BeBeauty- matujący płyn micelarny

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moją opinią dotyczącą płynu micelarnego  (wersja matująca) do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu firmy BeBeauty. Jak się sprawdził? Czy dorównał kultowej wersji standardowej, którą bardzo lubię? O tym przekonacie się za kilka chwil.





 Płyn znajduję się w prostej, plastikowej butli o powalającej pojemności- 400 ml. Wszystkie najważniejsze informacje znajdują się na tyle opakowania. Zamknięcie typy "press" jest dla mnie bardzo dobrym rozwiązaniem- aplikuję na wacik idealną ilość płynu, nie łamiąc przy tym paznokci. Bardzo ładny, świeży zapach jest atutem tego produktu.

 Powyższy płyn pochodzi z edycji limitowanej, która była dostępna w lipcu ubiegłego roku. Przeglądając nową gazetkę zauważyłam, że ponownie znalazł się w sprzedaży (od 23.03 do 29.03). Oprócz wersji matującej, o której dzisiaj mowa, dostępna jest również wersja łagodząca oraz nawilżająca. Bardzo korzystna cena- 7,99 zł/ 400 ml, zachęca do zakupu.

 Micelek bardzo dobrze spełnia swoje podstawowe zadanie, czyli oczyszcza skórę twarzy z zanieczyszczeń oraz resztek makijażu. Spisuję się całkiem nieźle w odświeżeniu twarzy, aczkolwiek pomimo zapewnień producenta, nie matuję. O ile wersja standardowa, której zużyłam kilkanaście butelek bardzo przypadła mi do gustu, to w tym przypadku czuję się zawiedziona. Dlaczego? Problem zaczynał się, gdy zbliżałam nasączony wacik w okolice oczu. Micel powodował niesamowite szczypanie oraz łzawienie, za każdym razem, gdy starałam się usunąć makijaż. Po kilku próbach zaprzestałam stosowania go w okolicach oczu, chociaż był skuteczny tzn. bezproblemowo usuwa maskarę oraz eyeliner/kredkę (nie wypowiem się czy dał radę produktom wodoodpornym, ponieważ takich nie stosuję). Podrażnienie oczu jest głównym minusem, który powoduję, że powyższa wersja płynu micelarnego nie zagości w moim domu. 

 Dla zainteresowanych zbliżenie na skład:

Znacie ten produkt? Jak sie u Was sprawdził? Wolicie wersję standardową czy matującą? ;)

Udostępnij ten post

30 komentarzy :

  1. Miałam ją i byłam zadowolona. Właściwie dopiero pod koniec butelki przestał mi służyć. Aktualnie używam micela Garnier do skóry mieszanej i chyba on zdetronizuje BB :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tej wersji nie miałam i raczej nie spróbuję, bo mam wrażliwe oczy - skoro podrażnia to dziękuję. Wersję standardową lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie miałam, ale widzę że oczy szczypią więc już podziękuję

    OdpowiedzUsuń
  4. standardową wersję lubie tej nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja znam tylko ten tradycyjny niebieski, który lubię. Jednak mam tyle płynów micelarnych do przetestowania, że na razie nie kupię nowego ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja właściwie nie używalam żadnych z biedronkowych miceli. Makijaż zmywam olejkami :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Używam tylko tej standardowej wersji, ale jej też do oczu nie mogę użyć, bo podrażnia...

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że podrażnia oczy ;/ U mnie wersja standardowa sprawdza się świetnie, często do niego wracam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj jak podraznia to dziekuje. Ale wersje standardowa lubie bardzo ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Serdecznie dziękuję za te kosmetyki. Omijam je szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kupiłam ostatnio klasyczną wersję ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja jedynie używałam pierwszej wersji klasycznej i byłam z niej zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię do demakijażu twarzy, do uczu zawsze używam dwufazowego płynu od yr :)

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie wersja standardowa spisała się świetnie ale po tym jakim bublem okazała się ta różowa (chyba łagodząca) nie kupuję już innych poza właśnie tą standardową :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie lubię płynów micelarnych. :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Wersja standardowa lepsza, bo ta wywołuje szczypanie oczu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam ani wersji podstawowej ani tej ani żadnej :) Ale mam zamiar kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Widziałam go ostatnio w Biedrze, ale nie kupiłam - z reguły każda kolejna, ulepszona wersja wychodzi słabsza niż oryginał, na którym producent się wzoruje, więc w sumie nie dziwi mnie to, że tym razem okazało się podobnie :) ja też mam wrażliwe oczy, więc się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie przepadam za płynami micelarnymi, a jeśli już to stosuję je tylko na zakończenie oczyszczania twarzy. Dziękuję za odwiedziny i również obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam wersję standardową, ale podrażniał mi oczy.

    OdpowiedzUsuń
  21. okropny jest! jak mnie szczypał w oczy to koniec.. wykorzystałam do mycia pędzli. wolę tradycyjną wersję

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie używałam ani wersji standardowej, ani tej matującej i powiem szczerze, że nie kuszą mnie te micele, choć wiele osób właśnie się nimi zachwyca :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Akurat płynu micelarnego z tej wersji nie posiadam, ale mam mleczko nawilżające do demakijażu i identyczny problem jak ty.
    Działanie bez zarzutów, ale oczy pieką niesamowicie, tak bardzo że aż nie da się wytrzymać...

    OdpowiedzUsuń
  24. u mnie się super sprawdził... nie piekły mnie od niego oczy ..

    OdpowiedzUsuń
  25. miałam w wersji standardowej i świetny był ;)
    a innych nie chcę próbować bo już kilkakrotne słyszałam że nie są tak dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. ja ten standardzik mega lubie :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Jeśli ta szczypie to podziękuję. Klasyczną wersję lubię i często kupuję, tani i dobry jest :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Słabo wypada z tym podrażnianiem oczu.. Muszę tak w ogóle przetestować wersję standardową, bo jeszcze nie miałam okazji ;]

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz.

Pozdrawiam i zapraszam ponownie ;)

Kosmetyczna Maniaczkaa © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka