego zgiełku- tego mi było trzeba. Dzisiaj zapraszam Was na luźny post, mianowicie pokaże Wam co kupiłam w czerwcu oraz lipcu.

Rossmann- drogeria, którą jednocześnie kocham oraz nienawidzę. Gdy na Insagramie zobaczyłam nowe opakowania żeli pod prysznic z Isany, wiedziałam, że muszę iść i kupić. Oba żele w opakowaniu pachną wspaniale. Zahaczyłam również o stoisko z pomadkami ochronnymi i kupiłam - nareszcie - balsam z Alterry (mam nadzieję, że dobry wariant). Zamierzam sprawdzić, czy rzeczywiście pozytywnie wpływa na rzęsy. Do koszyka wrzuciłam także antyperspirant Nivea Stress Protect, szampon Isana Power Volumen (czytałam, że fajnie unosi włosy u nasady), maseczkę Isana (nakręciłam się na nią po przeczytaniu kilkunastu pozytywnych opinii) oraz dwa szampony Alterra, które znajdowały się na półce z wyprzedażą.

W Biedronce poczyniłam skromne zakupy. Zaopatrzyłam się w płyn do płukania jamy ustnej Smile White  oraz wodę toaletową C-Thru, której jeszcze nie wąchałam. 




Na powyższym zdjęciu znajduję się moje skromne zamówienie z drogerii Imper kosmetki. Mój wybór padł na nudziakową szminkę Golden Rose, puder MIYO oraz złuszczający zabieg do stóp od firmy Marion.


Na samym końcu zawartość paczki od E-zebry, która dotarła do mnie kilka dni temu. Odcień lakieru na zdjęciu wyszedł inaczej, aniżeli w rzeczywistości.


____________________

To by było na tyle, jeśli chodzi o nowości kosmetyczne. Dajcie znać czy używałyście któregoś z powyższych produktów.

Cztytaj dalej >

Lumpeksowe łupy │część II

Dzisiaj przychodzę z kolejną dawką second-handowych zdobyczy. Od dwóch miesięcy nie ukazał się żaden haul lumpeksowy, a w międzyczasie uzbierało się trochę ubrań. Też tak macie, że latem rozglądacie się za ciuszkami stricte jesienno/zimowymi, natomiast w zimniejsze miesiące szukacie ciuchów na wiosnę/lato? Ja właśnie przechodzę fazę swetrów- poluję na oversize w kolorze czarnym bądź bordo.


Sukienka H&M- koszt 3 zł
Gdy zobaczyłam ją na wieszaku, wiedziałam, że muszę ją kupić. Na żywo jest o wiele ładniejsza.

Sweterek New Look- koszt 4 zł
Cieplusi sweterek z owieczką, czemu nie? Będzie grzał w chłodne dni.

Sweter NN- koszt 4 zł
Na wieszaku nie wyglądał zachęcająco, lecz gdy go ubrałam- spodobał mi się. 

Kurteczka F&F- koszt 18 zł
Poniższą kurtkę kupiłam dlatego, iż moja ramoneska wylądowała w koszu, a w sklepach nie ma nic interesującego- muszę wstrzymać się z zakupem do jesieni. Długo zastanawiałam się nad zakupem, ponieważ jestem przyzwyczajona do czarnych ramonesek, no ale koniec końców się zdecydowałam. Fajnie leżała, nie była wcale zniszczona, a kurteczka przyda się zawsze na chłodniejsze dni lub wieczorne eskapady.

Spódniczka H&M- koszt 3 zł


Torebka New Look- koszt 1 zł

Atmosphere- koszt 1 zł

 Torebka H&M- koszt 4 zł
Nie wiem jak ona się uchowała, ale jej stan mogę określić jako idealny. Od dawna chodził za mną zakup listonoszki i dorwałam za śmieszną cenę. Jestem w niej zakochana.

Torebka River Island- koszt 7 zł
Kolejny, bardzo pojemny futrzak. Ma troszkę poniszczone rączki, lecz nie posiada żadnych zniszczeń. Myślę nad ich usunięciem i zostawieniem samego paska, ewentualnie wymienię na nowe.

Dajcie znać czy coś Wam się spodobało ;)

Miłej niedzieli! 

Cztytaj dalej >

Bebeauty, Choco Late, kremowy żel pod prysznic

W ten pochmurny, deszczowy i bardzo zimny wieczór podzielę się z Wami opinią o żelu pod prysznic Bebeauty Choco Late. Opisywana wersja żelu nie jest obecnie dostępna w sprzedaży, ale na biedronkowych półkach goszczą inne, owocowe warianty zapachowe. 


Żel otrzymujemy w wielgachnej, plastikowej i nieprzezroczystej butli o pojemności 750 ml. Ogromnym plusem jest pompeczka, ponieważ nie wyobrażam sobie takiego giganta odkręcać/zakręcać mokrymi dłońmi.


Posiada kremową, dość gęstą konsystencję, dlatego jest bardzo wydajny. Do umycia całego ciała potrzebowałam 3-4 "porcji", które aplikowałam na myjkę, a następnie rozprowadzałam na ciele. Nie pieni się spektakularnie i co gorsze jestem rozczarowana zapachem. Czytałam sporo opinii, w których dziewczyny twierdziły, że jest nieziemski, iście czekoladowy i taki do schrupania (jestem ogromną fanką czekolady), dlatego tak nakręciłam się na jego zakup. Po kilku użyciach uważam, że niczym szczególnym się nie wyróżnia. Przyznam, że liczyłam na coś lepszego.


Przejdę teraz do kwestii działania. Żel spełnia swoją podstawową funkcję, czyli oczyszcza z zanieczyszczeń. Niektóre kosmetyki pod prysznic potrafią porządnie przesuszyć moją skórę, dlatego po kąpieli koniecznie muszę zaaplikować porządna dawkę balsamu. Powyższy żel również mogę zaliczyć do tego niezacnego grona, dlatego odstawiłam go i sporadycznie zużywam do płukania swetrów. Z pewnością przyczyną jest moja sucha skóra, ale muszę przyznać, że od dawna nie miałam tak kiepskiego produktu pod prysznic.

Ogromnym plusem jest stosunek pojemności do ceny- w cenie regularnej wyniósł 7,99 zł. Taką ciekawostką dla mnie (odkrytą przez przypadek) okazał się fakt, że żel produkowany jest przez firmę, która znajduję się niecałe 15 km od mojego miejsca zamieszkania.

Używałyście?
Jak się u Was sprawdził?

Cztytaj dalej >

Projekt denko # styczeń-maj '15

Do napisania denka zabierałam się kilka dni, lecz ciągle brakło mi weny twórczej i wolnego czasu. Ostatnio jestem pochłonięta nauką do sesji oraz pisaniem prac/projektów na zaliczenie. Dzisiaj jednak zrobiłam sobie dzień wolny- no bo ile można kuć- i zamierzam nadrobić zaległości w Waszych blogach oraz obejrzeć nowe odcinki serialu Salem. Wracając do denka. Tak jak w temacie, dzisiaj przedstawię Wam część produktów zużytych pomiędzy styczniem a majem. Kilka produktów wylądowało w koszu i niestety nie załapie się na podsumowanie.


Cztytaj dalej >

Dawka nowości │maj '15

Miesiąc maj dobiegł końca, dlatego czas najwyższy na podsumowanie i rozliczenie się z poczynionych przeze mnie zakupów. W kwietniowym poście zakupowym królowała kolorówka. Tym razem obeszło się bez produktów do makijażu i nawet udało mi się zachować wstrzemięźliwość w pielęgnacji. Mam cichą nadzieję, że taki stan rzeczy utrzyma się jak najdłużej.

Cztytaj dalej >

Męskim okiem │dezodorant w sztyfcie oraz balsam po goleniu marki Mirato

Jakiś czas temu otrzymałam e-maila, w którym poinformowano mnie o dostaniu się do testów zorganizowanych przez portal ONLY YOU. Otrzymałam zestaw dwóch kosmetyków włoskiej marki Mirato, o których napiszę kilka słów w dzisiejszym poście. 


Intesa Classic Black jest to linia produktów przeznaczona dla Panów. Otrzymany zestaw powędrował do mojego taty, który ucieszył się z możliwości poznania nieznanej mu dotąd marki i z wielkim entuzjazmem zabrał się za testowanie.

Cztytaj dalej >

Dawka nowości │kwiecień '15

Dzisiaj chcę pokazać Wam nowości kosmetyczne jakie pojawiły się u mnie w przeciągu ostatniego miesiąca. Jeśli ciekawi Was na co zdecydowałam się m.in podczas promocji w Rossmannie to zapraszam do dalszej części posta.

Zaczynamy od Rossmanna. Tym razem kosmetyki pielęgnacyjne nie zagościły w moim koszyku, dlatego mogę być z siebie dumna, bo walczę przede wszystkim z żeloholizmem- mój zapas żeli pod prysznic jest ogromny- lecz nie pogardzę wrzuceniem nowego balsamu do koszyka. Dzięki rabatowi -49% zaopatrzyłam się w najpotrzebniejsze produkty, czyli maskarę Curling Pump Up firmy Lovely oraz podkłady: Rimmel Match Perfection oraz Lasting Finish- oba w odcieniu Ivory. Cień Maybelline Color Tattoo 24h (40- Permanent Taupe) chciałam wypróbować od dawien dawna i dzięki promocji dorwałam go za połowę ceny. Rozświetlacz Diamond Iluminator dokupiłam na ostatni dzień promocji na podkłady, korektory itp. Przekonam się na własnej skórze co to za cacko, bo w internecie zbiera dużo pochlebnych opinii.

Cztytaj dalej >

Lumpeksowe łupy │część 1

 Mój stosunek do zakupów w ciucholandach w przeciągu kilku lat zmienił się diametralnie. Jeszcze 6-8 lat temu zapierałam się nogami i rękoma przed przekroczeniem progu, a noszenie ubrań było dla mnie obciachem.  W czasach licealnych stosunek do tego typu sklepów się zmienił. Zaczęłam do nich zaglądać najpierw raz na miesiąc, potem częściej. Na dzień dzisiejszy jestem uzależniona od szmateksów i mogę śmiało stwierdzić, że większość moich ubrań pochodzi właśnie z tego typu sklepów, natomiast do sieciówek zaglądam bardzo rzadko i dobrze mi z tym. 

 W okolicy w której mieszkam jest 5 większych ciucholandów, lecz do 3 zaglądam regularnie i są one moimi ulubionymi. Nie należą do obskórnych, małych klitek, a ekspedientki nie łypią na klientów podejrzliwym okiem, dlatego dobrze się w nich czuję. Sporadycznie odwiedzam second hand w dzień dostawy- za duże tłumy, a o kolejkach do przymierzalni nie wspomnę. Wolę wybierać terminy w których cena wynosi 10/25 zł/kg, a nawet 1 zł/szt w zależności od lumpeksu ( u mnie w mieście królują głównie ciucholandy, w których towar sprzedawany jest na wagę- maxymalna cena wynosi 60 zł ). Dzisiaj pokaże Wam kilka ciuszków, które udało wyszperać podczas łowów. Zaznaczam, że wszelkie plamki są winą aparatu.

Sukienka AX Paris- koszt niecałe 10 zł (nowa).

Cztytaj dalej >

BingoSpa, maska do włosów, masło Shea (karite) i pięć alg

W ciągu ostatnich 4 dni pokazałam Wam dwa produkty otrzymane do testów od firmy BingoSpa. Dziś przyszedł czas na podzielenie się opinię o ostatnim już kosmetyku, mianowicie masce do włosów, która zawiera masło Shea oraz kompleks pięciu alg. 

"Maska BingoSpa do włosów zawiera masło Shea (karite) i botaniczny kompleks pięciu alg: Ascophyllum, Spiruliny, Laminarii, Morszczynu i Nori. 


Masło Shea charakteryzuje się wysoka zawartością kwasów tłuszczowych (oleinowy, stearynowy, linoleinowy) oraz znaczną ilością frakcji niezmydlających się co stanowi o wysokiej wartości masła Shea jako czynnika nawilżającego i podtrzymujacego elastyczność wlosów. Regeneruje włókno włosa, odbudowuje ich strukturę od cebulek po same końce i wygładza ich powierzchnie, nadając im niezwykły połysk.

Algi morskie dzięki zawartym w nich solom mineralnym, z których najważniejszą jest jod, wzmagają metabolizm i wzrost wymiany osmotycznej, co powoduje eliminację nadmiaru wody z tkanek oraz redukcję złogów tłuszczowych. Składniki organiczne -  kwas alginowy, fukoidyna i laminaryna - zwiększają elastyczność skóry i działają przeciwzapalnie."
Cztytaj dalej >

BingoSpa, krem na cellulit i rozstępy z L-karnityną, kofeiną i imbirem

 Dzisiaj zaprezentuję Wam kolejny produkt otrzymany od firmy BingoSpa, mianowicie krem na cellulit i rozstępy z L-karnityną, kofeiną i imbirem. Post miał pojawić się wczoraj wieczorem, lecz internet płatał mi ogromne psikusy i spasowałam- szkoda nerwów. 


"Krem na cellulit i rozstępy BingoSpa o delikatnej, lekkiej konsystencji doskonale się rozprowadza i błyskawicznie wchłania. Bogaty kompleks aktywnych składników zawierający L-karnitynę, kofeinę, imbir i rozpuszczalny kolagen usprawnia mikrokrążenie oraz funkcjonowanie tkanki łącznej, zwiększa odporność skóry na rozciąganie, poprawia jej gładkość, jędrność i elastyczność.
L-karnityna stymulując przepływ limfy ułatwia spalanie nadmiaru tłuszczu i usuwanie produktów ubocznych przemiany materii. Kofeina usuwa z tkanek nadmiar tłuszczów, wyszczupla i ujędrnia ciało. Wyraźnie zmniejsza cellulit i zbędną wodę podskórną. Ekstrakt z imbiru poprawia mikro krążenie i przyspiesza metabolizm komórkowy. 
Regularne i systematyczne stosowanie kremu BingoSpa na cellulit i rozstępy przyspiesza proces usuwania nadmiaru tkanki tłuszczowej oraz zmniejsza widoczność rozstępów. "

Cztytaj dalej >

BingoSpa, arganowy krem pod prysznic z brzoskwinią

Jak minął Wam dzień? U mnie w ciągu ostatnich kilku dni kiepsko, chociaż pociesza mnie fakt, iż pogoda jest z dnia na dzień lepsza. Dość dużo rodzinnych problemów nam się nagromadziło i żeby je rozwiązać potrzebujemy bardzo dużo siły i cierpliwości, więc trzymajcie kciuki. Pomimo późnej pory przygotowałam dla Was post o jednym z trzech produktów otrzymanych w ramach współpracy z firmą BingoSpa. Mowa o arganowym kremie pod prysznic z brzoskwinią. Jak wypadł? O tym przekonacie się w dalszej części dzisiejszego wpisy.


"Arganowy krem pod prysznic z brzoskwinią BingoSpa
to kompleksowa pielęgnacja, nawilżenie i oczyszczenie skóry. Arganowy krem BingoSpa sprawi, że skóra staje się pełna energii i blasku, a zapach  soczystych brzoskwiń wprawi Cię w pogodny nastrój.
Olejek arganowy zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminę E i kompleks tokoferoli. Chroni skórę przed szkodliwym wpływem środowiska, regeneruje i wzmacnia barierę hydrolipidową skóry, nawilża, odżywia oraz wspomaga odnowę komórkową skóry.
Idealny dla Ciebie, idealny dla Niego."
Cztytaj dalej >

Dawka nowości │marzec '15

Pogoda w ciągu ostatnich kilku dni jest okropna, ponieważ nie dość, że jest zimno, to ciągle popaduję deszcz/grad/śnieg i wieje silny wiatr. Takie warunki atmosferyczne nie wpływają pozytywnie na mój nastrój oraz zdrówko, które w ostatnim czasie jest dość marne. Najchętniej zaszyłabym się w swoim przytulnym pokoju i okryła mięciutkim kocem, jednak tak dobrze być nie może. W związku, że mamy już kwiecień, czas rozliczyć się z marcowymi zakupami, których wyszło dość sporo. 

Na samym początku Biedronka. Zdecydowałam się na dwa zestawy BeBeauty (koszt niecałe 3,80 zł/szt). W skład jednego zestawu wchodzą: chusteczki bawełniane do twarzy, płatki do demakijażu oraz zmywacz w płatkach. Nie zabrakło również antyperspirantu w kulce od Garniera (koszt ok 5.50 zł), odżywki regenerującej skórki i paznokcie (koszt ok 8 zł) oraz jajeczka do ust (koszt 5,99 zł) firmy BeBeauty. Użyłam go kilkakrotnie i szału nie robi, ale o tym w osobnym poście.


Cztytaj dalej >

Miesiąc w obiektywie │marzec '15

Wreszcie udało mi się ze wszystkim uporać. Placki popieczone, sałatki poszykowane oraz wszystko wysprzątane na błysk. Nie obyło się bez drobnych niespodzianek i szukania kilku produktów po całym mieście, pół godziny przed zamknięciem sklepów- tak to jest, jak zakupy zostawia się na ostatnią chwilę. Teraz mogę się zrelaksować i zaprosić Was na kolejną odsłonę foto-mixu.

  • Pazurkowo. Kolorek wyszedł troszkę przekłamany- wina aparatu i złej pogody.
  • Dotarła do mnie karta Dawcy.

Cztytaj dalej >

BeBeauty- matujący płyn micelarny

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moją opinią dotyczącą płynu micelarnego  (wersja matująca) do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu firmy BeBeauty. Jak się sprawdził? Czy dorównał kultowej wersji standardowej, którą bardzo lubię? O tym przekonacie się za kilka chwil.


Cztytaj dalej >

Miesiąc w obiektywie │luty '15

Luty minął bardzo szybko. Nim się obejrzałam, jest już marzec, czyli drugi ulubiony miesiąc, na który wyczekuję z utęsknieniem (pierwszym jest bezapelacyjnie grudzień). Dzisiaj pogoda była tak piękna, że wybraliśmy się na rodzinną, rowerową wycieczkę, a w drodze powrotnej na pyszne (oczywiście czekoladowe) lody.  Po powrocie stworzyłam krótki foto-mix lutego, na który serdecznie zapraszam.

  • Pierwszy wykończony w całości lakier. Był taki piękny.
  • Remonty na dworcu w mojej miejscowości nadal trwają. Niech już będzie maj i skończą się wszelkie utrudnienia.
Cztytaj dalej >

Dawka nowości │luty '15


W lutym podczas kosmetycznych zakupów nie poszalałam. Do Rossmanna oraz innych stacjonarnych drogerii starałam się nie zaglądać, aby nie powiększać pielęgnacyjnych zapasów. Było ciężko, ale się udało i jestem z siebie dumna. 

Zanim utraciłam dostęp do internetu na dwa tygodnie, zgrzeszyłam. Złożyłam małe zamówienie w nowo odkrytej drogerii: Imper kosmetyki. Zaopatrzyłam się w kilka lakierów takich firm jak Manhattan, Maybelline, Sally Hansen oraz Rimmel. Dorzuciłam także cień do powiek Manhattan oraz żel myjący z serii Liście Manuka od Ziaji, który chciałam od bardzo dawna wypróbować. Warto zajrzeć do powyższego sklepu, chociażby dla samych lakierów (ceny zaczynają się od 2,49 zł). 


Cztytaj dalej >

Miesiąc w obiektywie │styczeń '15

Od kilu miesięcy regularnie pojawiają się instagramowe mixy zdjęć. Na początku, nie byłam przekonana do takiej formy wpisów- myślałam, że nie przypadną Wam do gustu. Jednak bardzo się pomyliłam. Dlaczego? Posty cieszą się coraz to większą popularnością. I dobrze! Niezwykle wciągnął mnie Instagram, a dzielenie się z Wami moimi prywatnymi chwilami sprawia mi ogromną frajdę, a przy okazji pozwala poznać bliżej moją osóbkę.

  • Niekosmetyczne zakupy. Kolejna książka zakupiona za świetną cenę- 9,99 zł. Uwielbiam biedronkowe kiermasze książek, ponieważ każdy znajdzie coś dla siebie. Natomiast buty okazały się mega wygodne i śmigam w nich na co dzień.
  • Lakiery Golden Rose- takie piękne kolorki. Idealne na nadchodzącą wiosnę.

Cztytaj dalej >

Dawka nowości │styczeń '15

Sesja powoli dobiega końca, dlatego mogę się już wyluzować i zacząć nadrabiać blogowe zaległości. 8 lutego mam ostatni egzamin. Uważam, że nie będzie taki straszny i zdam go bezproblemowo. W tym roku zaliczenia poszły mi wyjątkowo dobrze, z czego jestem bardzo zadowolona. A jak Wam mija okres sesji? Pozdawane? Wracając do tematu, dziś przygotowałam dla Was wpis dotyczący styczniowych nowościach. Nie ma tego wiele, ale wiem, że lubicie tego typu posty. Zapraszam do oglądania.

Od dawna nie odwiedzałam wyspy Golden Rose. Zaczęło brakować "świeżynek" pośród mojej kolekcji lakierów. Tym oto sposobem przygarnęłam 3 nowe buteleczki. Wreszcie będę mogła wypróbować serię Color Expert, która do tej pory była mi całkowicie obca. Przy okazji wizyty, przypomniałam sobie, że chciałam mieć szminkę Velvet Matte nr 20. Polowałam na nią na początku grudnia, lecz wówczas była niedostępna.

Cztytaj dalej >
Kosmetyczna Maniaczkaa © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka